Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Ricciardo kontra Raikkonen

Ricciardo kontra Raikkonen

Moto | 22 lipca 2013 12:14 | Michał Kozera
Daniel Ricciardo pracujący nad setupem z mechanikami Red Bulla.
fot. Pirelli
Daniel Ricciardo pracujący nad setupem z mechanikami Red Bulla.

Na dobre ruszyła karuzela związana z obsadą wolnego miejsca po odchodzącym na koniec sezonu Marku Webberze. Kandydatów jest już tylko dwóch i wydaje się, że obaj są nieco z przeciwnych biegunów. Kimi Raikkonen przeciw Danielowi Ricciardo, mistrz świata versus adept akademii Red Bulla. Każdy z nich może dać nowej ekipie co innego, rodzi się zatem pytanie – którego z nich potrzebuje austriacki team?


Gdyby podczas testów młodych kierowców znaleźć zawodnika, który otrzymał niespodziewanie dużo czasu bolidzie, okazałoby się, że i owszem – jest on młody, jednak ma też już doświadczenie. Daniel Ricciardo ma za sobą już dwa lata startów w Formule 1 a mimo to nie mógł narzekać na nudę, zwłaszcza drugiego dnia testów. Wówczas Australijczyk otrzymał do dyspozycji swój bolid Toro Rosso, wykręcając tym samym najlepszy czas dnia. Potem przyszła kolej na przesiadkę do bolidu Red Bulla, w którym to jednak Daniel nie zdołał poprawić swojego porannego czasu, na dodatek zaliczył wizytę w żwirze na początek przejazdów.


Skąd obecność kierowcy Toro Rosso w bolidzie Red Bulla, który przecież mógł w ramach testów opon poprowadzić Mark Webber (którego udział odwołano zresztą) czy Sebastian Vettel (ten zaś spędził na testach połowę trzeciego dnia). Dlaczego udostępniono Australijczykowi maszynę ze stajni mistrzowskiej? Wydaje się, że kryje się za tym ogromna szansa dla adepta akademii Red Bulla. Jak jednak wygryźć z rywalizacji kogoś takiego, jak Kimi Raikkonen? Okazuje się, że nie jest to niemożliwe.


Jakim kierowcą jest Iceman – doskonale wszyscy wiemy. Szeroko znany jest jego charakter i nieskażone PRowym światem zachowanie w padoku. Fin jest kierowcą wymagającym, ale daje od siebie bardzo dużo, udowadniając szybkość w Lotusie. Jego obecność w Red Bullu mogłaby być dużym wzmocnieniem dla zespołu, z drugiej strony jednak Byki miałyby ciężko orzech do zgryzienia. Bo co wówczas zrobić z Sebastianem Vettelem? Bardzo możliwe jest, że w czystej walce, w identycznych warunkach, Niemiec przegrywałby rywalizację ze swoim nowym partnerem. Red Bull musiałby się wycofać z bezgranicznego wsparcia dla swojego mistrza świata na korzyść równego traktowania w zespole, co mogłoby Vettelowi się nie spodobać, a presja związana z nowymi porządkami, niewykluczone, że doprowadziłaby do spadku formy. I chociaż są to domysły, śmiało mogę stwierdzić, że są bardzo prawdopodobne.


Co jednak, jeśli Red Bullowi nie przyjdzie łatwo zmiana taktyki zespołowej, która stosowana jest od kilku lat pobytu Vettela w ekipie? Raikkonen nie jest Webberem i sytuację, gdy jego interesy odchodzą na dalszy plan, szybko zmotywowałyby go do odejścia. Kimi jednak wie i widzi, co oferować może potencjalny pracodawca i bez wątpienia temat równego traktowania był, lub będzie poruszony w rozmowach na temat kontraktu. Śmiało też może żądać dużo wyższego wynagrodzenia niż to, które oferuje mu teraz Lotus, nie dysponujący przecież ogromnym budżetem.


Raikkonen chce miejsce w Red Bullu, Red Bull chce usług Raikkonena. Problemem jest obustronne zadowolenie z warunków współpracy i w tej materii pomóc może Daniel Ricciardo. Poza tym, że Australijczyk jest naturalnym kandydatem do miejsca w RBR, może być także kartą przetargową w rozmowach z Raikkonenem. Udział młodego zawodnika w testach delikatnie sugeruje jego rywalowi do miejsca w teamie, że Ricciardo ma równie duże szanse na angaż i wcale nie jest traktowany jako „opcja rezerwowa”. W takiej sytuacji Kimi może nieco zniżyć swoje wymagania, chcąc uratować swój transfer. Z drugiej strony jednak na nic to może się zdać, jeżeli szefostwo Red Bull Racing uzna Ricciardo za tego, którego im najbardziej potrzeba. Dla zawodnika jego pokroju otrzymanie szansy w zespole, który ma już na koncie kilka tytułów, jest spełnieniem marzeń. Za Danielem przemawia również jego obecność w akademii wyławiania talentów. Póki co jedynymi jej odkryciami okazali się Vettel i pozostali kierowcy Toro Rosso, którzy w większości żegnali się z ekipą jako nie dość utalentowani. Na koniec, jeżeli Ricciardo zostałby zakontraktowany na miejsce Webbera, bez wątpienia nie miałby nic przeciwko zejściu jego interesów na dalszy tor.


Red Bull ma ciężki orzech do zgryzienia. Kimi bez wątpienia przyniesie im szybkość, ale też niezależność, a to nie jest cecha, która pasuje do następcy trzymanego w cieniu, Marka Webbera. Raikkonen jest bez wątpienia świetnym elementem marketingowym, jednak znów – konieczna jest niezależność (i odpowiednio zmyślny dział reklamowy). Z drugiej strony jest Ricciardo, który szybkości jeszcze nie dowiódł, jednak to dopiero początek jego kariery. I właśnie na jej początku za kontrakt z Red Bullem Daniel odwdzięczy się lojalnością i pełnym posłuszeństwem wobec pracodawcy, stanowiąc świetne wsparcie dla Vettela. Mamy półmetek sezonu, okres plotek i domysłów ruszył na dobre i kto wie, czy z biegiem tygodni nie poznamy alternatywy dla możliwych rozwiązań.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)