Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Vettelowi nic nie przeszkodzi

Vettelowi nic nie przeszkodzi

Moto | 23 marca 2013 10:59 | Michał Kozera
"Paluch" oznacza kolejny sukces Vettela. Tak było dziś.
fot. Luke Barwick/flickr.com
"Paluch" oznacza kolejny sukces Vettela. Tak było dziś.

Deszcz musi być wielkim fanem Formuły 1. Śledzi zawody od początku sezonu i chce być na torze tak często, jak to tylko możliwe. Dziś opady odwiedziły kwalifikacje. Trochę spóźnione, ale udało im się zwrócić na siebie uwagę wszystkich, którzy śledzą ten sport. Co z tego jednak, gdy po kolejne Pole Position zmierza Sebastian Vettel?


Cały malezyjski weekend przygotowywał fanów do bardzo prawdopodobnego sukcesu Red Bulla na torze. Zresztą – czy do ich pokazów siły trzeba się przygotowywać po 3 latach dominacji? Wydawało się, że Bykom przeszkodzić może wyłącznie bohater zeszłego tygodnia – Kimi Raikkonen, który wygrał drugi trening. Czas był nieznacznie lepszy od wyniku Vettela, jest to już jednak promyk słońca między chmurami, tych zaś było nad torem naprawdę dużo przez cały weekend.


Wczoraj deszcz odpuścił sobie pierwszą sesję treningową, by wstać na drugą. Dziś przyjął podobną strategię i tak, po kilku minutach drugiej części kwalifikacji, na torze Sepang widać było pierwsze krople. Wcześniej jednak minęło 20 minut kwalifikacji, w których prowadzenie miał… Adrian Sutil. Z drugiej strony tabeli również znajduje się ciekawe nazwisko, bo dopiero 15 zakończył Sebastian Vettel. Na szczęście lub nie, rywale będący za Niemcem zakończyli już starania o lepsze lokaty, Seb nie był więc już zagrożony.


Krople deszczu pojawiły się w drugiej części, właśnie gdy Ferrari zabierały się do ustanawiania swojego najlepszego okrążenia. Kiepski jest to moment, by powalczyć o awans do finałowej części czasówki, na szczęście Czerwonym się to udało. Dużo mniej szczęścia miał Paul di Resta. Najpierw w zakręcie 7 wyjechał naprawdę szeroko, łapiąc lewymi kołami żwir, potem szedł dalej w zaparte i próbował na kolejnym kółku poprawić czas. Być może się tego nie spodziewał, ale po minucie na torze było jeszcze więcej wody, co poskutkowało piruetem. Szkotowi należy się za niego solidne 8. Byłoby więcej, gdyby płynnie wrócił do jazdy.


Poza Paulem di Restą, którego partner prezentuje się wzorowo, Q2 jako ostatnią zaliczy sobie również Romain Grosjean. Francuz wychodząc z bolidu był totalnie rozczarowany. Albo bolid zupełnie mu nie pasuje, albo Romain trenował psychologicznie przed sezonem, by znów nie stwarzać zagrożenia, w efekcie czego doznał jakiejś blokady.


Finał kwalifikacji to zupełnie inna bajka. Główną rolę w niej odegrały postacie, o których wspominałem – fani chmury i deszcz, opony przejściowe oraz Sebastian Vettel. O ile działania dwóch pierwszych można do pewnego momentu ogarnąć dzięki oponom, o tyle na Vettela… chyba nie było mocnych.


W połowie kwalifikacji wydawało się, że to Lewis Hamilton wykręcił najlepszy czas. Potem świetnie jechał Kimi Raikkonen, który zepsuł sektor drugi. Dalej nadzieję pokładałem w Alonso, ten oczekiwania spełnił i zjawił się na pierwszym miejscu. Radość była niestety przedwczesna, bo wtem gruchnęło jak z armaty…


Nie, nie burzą, monsunem czy pożarem w boksie Williamsa, a czasem w tabeli. Sebastian Vettel z ponad sekundą przewagi nad Alonso. Nieprawdopodobne. Jak to wyjaśnić? Chyba wyłącznie ustawieniami na deszcz, który podczas dwugodzinnego wyścigu MUSI się zjawić.


Mam nadzieję, że dojdzie do tego w momencie, w którym Vettel nie będzie mieć szans na zwycięstwo. Obaj kierowcy Red Bulla głośno i wyraźnie narzekają na opony Pirelli. Głodna Heidi pożera opony w ogromnym tempie, chciałbym jednak poznać opinię oszczędnego Raikkonena, który przecież wyznacza innym pewien cel. Skoro można jechać szybko i rzadziej zmieniać opony, to inni powinni do tego dążyć, a nie żądać zmian u dostawcy. Zwłaszcza, jeśli nagle to Red Bull ma problem, którym (pozornie) nie jest błąd Neweya, skutkujący brakiem szybkości.


Na wyścig zapowiadany jest deszcz. W sumie – na cały weekend oczekiwano deszczu, ten zresztą się zjawiał o podobnych godzinach, kto więc wie, może jutro wyścig ujrzymy w monsunowych warunkach? Grzejcie full wety, o 9 drugi wyścig tego sezonu, GP Malezji na torze Sepang.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)