Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Rosberg wygrywa w cieniu oszustwa - GP Monako za nami

Rosberg wygrywa w cieniu oszustwa - GP Monako za nami

Moto | 27 maja 2013 12:56 | Michał Kozera


Wreszcie się udało, po czwartej wygranej w kwalifikacjach Mercedesa i trzecim starcie z pierwszego pola Rosberga, po trzech sromotnych porażkach w wyścigach i licznych problemach z oponami, Srebrna Strzała jako pierwsza zameldowała się na mecie. Niestety, wszystko to w cieniu testów, które zespół odbył wraz z Pirelli w Barcelonie. Czy to właśnie pomogło ekipie zwalczyć problemy z oponami?


Zespoły F1 nie mają wiele okazji do przetestowania nowych części. Do dyspozycji są testy na prostej i dzień filmowy, jednak to jedynie kropla w morzu potrzeb. Najbardziej cierpi na tym Ferrari, za płotem fabryki posiadające tor Mugello, z którego mogłoby korzystać niemal non-stop. Niestety, w takim wypadku większość nowych elementów pakietu przygotowuje się jedynie na podstawie komputerowych symulacji. Każdy kilometr testów jest na tyle cenny, że najwięksi rywale Mercedesa nie mogli być zadowoleni z ich 1000 kilometrów. Zwłaszcza, gdy Ci wygrali.


A przecież jeszcze do tego weekendu problemem Mercedesa były opony. Na 3 Pole Position, żadne nie zostało przekute w zwycięstwo w wyścigu. W Hiszpanii ekipa Rossa Brawna po prostu zniknęła z grona faworytów do zwycięstwa, spadając na co raz to gorsze pozycje. Rosberg metę przekroczył szósty, a Hamilton aż dwunasty! Klapy Mercedesa mogły ustać już tutaj, jednak spodziewano się trochę innej odsłony wyścigu niż ta, którą widzieliśmy.


Mercedes na to GP zapowiedział dostarczenie nowego zawieszenia, co miało w znacznej mierze poprawić zużycie opon w obciążonym bolidzie. Mimo to, jeżeli ktoś wspominał o ew. zwycięstwie niemieckiej ekipy, miał w głowie raczej obraz wlokącego się Rosberga, który wykorzystuje charakterystykę toru i blokuje innych zawodników. Umiejętna strategia mogła by pozwolić wygrać w taki właśnie sposób. Mercedes postanowił jednak wygrać, ale w stylu iście dominatorskim. Nico Rosberg kontrolował cały wyścig, nawet na chwile nie dając stworzyć sobie zagrożenia przez jadącego za nim rywala. Na początku był nim Lewis Hamilton, potem jednak lepszą strategię okazał się mieć team Red Bulla, który przeskoczył przed Brytyjczyka po pierwszym zjeździe. W dalszej części wyścigu Lewis wciąż trzymał się na ogonie Webbera oraz Vettela, jednak mimo neutralizacji nie zdołał odzyskać pozycji. Nie zmienia to faktu, że drugi z Mercedesów również zaprezentował zaskakująco dobrą, jak na niemiecki bolid, wytrzymałość opon.


Niestety, wraz ze zwycięstwem Rosberga od razu przychodzi na myśl kwestia testów. W czym Mercedes tak zawinił? Otóż do testów z Pirelli może przystąpić każdy zespół i udostępnić im swój bolid. Tak zrobiło przed GP Hiszpanii Ferrari, oferując dwuletnią maszynę oraz kierowcę rezerwowego. Mercedes nagiął mocno przepisy, bo testowane opony założono na bolid, który... widzimy w tym sezonie. Co prawda zespół nie wiedział na jakiej mieszance obecnie wypuszcza z boksu w Catalunyi kierowcę, nie zmienia to jednak faktu, że Srebrne Strzały najpierw otrzymały darmowy test, a potem bez zająknięcia zdominowały weekend, wygrywając wszystko. To nie brzmi jak przypadek.


Mercedes chciał temat nieco zbagatelizować, niestety FIA wydała pismo w tej sprawie, z którego wynika, że zespół złamał zasady udziału w testach Pirelli. Federacja potwierdza możliwość takich testów, jednak tym razem nie otrzymała żadnej informacji na temat odbycia takich jazd. W związku z tym, rozważane są kary. Jakie? Nie wiadomo, jednak protest złożyły dwie najważniejsze siły w F1 – Ferrari i Red Bull. W tej sytuacji nawet utrzymanie 25 punktów Rosberga z Monte Carlo nie wydaje się być pewne.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)