Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Wyścig błędów i pomyłek
"Hej, jak leci, ciekawy wyścig, hm?"
"Hej, jak leci, ciekawy wyścig, hm?"

Wyścig błędów i pomyłek

Moto | 24 marca 2013 17:23 | Michał Kozera

To Grand Prix było pozornie nudne. Gdyby się jednak bliżej przyjrzeć, mogliśmy zauważyć, że to był wyścig, w którym kart nie rozdał deszcz, jak jeszcze rano wszyscy byliśmy pewni. Tym razem zadziałał czynnik ludzki, a było go tyle, by obdarować niemal całą stawkę na pół sezonu. Kuriozalne pomyłki? Skontaktujcie się z Red Bullem, Mercedesem, McLarenem lub Force India.


Zaczęło się od Ferrari. W trzecim zakręcie już pierwszego okrążenia Fernando Alonso lekko wjechał w tył bolidu Sebastiana Vettela, co skończyło się oberwaniem przedniego skrzydła. Lewy płat tarł o ziemię wzbudzając morze iskier, jednak Ferrari wraz z kierowcą zdecydowali, by pozostać na torze i kontynuować jazdę. Ta nie trwała długo, bo spoiler nie wytrzymał wibracji, czy może kręcił się pod koła, już na drugim okrążeniu, a Alonso mimo, że nie uderzył w bandy, to jednak utknął w pułapce żwirowej.


Kolosalne problemy w boksach miał zespół Force India. Na myśl przychodzi historia słynnych nakrętek McLarena, które kosztowały (bodajże) 10 000$, stwarzały jednak duże kłopoty przy dokręcaniu. Tym razem podczas pit stopów walczyła indyjska ekipa, której nakrętki zastrajkowały. Postój jednego z bolidów FI trwał niesamowicie długo, następnie problem dotknął drugi bolid.


Ekipa podjęła decyzję o rezygnacji z wyścigu, ściągając oba bolidy do boksów w obawie o wykręcenie się mocowań. A niedokręcone koło to nic przyjemnego, o czym przekonał się niemal każdy doświadczony kierowca F1. Lekka wpadka miała miejsce również podczas pierwszych zjazdów, kiedy to di Resta musiał czekać przed stanowiskiem, na które dopiero co wjechał Sutil. Mechanicy Force India niestety nie wykazali się płynnością działań.


Zabawny błąd popełnił Lewis Hamilton, który wjeżdżając do pit lane, zjechał na stanowisko serwisowe… McLarena. Tak, Brytyjczyk z przyzwyczajenia odwiedził kolegów z byłej ekipy, Ci jednak przytomnie zrobili mu przejazd (byli przygotowani na zjazd swojego zawodnika) i bolid Mercedesa bezpiecznie zaparkował między swoimi mechanikami. Po wszystkim McLaren skomentował to na Twitterze.

Kolejny błąd w boksach popełnili mechanicy Scuderii Toro Rosso, którzy wypuścili Jeana-Erica Vergne wprost pod koła nadjeżdżającego Charlesa Pica. Na szczególne nieszczęście dla pierwszego, musiał on cofnąć, a raczej zostać cofnięty, na stanowisko by tym razem zmienić skrzydło. Kierowcę Caterhama incydent kosztował po prostu kilka sekund w alei więcej.


Kolejna niecodzienna sytuacja miała miejsce pod koniec wyścigu między zawodnikami Mercedesa. Będący za Hamiltonem, jednak znacznie szybszy Nico Rosberg otrzymał przez radio zakaz wyprzedzania swojego partnera. Mimo wielu próśb przez radio Ross Brawn nie ustąpił i w takiej kolejności Srebrne Strzały wjechały na metę.


Wyścig przedwcześnie ukończył Pastor Maldonado, zatrzymując się w pułapce żwirowej, najwidoczniej po błędzie na dohamowaniu. Wenezuelczyk tłumaczy się awarią KERSu, jednak mało jest to przekonujące.


Na koniec powtórka z rozrywki w wykonaniu zespołu Red Bulla. Powtórka nie tylko z sytuacji w Mercedesie, ale i ich własnych roszad, do których wielu przywykło. Liderujący Webber zostaje ściągnięty do boksu okrążenie później niż Vettel, co jest widoczną zmianą taktyki i daje Vettelowi jedno kółko na nowych oponach więcej – czyli pokonane szybciej. Webber otrzymuje twardą mieszankę, Vettel pośrednią.


Webber otrzymuje polecenie ograniczenia obrotów. Jest po wyścigu i mają dojechać do mety w takiej kolejności. Vettel jednak takiego polecenia ponoć nie otrzymuje i atakuje partnera. Australijczyk walczy zacięcie, na nic to jednak się zdaje, gdyż ma ograniczone osiągi, twardszą mieszankę i bez wątpienia jest niewiarygodnie wręcz rozjuszony. Widać to zresztą po wyjściu Marka z bolidu. Tyle w skrócie.


Na temat dwóch ostatnich przypadków warto napisać więcej, spodziewajcie się więc felietonu o roszadach przy zielonym stoliku. Tymczasem jednak Vettel dzięki zwycięstwu obejmuje prowadzenie w generalce. 3 i 4 miejsce należy do Mercedesów, 5 jest jedyny reprezentant Ferrari. Dopiero na 7 miejscu dojeżdża zeszłotygodniowy zwycięzca, a na 9 kolejny ‘jedyny’, tym razem Perez w McLarenie. Bliscy punktów byli także Bottas i Gutierrez na pozycjach 11 i 12.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)