Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Oszustwa, machlojki i łapczywi Niemcy

Oszustwa, machlojki i łapczywi Niemcy

Moto | 26 marca 2013 00:40 | Michał Kozera
Nieodpowiedzialny Vettel wyprzedza wykonującego poprawnie strategię Webbera. Szok.
Nieodpowiedzialny Vettel wyprzedza wykonującego poprawnie strategię Webbera. Szok.

Artykuł wbrew pozorom nie będzie o zachłanności Niemców z czasów wojny, napiszę jednak o tych, którzy doprowadzili do dwóch, głośno dziś omawianych sytuacji z GP Malezji. Jeden z nich jest charakterem złym, drugi zaś dobrym.


Zacznę od tego dobrego, tak, to będzie właściwy początek. Nico Rosberg, jeden z dwóch zawodników Mercedesa, Niemiec, Fin i Kierowca, Który Jest Szybszy Od Lewisa Hamiltona. Tak przynajmniej było w niedzielnym wyścigu na Sepang. Nico ma pecha, bo jest przecież w niemieckiej ekipie, mimo to musiał podporządkować się dwóm Brytyjczykom.


Pod koniec wyścigu Hamilton otrzymał polecenie oszczędzania paliwa, przez co jego tempo znacznie spadło. Walka z czołówką nie była możliwa, niebezpieczeństwo za to zbliżało się zza pleców. Rosberg cały wyścig prezentował bardzo dobre tempo, a w związku z problemami Lewisa szybko go dopadł.

 

Potem były tylko prośby, nawoływania, próby przekonania. Kogo, przez kogo? To wyjaśniło team radio, gdzie usłyszeliśmy głos Nico, który chciał uzyskać od Rossa Brawna pozwolenie na wyprzedzenie swojego partnera. Niestety – „NEGATIVE, Nico. NEGATIVE.” I tak wyraźnie szybszy Niemiec – nie boję się tego powiedzieć, bo było to widać gołym okiem w zakrętach 7-8 – musiał, znów to powiem, podporządkować się dwóm Brytyjczykom.


Kwaśna mina Hamiltona stojącego na podium mówi wszystko, więcej niż to co on sam powiedział: „Jeśli mam być szczery, to uważam, że to Nico powinien stać na tym miejscu, nie ja. Przez cały wyścig miał lepsze tempo wyścigowe. (…) Nico to świetny kolega. Powiedziałem mu, że wykonał dziś fantastyczną pracę. Zasługuje na to, by być na moim miejscu. Zważywszy na pozycję w mistrzostwach team stwierdził, że logicznie byłoby zostać na tych miejscach, na których jesteśmy, jednak Nico pojechał mądrze i dużo lepiej kontrolował wyścig ode mnie.”


Pytanie – dlaczego już w drugim wyścigu sezonu Hamilton został uznany jako ten, na którego lepiej postawić? Przecież jeżeli w Chinach Lewis nie ukończy wyścigu, a na przykład na podium będzie Rosberg, decyzja Mercedesa okaże się porażką. Rozumiem team orders, które są podejmowane po połowie sezonu. Formuła 1 łączy rywalizacje indywidualną i zespołową, a w pewnym momencie trzeba sprecyzować swoje cele. Ale – do licha! – gloryfikować zawodnika w drugim GP? Nie za wcześnie, Ross?




Wyraz twarzy Webbera mówi wszystko.
Wyraz twarzy Webbera mówi wszystko.



W Red Bullu zawrzało. Mało powiedziane, wrzątek, lawa, ładunki wybuchowe i sceny w stylu Micheala Baya każdy widział oczami wyobraźni. Nigdy nie czułem się tak spięty, jak wtedy gdy zobaczyłem Webbera w przedsionku podium. Jego spojrzenie, jego głos, zachowanie, agresja. To mroziło krew w żyłach, podczas gdy Australijczyk buzował w wewnętrznej furii.


Wyrazy ogromnego szacunku za niesamowite opanowanie, Mark. Niesamowita dyplomacja.


Oczywiście nie mówię, że Webber zachował się perfekcyjnie, bez okazywania frustracji - pokazał "faka" (i słusznie!!). Ale – jak to się stało?


Nie można było zachować większej przyzwoitości w takiej sytuacji.
Nie można było zachować większej przyzwoitości w takiej sytuacji.


