Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Kto dołączy do Vettela?

Kto dołączy do Vettela?

Moto | 04 lipca 2013 20:38 | Michał Kozera
Już niedługo miejsce w następcy tego bolidu będzie wolne.
fot. Boushh_TFA/Flickr.com
Już niedługo miejsce w następcy tego bolidu będzie wolne.

Od ogłoszenia przez Marka Webbera decyzji o odejściu z Formuły 1 minął już tydzień. Wolne miejsce w Formule 1 zawsze jest gorącym tematem, a posada w ekipie mającej w posiadaniu wszystkie tytuły mistrzowskie trzech ostatnich jest marzeniem dla niemal każdego, kto mierzy w sukces. Jest jednak pewien problem i jest nim Sebastian Vettel.


Nie ma wątpliwości, że każdego, kto będzie chciał zostać nowym nabytkiem Red Bulla, czeka najpierw chwila na przemyślenie – czy warto. Plusy są oczywiste – miejsce w ekipie mającej ogromne zaplecze finansowe oraz techniczne, posiadającej takiego geniusza jak Adrian Newey oraz złotoustego dr Helmuta Marko. Do pakietu warto dodać gwarancję najlepszych osiągów i pewność, że w przypadku problemów zawsze znajdzie się rozwiązanie zastępcze. Jest jednak też Sebastian Vettel. Trzykrotny mistrz świata, kierowca, który w Red Bullu zdominował ostatnie sezony Formuły 1, a w obecnym również może okazać się mistrzem. Niemiec w zespole nawet jeżeli nie oficjalnie, to ma jasny status numeru 1 i nowemu kierowcy może zostać narzucona konieczność jazdy zgodnej z założeniami zespołu. A te bez wątpienia będą ustalane tak, by to Vettel miał największą szansę na sukces.


Takie rozwiązanie może nie przypaść do gustu Kimiemu Raikkonenowi, który wymieniany jest w gronie faworytów na miejsce w Red Bullu. Głosy łączące Fina z austriackim teamem przybierają na sile im słabszą dyspozycję prezentuje Lotus, z czego sam kierowca wyraża niezadowolenie. Jeśli jednak Raikkonen zdecydował się zmienić zespół, bardzo możliwe, że musiałby dostosować się do Vettela. Wyobrażacie sobie Icemana w takiej roli? Ja nie. Ciężko może być przestawić się ekipie, która już 3 lata wspiera tylko jednego zawodnika kosztem drugiego. Nowa sytuacja może wymagać albo zmiany nastawienia… w ekipie lub u nowego zawodnika.


Ktoś kiedyś powiedział, że lepiej być drugim kierowcą Red Bulla niż pierwszym słabszego teamu. Stąd też powodów do zastanawiania się nie będą mieć obecni adepci Scuderii Toro Rosso. Pytaniem jednak jest, na którego z nich mógłby postawić mistrzowski zespół. Czy obaj nie skończą jak ich poprzednicy – Sebastien Buemi i Jaime Algersuari – którzy czekając na angaż w Red Bullu dowiedzieli się o zwolnieniu z STR? Sytuacja wcale nie wygląda kolorowo, chociaż można odnieść wrażenie, że jest lepiej niż za czasów poprzedniego duetu. W zeszłym sezonie lepszymi rezultatami mógł „pochwalić” się Jean-Eric Vergne, jednak on i Daniel Ricciardo zakończyli mistrzostwa na kolejno 17 i 18 miejscu. Czyli na ostatnich przed najsłabszą trójką zespołów. W tegorocznej kampanii Toro Rosso znacznie przyspieszyło, czego efektem są lepsze wyniki. I tym razem jednak szybszy jest JEV, co jednak ciekawe Ricciardo już teraz ma więcej punktów niż na końcu ubiegłorocznego sezonu. Wydaje się zatem, że inżynierowie z Faenzy nie mogli wybrać lepszego dla swoich kierowców momentu na poprawę osiągów swoich maszyn. Jeżeli włoski team utrzyma tę dyspozycję do końca, zapowiada się poprawa wizerunku w oczach dr Marko.


Na tym nie kończą się możliwości Red Bulla. W kuluarach wspomina się również o Antonio Felix da Coście, który za dwa tygodnie zawita na Silverstone, by poprowadzić bolid Red Bulla podczas testów młodych kierowców. Warto jednak pamiętać, że zespół ten ma niemal nieograniczone możliwości, również finansowe, może zatem starać się o każdego zawodnika. I tak w sferze zupełnie luźnych gdybań można umieścić nazwisko Lewisa Hamiltona, który ponoć zabiegał o posadę w Bykach. Wówczas Mark Webber planował kolejny sezon w barwach producenta napojów energetycznych zaś sam Brytyjczyk nie wiedział, że zwiąże się kontraktem z Mercedesem, z którego dziś raczej nie będzie zamierzał odchodzić.  


Nieco światła na sprawę rzuca sam Webber, który przyznał, że to Ricciardo widzi jako swojego następcę. Australijczyk śmiało przyznaje, że jego młodszy rodak ma za sobą dobry okres przygotowawczy w Toro Rosso i jest gotowy do zastąpienia starszego kolegi. Decyzja nie należy jednak do odchodzącego zawodnika, a Christian Horner przyznaje, że obecnie kandydatów jest trzech. Jak można się domyślić, są nimi Raikkonen, Ricciardo oraz Vergne. Fin w swoim stylu nie zdradza planów i śmiało mówi, że ma przed sobą różne opcje. Póki co, jego relacje z Vettelem są bardzo dobre, tym bardziej ciekawiej wyglądała by taka rywalizacja. Kiedy jednak dowiemy się czy do niej dojdzie – tego nie wiadomo.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)