Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto GP Węgier: Hamilton w pięknym stylu zdobywa Hungaroring!

GP Węgier: Hamilton w pięknym stylu zdobywa Hungaroring!

Moto | 28 lipca 2013 16:20 | Michał Kozera

fot. Pirelli

Pierwszy raz po przybyciu do Mercedesa, po wielu szansach i licznych problemach, wreszcie mu się udało. Lewis Hamilton w świetnym stylu wygrywa GP Węgier, zatrzymując zdobyte rok temu węgierskie trofeum. Podobnie jak w zeszłym sezonie – drugi Raikkonen. Podium uzupełnił Sebastian Vettel po pięknej walce z fińskim rywalem. Rywalizacji było dziś wiele, a GP okazało się jednym z ciekawszych oraz najgorętszych.

 

To jest naprawdę niesamowicie gorący wyścig! Temperatury sięgają poziomu znanego z wyścigów w Malezji czy Bahrainie. Tor osiągna dziś ponad 52 stopnie, a temperatura powietrza 38. Chłodzenie silnika od początku będzie zmartwieniem zespołów, a kierowcy będą modlić się, by ich zbiorniki z napojami nie nagrzały się zbyt szybko. Do tego, naturalnie podstawowym problemem staje się zużycie opon. Większość stawki rusza na miękkiej mieszance, pośrednią wybrali Webber, Sutil, Button, Gutierrez, Bianchi oraz Chilton.


Świetnie wyścig rozpoczął Lewis Hamilton, odjeżdżając nieco Vettelowi, którego postraszył Grosjean! Francuz chwile później musiał jednak bronić się przed atakami Alonso i Rosberga. Dobra jazda Niemca nie trwała długo – doszło do kontaktu jego bolidu z maszyną Alonso, w efekcie czego Mercedes wykonał pierwszy pit stop w wyścigu. Podstawowym zadaniem Hamiltona powinno być utrzymanie się na ponad sekundę przed Vettelem, by nie dopuścić do użycia DRSu. Niestety dla Lewisa, jego rywal trzyma dobre tempo, lecz nie wykorzystuje potencjału strefy DRS.


Po kilku okrążeniach przewaga Hamiltona rośnie do bezpiecznej sekundy, natomiast co raz lepiej radzi sobie Grosjean, śrubując najszybsze okrążenie i zbliżając się tym samym do Vettela na mniej niż sekundę. Dalej co raz więcej tracą bolidy Ferrari, które być może blokują Raikkonena – tutaj jednak świetne wsparcie dla Alonso wypracowuje Massa, jadąc niemal jego tempem i wstrzymując Fina. Już 7 jest Webber, natomiast za nim jedzie Button i kto wie – może to będzie dla niego bardzo udany wyścig. Już na 10 okrążeniu zjeżdża do boksu Hamilton, otwierając drzwi ku zwycięstwu Vettelowi. Brytyjczyk wpadł do alei serwisowej na totalnym limicie, odbijając się jeszcze od krawężnika na wjeździe, na nic to się jednak zda, jeżeli po wyjeździe zmarnuje on potencjał nowych opon jadąc w środku stawki, podczas gdy jego bezpośredni rywale pozostaną na czele. Vettel odwiedza mechaników dwa okrążenia później i zgodnie z oczekiwaniami, to Grosjean ma najbardziej oszczędny bolid, bo Francuz zjeżdża kolejne dwa okrążenia później. Tymczasem ja biję się w pierś – Hamilton wyjechał z boksu za Buttonem, którego jednak wyprzedził ekspresowo, natomiast Vettel szybko zajął jego miejsce i po dwóch okrążeniach nadal męczy się z kierowcą McLarena, który bez wątpienia jedzie na bardzo długie stinty. To wymarzona sytuacja dla Alonso i Grosjeana, którzy po swoich pit stopa mogą wykorzystać wolniejsze tempo Red Bulla. A tymczasem – na czele Webber.


