Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Krótka przygoda Kubicy na Korsyce

Krótka przygoda Kubicy na Korsyce

Moto | 21 maja 2013 14:36 | Michał Kozera


Polski kierowca nie ma ostatnio szczęścia – gdy udaje mu się jechać bezbłędnie, jazdę taką przestaje tolerować jego Citroen. Awarii uległa pompa paliwowa, a zespół nie przygotował części zamiennych, co oznaczało rezygnację z rywalizacji, niestety, już na 5 OSie. Marzenia o podium Kubicy musimy przełożyć na jego kolejny start. Znowu.


A to wszystko w malowniczej scenerii Europy. Tym razem rajdowy świat zawitał na Korsykę, po raz kolejny budując wrażenie, że kalendarz ERC planował ktoś, kto chciał mieć cały rok wakacje. "Rajd 10 000 Zakrętów" – tak mawia się na Tour de Corse, które charakteryzuje właśnie bardzo kręta, trudna trasa. Od załóg wymaga się jeszcze większej koncentracji, bo ilość zakrętów nie oznacza wcale słabego tempa – odcinki przejeżdża się naprawdę szybko.


Mimo swoich dotychczasowych przygód, Kubica na stałe wpisał się do rubryczki „Faworyci”. Wraz z takimi nazwiskami jak Breen, Bouffier czy Kopecky, Polak miał zdominować rajd i od początku zapowiadało się na taki właśnie rozwój sytuacji.


OS1 wypadł bardzo dobrze i zakończył się 2 miejscem polskiej załogi, ze stratą 11 sekund do Breena. Ponad 6 sekund za nimi uplasował się Bouffier, a jeszcze 4 sekundy dalej Kopecky. Łatwo być nie mogło – chociaż przejazd był głównie suchy, na trasie pojawiały się mokre i niebezpieczne momenty. Już wtedy nie obyło się bez drobnych kłopotów, w postaci blokującego się GPSu oraz problemów z hamulcami. Co więcej stawka do dyspozycji miała nowe opony, które należało dobrze poznać by wiedzieć, czego się spodziewać w poszczególnych warunkach.


Kolejną szansą ku temu był OS2, na którym Robert zmienił się miejscem z Janem Kopeckym. Tym razem jednak czołówka pokonała odcinek z o wiele bardziej zbliżonymi rezultatami. Znów wygrał Breen, od którego 3,4s wolniej pojechał Kopecky, ten zaś był 4,1s szybszy od Bouffiera. A Kubica tylko pół sekundy za Francuzem, jednak w generalne nadal drugi. I tym razem ekipa Lotosa wspomniała o problemach z hamulcami, chociaż w porównaniu z innymi załogami polska załoga nie narzekała zbyt wiele.


OS3 przyniósł 3 miejsce Kubicy. Znów pół sekundy straty do Bouffiera oraz 6,9 do, póki co, bezkonkurencyjnego Breena. Nieco słabiej poradził sobie Jan Kopecky, który do Roberta stracił 1,9 sekundy.


Spory błąd popełnił tym razem Breen. Podczas 4 odcinka specjalnego Irlandczyk uszkodził tylne koło, w związku z czym do mety dojechał dopiero na 17 pozycji z niemal półtorej minuty straty do zwycięzcy tego odcinka, którym został Robert Kubica. Tym samym polak objął prowadzenie w Rajdzie Korsyki, mając 7,5s za plecami Bouffiera oraz 8,8s Kopeckiego. Breen spadł na 5 pozycję z ponad 56s straty.


Niestety, pozycją lidera długo nie nacieszył się sam Robert. Podczas 5 odcinka w jego DS3 miał problem z paliwem. Załoga próbowała zrobić co mogła, Maciek Baran starał się własnoręcznie poradzić sobie z usterką, niestety nic nie pomogło. Co gorsza, Citroen nie wyposażył się w części zamienne, w związku z czym na tym skończył się udział Kubicy i Barana w Rajdzie Korsyki. Dziwne, bo przecież podczas Rajdu Azorów części były.


Jeszcze na tym samym odcinku prowadzenie w rajdzie objął Bryan Bouffier, a na podium wrócił Craig Breen. Na zakończenie dnia odcinek wygrał Jan Kopecky, obejmując prowadzenie w generalce. Po przerwie na sen na prowadzenie wrócił Bouffier, wykorzystując słaby przejazd Kopeckiego wygrał odcinek z 16 sekundami przewagi nad bezpośrednim rywalem. Zapas ten, wraz z równie dobrymi dalszymi osiągami, pozwolił Francuzowi wygrać domową eliminację. Miejsca na podium nie udało się zachować Breenowi, który uległ Sarrazinowi.


Duet Kubica/Baran nie był jedynym, reprezentującym Polskę na francuskiej wyspie. Na starcie stanęli również Sławomir Ogryzek z Grzegorzem Dachowskim, jadący Citroenem C2. Załoga pięła się w klasyfikacji 2WD Cup z etapu na etap, lecz niestety ich drugi start w ERC zakończył się na 8 OSie. Kolejną załogą był duet Łukasz Kabaciński/Szymon Gospodarczyk, rywalizującym Renault Clio RS. Ich łupem padło 25 miejsce w generalce, a zarazem 9 w klasie.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)