Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Mały odwyk od F1? Nie dla każdego.

Mały odwyk od F1? Nie dla każdego.

Moto | 28 kwietnia 2013 12:00 | Michał Kozera
Trzyosiowy Tyrrell P34 - symbol nieszablonowego myślenia projektantów. Co wymyślą teraz?
fot. Sutton Images/formula1.com
Trzyosiowy Tyrrell P34 - symbol nieszablonowego myślenia projektantów. Co wymyślą teraz?

Kalendarz Formuły 1 pozwala niekiedy odpocząć fanom od co weekendowych emocji, wzmagając tylko ochotę na obejrzenie kolejnego wyścigu. Nam przyszło czekać, trzy tygodnie przerwy to jednak doskonała okazja na ewolucję bolidów po 4 wyścigach. W europejską część sezonu każdy zespół chce wejść jak najmocniej.


Najwięcej do poprawy ma McLaren. Ekipa, która po zakończeniu poprzedniego sezonu straciła Lewisa Hamiltona, teraz chciała udowodnić, że jest w stanie razem z Jensonem Buttonem walczyć na dawnym poziomie. Niestety, okazuje się, że bolid zawodzi. W najwyższej formie nie jest również Sergio Perez, dla którego jest to dość kiepski moment na debiut w czołowym zespole. To tak naprawdę ostatni gwizdek na powrót do formy, i co najważniejsze, na powrót na szczyt tabeli. Jeżeli ekipa z Woking nie wykorzysta dobrze trzech tygodni przerwy, może już nie zdążyć dopaść czołówki.


Miejsce McLarena w TOP4, wraz z transferem Hamiltona, zajął zespół Mercedesa. Srebrne Strzały są naprawdę konkurencyjną ekipą, co potwierdza podium Brytyjczyka czy, ostatnio, pole position Rosberga. Niemieckiemu teamowi brakuje zrównoważonego postępu – gdy poprawie ulegają kwalifikacje, problem pojawia się w tempie wyścigowym.


Może się wydawać, że pod „nieobecność” McLarena, ekipy z czołówki są zdane tylko na rywalizacje między sobą. Nic bardziej mylnego – z tyłu już czai się Force India, które od początku sezonu pokazuje formę, a w Bahrajnie był bliski zdobycia podium dzięki świetnej jeździe Paula di Resty. Indyjska ekipa kiedyś startowała z pozycji dzisiejszego Caterhama oraz Marussi – czy ktoś to pamięta? FI również długo nie mogło się wybić, potem nastąpił przełom, od tego czasu progres należy do ich głównych cech.


Nie układa się Williamsowi. Jeden z najstarszych zespołów w stawce nie potrafi znaleźć formy, co oznacza konieczność wprowadzenia skutecznych poprawek do bolidów. Przed sezonem wiele mówiło się o Valtterim Bottasie, młodym i ogromnie utalentowanym Finie, który mógłby podbić F1 oraz śmiało pokonać Pastora Maldonado. Póki co owszem, to Wenezuelczyk jest niżej w tabeli, obaj jednak są bez punktu, a Pastora nękały awarie. Niemniej, jeżeli Williams chce jak najlepiej wpłynąć na rozwój swojego talentu, musi dostarczyć mu szybko konkurencyjną maszynę. Dotychczas Valtteri najwyżej był 11.


Zdecydowanie najlepszym zespołem jest w tej chwili Red Bull. Fakt projektowania ulepszeń jest zupełnie oczywisty – Adrian Newey to człowiek, który bez deski kreślarskiej długo nie wytrzyma. Głód sukcesu również jest nienasycony w stopniu wystarczającym – Red Bull prawdopodobnie stara się wdrożyć zaprojektowany niedawno przez Williamsa układ, dzięki któremu powietrze zbierane przez otwór w osi wędruje pod podłogę i jest kierowane na dyfuzor. FIA zablokowało koncepcję Williamsa, ale wydaje się, że Red Bull nic sobie z tego nie robi. Znając austriacką ekipę – mogą próbować obejść przepisy.


Czasu nie marnuje Lotus, który wybrał się na lotnisko Duxford by przeprowadzić kilka testów na prostej. Przednie skrzydło zyskało dodatkowe nacięcia na szerokości kół, zaś podłoga na wysokości kierowcy została lekko zakrzywiona na krawędziach w dół, zaś cały jej profil podnosi się w kierunku tylnej osi. Rozwiązanie to przywodzi na myśl charakterystykę Red Bulla, która wymagała jednak naprawdę pewnego i stabilnego tylnego zawieszenia oraz odpowiedniej ilości powietrza płynącego do dyfuzora. Czy testy się powiodły – przekonamy się w Barcelonie.


Nie próżnuje także dostawca ogumienia dla Formuły 1. Pirelli zdecydowało się zmienić najtwardszą mieszankę, spełniając poniekąd prośby i nawoływania zespołu Red Bull, któremu wyjątkowo nie przypadła do gustu charakterystyka tegorocznych opon. Nowa twarda guma będzie podobna do zeszłorocznej, co oznacza większą wytrzymałość. To nie wszystko, bo włoska firma pracuje także nad awarią opony Hamiltona w trakcie kwalifikacji do GP Bahrajnu. Początkowo trop wskazywał na odłamki, jak zresztą stwierdzono w przypadku problemów Massy, teraz jednak „kapeć” wylądował w laboratorium Pirelli, gdzie technicy zbadają przyczyny awarii.


GP Hiszpanii dopiero 12 maja. 10 maja ruszą pierwsze treningi, później kwalifikacje i wyścig – a to wszystko już na dobre o właściwej dla nas porze. Sam hiszpański wyścig będzie pierwszym w warunkach przez wielu nazywanych normalnymi – duże temperatury, której jednak mieszczą się w znanej nam skali, wymagający tor, nie stawiający jednak wyzwań typu nanoszonego pustynnego piasku, przede wszystkim europejscy kibice – F1 wraca na Stary Kontynent i zaczyna się najbardziej ekscytująca część sezonu.


Do wizyty na torze Catalunya może się jednak niejedno wydarzyć. Stay tuned.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)