Vettel właśnie przegrywa GP spędzając 6 okrążeń za Buttonem i co więcej – ogromnie poświęcając opony próbując dosłownie wcisnąć się przed rywala, zmuszając go do odpuszczenia walki. Na nic to, Jenson nie odpuszcza, a po chwili na ogonie Seba zjawia się Grosjean. Co więcej – z pit wall dobiegają zrezygnowane głosy nakazujące Niemcowi zwolnić, schłodzić podzespoły i odpuścić. Nic dziwnego – bolidy Red Bulla są pierwszymi kandydatami do awarii w tych warunkach. Wszystko to efekt niesamowicie wyżyłowanego bolidu autorstwa Neweya. Konstrukcja zbudowana jest w 100% na limicie. Teraz niestety, Vettel ma czysty tor, jednak musi jechać wolniej i, co gorsza, dramatycznie bronić się przed wiele szybszym Grosjeanem, któremu to teraz kierowca Red Bulla niszczy wyścig. A na jego ogonie pojawia się Alonso. Znajomy tok zdarzeń?


Gdzie tymczasem jest Raikkonen? Wydaje się, że dość daleko, bo dopiero ósmy, 29 sekund za liderem (którym nadal jest Webber). W międzyczasie pierwszym pechowcem staje się Adrian Sutil, u którego w trakcie pit stopu wykryto prawdopodobnie awarię hydrauliki. Na 24 okrążeniu zjeżdża Webber, oddając prowadzenie Hamiltonowi, natomiast Button zaczyna tracić tempo (tyle okrążeń na jednym komplecie!) a Vettel może z powrotem jechać na 100% możliwości i wreszcie udaje mu się pokonać Buttona. Tuż po nim robi to Grosjean, doprowadzając do niewielkiego kontaktu z rywalem, który musi w efekcie tego odwiedzić boks. Okrążenie później robi to też Grosjean, zakładając pośrednią mieszankę. Problemy może mieć Grosjean, który nie dość, że utknął za Massą, to może też dostać karę za kontakt z Buttonem. Póki co jednak, Francuz popisuje się świetnym wyprzedzeniem kierowcy Ferrari. W zupełnie gorszym nastroju jest Esteban Gutierrez, którego skrzynia biegów odmówiła posłuszeństwa.


Co raz gorzej szło Massie – został wyprzedzony przez Grosjeana, potem Buttona, aż w końcu zakończył walkę z przyczepnością wizytą w boksie. Swoją drogą zaskakuje Jenson, kręcąc niesamowite czasy, aktualnie najlepsze, mimo dość kiepskiego jednak bolidu. W boksie zawitał Hamilton, wracając za Webberem, którego szybko pokonuje. Niewiele więcej szans z bolidem Mercedesa na świeżych, pośrednich oponach ma Alonso, dlatego Hiszpan oszczędza walki, odwiedzając mechaników. Gdy on wjeżdża, pit lane opuszcza Vettel, wyjeżdżając… za Buttonem! Tym razem na szczęście lidera mistrzostw, walka nie trwa aż tak długo. Co więcej, odpadł mu bezpośredni rywal do zwycięstwa – Grosjean otrzymał karę drive thru za wykorzystanie pobocza przy wyprzedzaniu Felipe Massy. W mojej ocenie – kara trochę na siłę, jednak na jej nałożenie przyczynił się również kontakt z Buttonem (który zostanie rozpatrzony po wyścigu). Sedziowie postanowili uspokoić Romaina.