Przede wszystkim w wyścigu prowadził Mark i to on powinien zjechać pierwszy by odbyć ostatnią zmianę opon. Tak się jednak nie stało – okrążenie wcześniej boks odwiedził Vettel, tym samym otrzymując jedno okrążenie więcej na nowych oponach, podczas gdy Webber na zużytych gumach dopiero przymierzał się do zjazdu. To naturalnie pozwoliło mistrzowi świata na zbliżenie się do lidera, w ogólnym rozrachunku.


To miał być ostatni pit stop, a w związku z niedoborem paliwa u Hamiltona oraz wewnętrznymi roszadami Mercedesa, rezultat Red Bulla był niczym niezagrożony. Obaj kierowcy otrzymali przez radio polecenie „Multi 21”, co oznaczało przejście na spokojniejsze mapowanie silnika, skręcające obroty i pozwalające na bezproblemowy finisz. Duet miał również nie nadużywać opon, by nie martwić się na ostatnich kółkach.


Komuś potrzeba korepetycji ze strategii zespołu.
Komuś potrzeba korepetycji ze strategii zespołu.
 Niestety, w ekipie jest Vettel.


Niemiec… po prostu nie wiem co sobie pomyślał. Zaczął walczyć. Sama w sobie walka jest niczym złym, tym bardziej między partnerami w teamie. Ale nie kiedy Webber ma ograniczone osiągi oraz jest zdezorientowany w sytuacji. Mieli dojechać w tej kolejności dojechać do mety, lider był tego świadomy, nagle jednak z tyłu ktoś zaczął walczyć o dodatkowe 7 punktów.


Nie potrafię opisać głupoty Vettela. Jeżeli powolutku, pomalutku budowałem szacunek do niego, po trochu docierało do mnie, że jest co raz kompletniejszym kierowcą, tak teraz to minęło. Vettel zignorował polecenia zespołu, pokazał zupełny brak szacunku dla partnera z teamu. Zachował się jak gówniarz, rozkapryszony książę.

 

Na podium Mark powiedział: „Seb podjął dziś własną decyzję i jak zawsze zespół będzie go bronił. Tak to już bywa. Zmniejszyłem obroty, zacząłem oszczędzać opony i nawiązaliśmy walkę. Byłem rozczarowany wynikiem dzisiejszego wyścigu.”


To prawda – co zespół może zrobić kierowcy, który zapewnił im 3 mistrzostwa? Co więcej – czy w ogóle będą chcieli coś zrobić? Webber jest ich drugim kierowcą. Zapchajdziurą, punktującą i znoszącą uroki bycia drugim kierowcą. Jednak wszystko ma swoje granice.


„Popełniłem dzisiaj ogromny błąd. Powinienem zostać na swojej pozycji. Zignorowałem polecenia zespołu i odebrałem Markowi prowadzenie. Jest on dziś strasznie zdenerwowany i dzisiejsze drugie miejsce nie poprawi mu humoru. Przepraszam Mark, mamy dzisiaj wyniki, ale co mogę zrobić to tylko przeprosić i powiedzieć, że nie zrobiłem tego celowo.” – powiedział Vettel.


Mowa trawa. Prawda jest taka, że zwycięzca może sobie na takie słowa pozwolić. Wygrał wyścig i to fakt, słowa tego nie zmienią, więc można podreperować zdruzgotany właśnie, a i tak wątły dotychczas, PR. Vettel stracił mój szacunek. Do reszty. To już nie jest kwestia znudzenia jego dominacją, od dziś szczerze będę go ‘hejtował’.


Mark pokazał, że może startować lepiej gdy nie robi tego tuż za plecami Seby. Dziwne, prawda? Czemu zawsze to się tak dziwnie składa. Wracając do Vettela – jeżeli chce odzyskać szacunek, nie tylko mój, ale obecnie większości świata F1 – niech przy najbliższej, nadarzającej się okazji, odda Webberowi zwycięstwo.


Na koniec coś, co wzbudziło we mnie zarazem śmiech oraz zagotowanie się krwi w żyłach. Helmut Marko. Złotousty Red Bulla. Po wyścigu powiedział, że Red Bull przynajmniej ma dwóch równych kierowców i żadnego nie faworyzuje, w przeciwieństwie do świństw jakie robi Mercedes Rosbergowi.


No szlag Cię, Helmut. Ogranicz bąbelki.

 

Ciebie, Vettel, szlag również. Nigdy jeszcze nie byłem wściekły bardziej po wyścigu, niż w jego trakcie.


Kategoria: Moto
Komentarze (0)