Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Fenomenalny Hamilton z pierwszego pola! Emocjonujące kwalifikacje!

Fenomenalny Hamilton z pierwszego pola! Emocjonujące kwalifikacje!

Moto | 27 lipca 2013 16:29 | Michał Kozera

fot. Pirelli

Moment, w którym główny faworyt nie zdobywa pierwszego pola kwalifikacji, jest niesamowitym momentem dla widowiska. Tak było dziś, gdy Lewis Hamilton mniej lub bardziej spodziewanie wydarł pole position Sebastianowi Vettelowi, któremu zaś na ogonie siedzi Romain Grosjean. Węgierskie kwalifikacje śmiało zapowiadają nam gorące emocje podczas jutrzejszego wyścigu.

 

Gorące, naturalnie, z przyczyn i pogodowych, i czysto sportowych. Podczas gdy polscy fani zmagają się z bardzo wysokimi temperaturami w kraju, kierowcy Formuły 1 muszą w niemal identycznych warunkach pracować na najlepszy wynik. Łatwo nie było – temperatura powietrza sięgała 33 stopni Celsjusza, podczas gdy asfalt rozgrzał się aż do 50 w szczytowym momencie. Jutro ma być jeszcze goręcej, a takie warunki stają się ciężkim debiutem „nowych” opon Pirelli. Póki co jednak – opinie są przychylne włoskiej firmie.

 

Zacznę jednak od końca, gdzie swój mały sukces odnieśli kierowcy Caterhama, pokonując obie Marussie. Podczas gdy pozycje 19. i 20. powodowały umiarkowane zadowolenie, nie można tego powiedzieć o lokatach 17. i 18. Tam znaleźli się Gutierrez i di Resta, a więc dwaj najwięksi przegrani kwalifikacji. Negatywnie zaskoczony był zwłaszcza Szkot, dla którego to pierwszy w tym sezonie tak kiepski wynik w czasówce – dotychczas bez większych problemów wprowadzał on swoje Force India przynajmniej do Q2. Spadku uniknęły oba Williamsy, opadł niestety Jenson Button, który w piątek dał cień szansy na lepsze tempo McLarena. Wynik nieznacznie uratował zamiast niego Sergio Perez, awansując z 10 pozycji do Q3.

 

Na wyrazy pochwały zasługuje Daniel Ricciardo, któremu po raz kolejny udało się wjechać do pierwszej dziesiątki. Tym bardziej się to chwali, gdy spojrzeć na 14. dopiero rezultat Vergne’a. Ciężko mi jednak nie doszukiwać się niewielkiej pomocy dla Australijczyka, w celu wypromowania go jako jedynego, słusznego kandydata do posady w Red Bullu z ramienia Toro Rosso. W końcu ekipa z Faenzy kontrolowana jest za te same sznurki, co team macierzysty. A skoro o tym mowa, warto pochylić się nad wynikiem Webbera. Australijczyk miał tempo, miał potencjał, awansował do Q3, po czym… nie wyjechał. Oficjalnie nawaliła elektronika, skrzynia biegów przestała być obsługiwana. Być może tak się stało, jednak Mark Webber komentuje sprawę w dość dosadny sposób: „KERS, skrzynia biegów, tak to nazwiesz… Jazda samochodem póki co bez potencjału jest niewiarygodna i naprawdę frustrująca. To jest głupie, to jest żenujące i to brutalny sposób na pozbawienie pozycji. Powinniśmy walczyć o pierwszy rząd i jesteśmy na cholernym P10. Także, cholerny problem.”

 

Jak widać, Webber już bez żadnych skrupułów mówi, jak pozbawiany jest szans na walkę z Vettelem. Być może Horner i Newey chcąc ustrzec lidera zespołu przed zagrożeniem do walki o PP nie przewidzieli innego szybkiego kierowcy. I tak, niesamowity wynik osiągnął Lewis Hamilton. Wynik nieco zaskoczył, bo Srebrne Strzały obudziły się dopiero na kwalifikacje, a Hamilton wystrzelił w idealnym momencie. Vettel wydawał się pewnym zwycięzcą czasówki, wykręcając czas o 0,5s lepszy od rywali – można było wówczas przeczytać liczne komentarze, mówiące o końcu walki o PP. Nic bardziej mylnego, jak postanowił udowodnić Lewis. Szanse na uratowanie wyniku miał jeszcze jedyny reprezentant Red Bulla, nie udało się jednak i to Hamilton wystartuje z pierwszego pola. Zaskoczeni? Nie tylko Wy, nie tylko również ja. Zaskoczony był Hamilton, popisując się niezbyt przemyślanym pytaniem. Gdy z pit wall dobiegł komunikat „Świetna robota Lewis, wykręciłeś P1”, adresat odpowiedział „To jest pole position?!”.

 

Wynik kwalifikacji ogromnie komplikuje plany Red Bullowi. Przyjmując utarte ostatnio w F1 zwyczaje można spodziewać się szybkiego spadku szybkości Mercedesa. Nim jednak Lewis Hamilton ustąpi miejsca na czele, ścigać z nim będzie się musiał Vettel, ryzykując tym samym nadmiernym zużyciem opon. To zaś będzie niesamowicie ważne w momencie, gdy tuż za bolidem Red Bulla startować będzie oszczędny bolid Lotusa, prowadzony przez Grosjeana, który bez wątpienia ma patent na węgierski tor (co udowodnił w analizie SkyF1 Anthony Davidson). Francuz do rywala przed sobą stracił zaledwie 0,169s, a byłoby lepiej, gdyby nie drobny błąd w ostatnim zakręcie, do którego przyznał się Romain. Jeśli jednak młody reprezentant Lotusa zachowa zimną krew w wyścigu, może być poważnym kandydatem do zwycięstwa w wyścigu. W dobrej sytuacji są również Fernando Alonso oraz Kimi Raikkonen, jednak to na Hamiltonie ciąży ogromna presja startu po raz 30 w karierze z pierwszego pola. Jak sobie poradzi – okaże się jutro, pewne jest jednak, że emocji nie zabraknie.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)