Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Palec znów wysoko w górze, rywale bez szans – GP Bahrajnu za nami!

Palec znów wysoko w górze, rywale bez szans – GP Bahrajnu za nami!

Moto | 22 kwietnia 2013 13:49 | Michał Kozera
Ciekawostką jest, że rok temu podium w Bahrajnie wyglądało identycznie.
fot. Pirelli
Ciekawostką jest, że rok temu podium w Bahrajnie wyglądało identycznie.

Nico Rosberg nie zdołał obronić pierwszej pozycji wywalczonej podczas wczorajszych kwalifikacji, moje wątpliwości. Chrapkę na zwycięstwo miał bez wątpienia Alonso, niestety jego tylne skrzydło wstało dziś lewą nogą. W tej sytuacji po zwycięstwo mogli zmierzać tylko Sebastian Vettel i Kimi Raikkonen. Sztuka udała się Niemcowi.


W GP Bahrajnu można było stawiać na kilka nazwisk, które mogłyby rozdawać karty. Prawdą jest jednak, że nikt nie miał takiego wpływu na losy rywalizacji, jak najlepszy przyjaciel widowiskowości – firma Pirelli. Pustynny klimat, wysokie temperatury i wysokie zanieczyszczenie poza optymalną linią jazdy było niemałym wyzwaniem, mimo przywiezienia przez dostawcę dwóch najtwardszych mieszanek. Czyżby w tym roku Pirelli przesadziło ze stopniem degradacji? Negatywnych głosów jest bardzo dużo.


Przeczytaj mój komentarz na temat sytuacji oponiarskiej na GP Bahrajnu.


Niedzielne zmagania śmiało można nazwać bardzo ciekawymi, poza jednym tylko elementem – liderem. Sebastian Vettel śmiało zdobył P1 wyprzedzając Rosberga i na tym zakończyły się emocje związane z walką o zwycięstwo. Dalej było tylko ciekawiej. Alonso był największym zagrożeniem mistrza świata i na jego szczęście w pewnym momencie znalazł się daleko z tyłu po awarii DRS. Ruchomy element tylnego skrzydła odmówił działania, w związku z czym Hiszpan musiał podjąć się aż dwóch zjazdów, nim wprawne ręce mechaników przekonały trefny element do współpracy. Efektem tego był niestety spadek Nando na bardzo daleką, około piętnastą pozycję.


Również i tym razem pecha miał Felipe Massa. Brazylijczyk obrał na wyścig wyjątkową, jak na pierwszą dziesiątkę, taktykę, w efekcie czego swój czas w kwalifikacjach ustanowił na twardej mieszance. Na niewiele się to zdało, bo podczas wyścigu aż dwukrotnie doszło do uszkodzeń opon. Co było przyczyną? Odłamki na torze, problem z wydechem czy może same opony? Faktem jest, że Felipe ma w tym sezonie tempo lepsze niż rok temu, niestety tym razem pech zabiera mu wszelkie szanse.


Szalał natomiast Perez. Martin Whitmarsh wyjaśnił swojemu podopiecznemu, że na torze jeździ zbyt po dżentelmeńsku i czas samemu zawalczyć o pozycję. Meksykanin słowa bossa wziął do serca i dziś robił co mógł, by pokazać pazur. Do tego stopnia, że próbując wyprzedzić Jensona Buttona zawadził go skrzydłem w oponę. Obyło się bez konsekwencji, ale Jenson przez radio nie krył niezadowolenia. Młodszy z kierowców zaś po wyścigu był świadom, że jechał szybciej, ale zbyt agresywnie. McLaren nie zdecydował się rozdzielić swoich zawodników poleceniem zespołowym, mieliśmy więc przed oczami ciekawą walkę.


O kwalifikacjach słów kilka – jak wiele stracił Rosberg?


Można powiedzieć, że zupełnie nowy bolid dostał Romain Grosjean. Francuzowi sprezentowano nowe nadwozie, które miało być remedium na problemy z zupełnie przypadkowymi spadkami wydajności bolidu. Tak też się stało, bo Romain po naprawdę dobrym wyścigu znalazł się na pierwszym w tym sezonie podium. Czyżbyśmy widzieli takiego Grosjeana, o jakim marzył Eric Boullier? Nie widzimy już kraks, wróciło również tempo. Kolejne wyścigi zweryfikują, czy to powrót do pełnej dyspozycji, czy może szczęśliwy przypadek.


Grosjean nie był jedynym kierowcą Lotusa na dzisiejszym podium. Rywalem najbliższym odebrania Vettelowi zwycięstwa był dziś Kimi Raikkonen. Fin w swoim i Lotusa stylu pojechał wyśćig spokojny, pewny i przede wszystkim oszczędny. Taktyka dwóch pit-stopów pozwoliła mu znaleźć się na mecie niecałe 10 sekund za bolidem Red Bulla. A to wszystko po starcie z ósmego pola! Lotus ma już tylko jeden problem do wyeliminowania – słabe kwalifikacje. Jeżeli ich bolidy zaczną startować z wyższych pól, zwycięstwo będzie znacznie bliżej.


Wyścig w Bahrajnie ma dwóch bohaterów. Pierwszym jest Sebastian Vettel, który pojechał wyścig bezbłędny, szybki i kompletny. Red Bull poradził sobie z ogromnym zużyciem opon, a Seb, gdy wyczuł oddech Kimiego pod koniec wyścigu, bez pardonu wykręcił 2s lepszy czas od rywala, pokazując, że tempo ostatnich okrążeń to po prostu spokojny pochód ku mecie. Kolejny bohater znalazł się tuż za podium – Paul di Resta pojechał równie dobry wyścig, wykorzystał szybkość swojego Force India i zasłużył na wielkie brawa, za osiągnięcie tak wysokiego miejsca. Force India jest teraz piątą lub nawet czwartą siłą w Formule 1.


Szkoda tylko Nico Rosberga. Po starcie z pierwszego pola, finisz na 9 miejscu jest niesamowicie gorzki.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)