Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Formuła 1 w najgorętszej odsłonie

Formuła 1 w najgorętszej odsłonie

Moto | 20 kwietnia 2013 12:43 | Michał Kozera
Lotus jest liderem pod względem oszczędzania opon
fot. Pirelli
Lotus jest liderem pod względem oszczędzania opon

Temperatury powyżej 35 stopni Celsjusza, pustynne otoczenie – to są warunki, z którymi dopiero po raz pierwszy będą musieli się zmierzyć kierowcy Formuły 1. Tegoroczne opony Pirelli nie miały jeszcze okazji sprostać tak gorącym wymaganiom, jakie stawia tor Sakhir. Treningi pokazały, że nie jest łatwo, a to dopiero wyścig zweryfikuje poziom oponiarskiego piekła.


Firma Pirelli postanowiła na GP Bahrajnu dostarczyć zespołom pośrednią oraz twardą mieszankę. Ruch bardzo dobry i wręcz oczywisty, zważając na ogromną degradację gum – miękkie mieszanki mogłyby zastrajkować po pojedynczym okrążeniu.


Warunki obciążające opony to temat bardzo problematyczny dla zespołów Red Bulla i Mercedesa. Pierwszy zwłaszcza walczy z wysoką degradacją w swoich bolidach, uciekając się do apelów o zmiany mieszanek na bardziej wytrzymałe.


Tego problemu nie wydaje się mieć Lotus – brytyjska ekipa jest jednak podejrzewana o czerpanie korzyści z charakterystyki opon. W jaki sposób? Otóż bolidem testowym Pirelli jest Renault R30, a skoro obie maszyny wyszły spod tej samej ręki, to ich charakterystyka może być podobna. Również w kierunku Ferrari wysunięto, nazwijmy to, przypuszczenia, jakoby mogli otrzymać pewne wsparcie ze strony Pirelli. Tym razem wskazuje się Jaime Algersuariego, jako przyczynę zamieszania. Tester Pirelli jest Hiszpanem, podobnie jak lider Ferrari, Alonso. Naturalnie na takie teorie Pirelli zareagowało co najmniej uśmiechem.


W tym sezonie, podobno jak i rok temu, wyścigi opierają się przede wszystkim na oponach. Tym razem jednak nie wydaje się, by problemem było ich zrozumienie – nie mamy tak szalonych wyników jak rok temu. Tym razem z oponami trzeba po prostu sobie poradzić. Opanować wysoką degradację, nie tracąc szybkości, którą zapewnia aerodynamika. Wykorzystać ich zalety – wysoką przyczepność i nie wzbudzić degradacji. Nie można znaleźć kompromisu – tutaj nie należy rezygnować z czegokolwiek.


Póki co najlepiej lekcję odrobił bez wątpienia Lotus. Tuż za nim jest Ferrari. Kto dalej? Stawiałbym na zespoły spoza czołówki. Dopiero wśród nich znajdzie się Mercedes i na końcu Red Bull. To jednak moja subiektywna opinia – wydaje się, że PP zgarnie dziś Sebastian Vettel, bo jego maszyna jest bez wątpienia najszybsza. Brakuje mu jednak odpowiedniego zarządzania oponami, a jutro może zaowocować to ogromnymi problemami. Być może ujrzymy sceny podobne do zeszłotygodniowego GP Chin.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)