Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Echa wypadku w alei serwisowej

Echa wypadku w alei serwisowej

Moto | 13 lipca 2013 17:42 | Michał Kozera
Ecclestone zapowiedział zakazy w pit-lane, Lauda natomiast uważa jest za niepotrzebne.
fot. Pirelli
Ecclestone zapowiedział zakazy w pit-lane, Lauda natomiast uważa jest za niepotrzebne.

Niebezpieczny wypadek, do którego doszło w zeszłym tygodniu podczas GP Niemiec odbił się szerokim echem w świecie Formuły 1. Powróciły kwestie związane z bezpieczeństwem w alei serwisowej, a jednym z zagrożeń zaczęto określać zbyt szybkie pit stopy. Natychmiastową reakcją wykazała się FIA, natychmiast ograniczając możliwości w pit-lane, jednak… czy to było naprawdę konieczne?


Przyznać trzeba, że wypadek do którego doszło w zeszłym tygodniu był dość niefortunny. Najpierw niespodziankę sprawił pistolet do dokręcania kół, zaskakując szarpnięciem mechanika, gdy ten próbował odkręcić źle zamontowaną nakrętkę. Spowodowało to przypadkowe wciśnięcie przycisku sygnalizującego gotowość do odjazdu, co sam kierowca ujrzał. Niestety tuż po odjeździe niedokręcone koło odpadło i poturlało się w stronę garaży. Przed zagrożeniem uskoczyli mechanicy Lotusa, niestety dalej znajdował się stojący tyłem kamerzysta FOM. Uderzenie zakończyło się dwoma złamanymi żebrami i barkiem oraz wstrząśnieniem mózgu. Mogło być wiele gorzej.


To nie pierwszy taki przypadek, gdy żyjące własnym życiem koło robi wiele szkód. Dotychczas za przyczynę wypadków najczęściej przedstawiano czynnik ludzki bądź problem z pistoletem, jak w tym przypadku. Dziś mówi się również o ekstremalnie krótkim czasie zmiany opon. Niewiele ponad dwie sekundy to czas nie dający żadnego marginesu błędu, to czas, w którym wszystkie tryby muszą zadziałać perfekcyjnie, bez najmniejszej chociaż obsuwy. Tym razem było naprawdę pechowo – zwykle jeżeli coś pójdzie nie tak, kierowca po prostu nie jest wypuszczany ze stanowiska. Być może zatem wydłużenie postojów jest dobrym rozwiązaniem – ustalić granicę, przykładowo, 4 sekund, w trakcie których można nieco spokojniej dokonać zmiany.


Czy potrzeba czegoś jeszcze? Nie. Zbędny moim zdaniem jest zakaz poruszania się po pit-lane mediów, którzy do dyspozycji będą mieć wyłącznie pit-wall. Zrobi się tam teraz naprawdę tłoczno, a jakość ujęć może spotkać się z niezadowoleniem SkyF1, która prowadzi bardzo zaawansowane relacje. Tym bardziej niepotrzebny zdaje się pomysł noszenia kasków przez wszystkich obecnych w alei. Aktualny przykład pokazuje, że ochrona głowy jest rozwiązaniem prewencyjnym, bo tym razem i wstrząśnienie mózgu i złamania żeber również miałyby miejsce. Ponadto kaski zmniejszyły by znacznie komfort pracy mechaników czy innych osób, które przemieszczają się w „strefie zagrożenia” Na koniec kolejny nietrafiony pomysł, a zatem ograniczenie prędkości w pit-lane, które nic nie zmieni. Koło Webbera odpadło w momencie, gdy zapewne ten nie osiągnął jeszcze limitera, niższa prędkość zresztą nie zastąpi niezamontowanego koła.


Zarówno kaski jak i ograniczenie liczby osób w pit-lane chroni jedynie stronę alei, po której poruszają się mechanicy. Ci jednak dokręcają koła z obu stron i te od „zewnątrz” również mogą zagrozić bezpieczeństwu – tym razem osób w pit-wall. To zatem pokazuje, że zmiany, do których doszło, zostały wprowadzone po to, by coś zrobić. Cokolwiek, byle by wykazać się reakcją. Bez wątpienia poziom bezpieczeństwa się w jakiś sposób poprawił, jednak warto postawić sobie pytania, czy do tej poprawy dojść musiało? Wypadek mógł być poważniejszy w skutkach, jednak częstotliwość występowania takiego problemu jest niska. Moim zdaniem jednak, podjęte działania są w większości zbędne. Jak odbiją się na F1? Zobaczymy.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)