Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Nie taki byk straszny...

Nie taki byk straszny...

Moto | 20 marca 2013 15:30 | Michał Kozera
Podium GP Australii, na którym mimo wszystko nie zabrakło Vettela.
fot. eltiempo.com.ec web/flickr.com
Podium GP Australii, na którym mimo wszystko nie zabrakło Vettela.

Wyścig o GP Australii miał przynieść kolejny etap dominacji Red Bulla, kolejny odcinek nowej serii sagi o sukcesach austriackiego teamu. Do tego jednak nie doszło, a zdecydowana większość fanów Formuły 1 odetchnęła z ulgą. Jak się okazuje, można złapać byka za rogi.


Ciężko zdecydować czy ten tekst powinien traktować bardziej o porażce Red Bulla czy sukcesie rywali. Co mówią wyniki? Sebastian Vettel startował z Pole Position, ale wyścig zakończył dopiero na ostatnim stopniu podium. Jeszcze gorzej wypadł Mark Webber, który po starcie z drugiego pola dojechał dopiero szósty. Od Australijczyka warto zacząć.


O ile tempo bolidu RB9 to jedno, niezmiernie duży wpływ na wynik Webbera miał start do wyścigu. Podczas okrążenia formującego w bolidzie Australijczyka doszło do awarii KERSu oraz dane telemetrii, przez co wyścig stał się o wiele trudniejszy. Wystarczy wspomnieć, że sam start do wyścigu przebiegł nader topornie, potem jeszcze Kangur przez dwa okrążenia jechał, w porównaniu do rywali, na sucho. Kolejne 8 okrążeń miał do dyspozycji wyłącznie system DRS, by od 10 kółka odzyskać KERS.


Na podstawie wyłącznie poprzedniego akapitu można by pokusić się na stwierdzenie, że tylko awaria może odebrać Red Bullowi tempo. Zespół jednak to dwaj kierowcy, a ten drugi, w tym przypadku, jest również tym lepszym. Seb bezapelacyjnie jest tą lepszą połową duetu, a więc w zgodzie z tym do wyścigu ruszał z lepszej pozycji z partner. W zasadzie z lepszej niż ktokolwiek. I na starcie nie stracił, obronił prowadzenie i utrzymywał bardzo dobre tempo, poprawiając swój FL z pierwszego okrążenia na 3 i 4 kółku. Równie szybko jechał również Felipe Massa, tempem nie odstawał także Alonso.


Dopiero jednak dłuższa przejażdżka okazała się uciążliwa dla Red Bullów. Hungry Heidi okazała się żarłoczna dla opon, podobnie zresztą jak konstrukcje rywali poza tą, którą dysponuje Kimi Raikkonen. Webber jako pierwszy z czołówki zjechał do boksu, na 5 kółku, okrążenie po nim zrobił to Vettel, ale dopiero na 8 zjechał Massa, później lider Lotusa i Alonso.


Na zużycie opon w RB9 tym gorzej wpływa fakt, że obaj kierowcy wykonali w trzeciej, suchej już części kwalifikacji najmniej okrążeń z czołówki. Vettel prowadzenie stracił po drugim pit-stopie, kiedy działać zaczęła strategia Lotusa dla Raikkonena. Co gorsza to nie była jedyna strata – pozycję zdobył również Fernando Alonso i w takiej konfiguracji kierowcy dojechali do mety.


Jak się okazuje, kluczem do zwycięstwa było zarządzenie oponami. Najlepiej tę lekcję odrobił Lotus, dając swoim zawodnikom bolid zarazem szybki, jak i oszczędny. Raikkonen utrzymywał tempo równe, niewiele gorsze czy nawet szybsze od rywali, gdy na koniec uzyskał najszybszy czas okrążenia, odjeżdżając goniącemu go Alonso. Fin miał do dyspozycji zapas czasu zaoszczędzony na jednej zmianie mniej w porównaniu do rywali.


Takiego komfortu nie miał Vettel, ale wydaje się, że to nie wszystko, bowiem jeśli liczba pit-stopów okazała się taka sama co w przypadku, chociażby Alonso, to widać jeszcze czegoś brakuje. Nawet, jeśli występują niedobory tempa, nie należy popadać w huraoptymizm. Melbourne oferuje nietypowy tor, uliczny, biegnący po drogach wokół Parku Alberta. Przed nami jest Malezja, gdzie kierowcy wyjadą na typową, wyścigową pętlę.


Jeśli wierzyć prognozom, dopiero w niedzielę pogoda może dodać atrakcyjności za pomocą monsunu. Takie warunki pozwolą zespołom popracować nad zrozumieniem opon w ciepłych warunkach, a stawka może obrócić się do góry nogami. Być może zobaczymy powtórkę z zeszłego sezonu – czyli kilku różnych zwycięzców w kolejnych pierwszych wyścigach. Wszystko zależy od Pirelli i ich produktów, jednak i bez tego okazuje się, że nie taki byk straszny jak go malują.

 

Kategoria: Moto
Komentarze (0)