Jak karać, to hurtowo – przez aleję przejechać musiał Hulkenberg za przekroczenie prędkości. Kolejnym pechowcem jest Bottas, który po raz pierwszy musi przedwcześnie wycofać się z wyścigu, zatrzymując bolid po zewnętrznej ostatniego zakrętu. Porządkowi wykonują wzorową pracę, szybko pozbywając się maszyny z pobocza. Pozostało 20 okrążeń do końca, a na czele nadal Hamilton, którego Mercedes zaskakująco dobrze radzi sobie z oponami – przewidywałem przecież szybki koniec dobrego tempa Srebrnych Strzał. Nie oznacza to jednak, że opony się nie zużywają – Lewis odwiedza boksy i wyjeżdża tuż za Webberem, co owocuje piękną, choć krótką walką. Dobrze dla Brytyjczyka, który nie może tracić czasu i przyczepności na jazdę za wolniejszym rywalem. Teraz ma przed sobą czysty tor i stara się jak najszybciej odrobić dzielące go od Vettela 7 sekund. W międzyczasie swoją robotę wykonuje Raikkonen, który jest aktualnie czwarty. Mimo, ze dzieli go 17 sekund do lidera, Webbera czeka jeszcze przynajmniej jeden obowiązkowy pit stop, a przez pozostałe 16 okrążeń wydarzyć może się na tyle dużo, by Fin mógł włączyć się w walkę o zwycięstwo. Vettel przygotowuje się na ostateczny sprint do mety, odwiedzając mechaników po nowy komplet pośrednich. Wraca za Raikkonen, wydaje się jednak, że Kimi odwiedzi jeszcze boks w celu zaaplikowania miękkich opon. Nim to jednak nastąpi, Vettel może musieć powalczyć o 3 miejsce. A zaczyna od rekordu okrążenia. W boksie jest i Webber, na 10 okrążeń do mety. Zakłada miękkie opony i ma niewiele czasu na powrót na podium, do tego jednak dojść nie powinno – przewaga trzeciego Vettela wynosi ponad 10 sekund, ponadto team orders bez wątpienia czekają na użycie. O wiele ważniejsza zadanie czeka Vettela, który jest około sekundę za Raikkonenem i walczy o zdobycie drugiej pozycji na Hungaroringu. Niemiec zbliżył się do rywala po wyjeździe z boksu, jednak po kilku próbach nieco odpuścił, oddalając się na ponad sekundę. Pytanie, czy opony Kimiego wytrzymają pozostałe 6 okrążeń, podczas których przyjdzie im znieść trudy walki o pozycje. Nie poradził sobie natomiast bolid Rosberga, który w kłębach dymu (i po chwili płomieni) rozsądnie zjechał od razu za bandy w kierunku porządkowych.


Pozostały 4 okrążenia – czy bolid Hamiltona okaże się trwalszy? Lewis może pozwolić sobie na odpuszczanie gazu i próby schładzania silnika, tym bardziej, że najbliżsi dwaj rywale uwikłani są w próby walki. Lepiej (zdecydowanie lepiej!) wypada w niej Kimi, który w walce bok-w-bok bardzo mocno zamyka Seba na zewnętrznej, momentalnie wywalczając sekundę zapasu na dwa okrążenia do końca! Vettel skarży się na zbyt mało miejsca w tej walce, na co pit wall odpowiada rychłą skargą u Charliego Whitinga. Zanim to się stanie, Niemiec jeszcze raz stara się dopaść Kimiego. Jest 0,3s do mety, Seb blokuje koła, pędzi jak może, ale jest chyba po walce – na koniec okrążenie Seb odpuszcza i układ na podium się nie zmieni! Hamilton, Raikkonen, Vettel, a za nimi, nieco przystopowany przez zespół, Webber, Alonso, Grosjean, Button, Massa, Perez. Punktowaną dziesiątkę zamknął Maldonado. Co ciekawe, z dwójki Toro Rosso wyżej wyścig ukończył Vergne. Odpadli Sutil, Gutierrez, Bottas, Rosberg i di Resta.


Po takim GP, jak to, warto poświęcić więcej czasu na przeanalizowanie wyników i dalsze komentarze. Warto wspomnieć o Webberze, Maldonado, również o Ferrari, karze dla Grosjeana. Jedno jest pewne – działo się, a po takim wyścigu chciałoby się jak najszybciej zobaczyć kolejne Grand Prix. Niestety, na to przyjdzie nam poczekać aż 3 tygodnie. Kolejne emocje dopiero 25 sierpnia na belgijskim Spa-Francorchamps.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)