Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Kilka wniosków po GP Węgier

Kilka wniosków po GP Węgier

Moto | 29 lipca 2013 23:07 | Michał Kozera
Wreszcie się udało, i to na torze, gdy udało się to nie po raz pierwszy!
fot. Pirelli
Wreszcie się udało, i to na torze, gdy udało się to nie po raz pierwszy!

Za nami piękny wyścig, w którym wreszcie powiodło się Hamiltonowi i Mercedesowi. Łatwo nie było, jednak tym razem wszystkie trybiki zgodnie wypracowały triumf. Pozostali zawodnicy to mniejsi lub więksi przegrani, dla niektórych jednak zdobyty wynik jest czymś naprawdę dobrym. Nie obyło się bez zawodów i pewnych kontrowersji, jednak to wszystko złożyło się na naprawdę świetną niedzielę.


Red Bull postanowił zrehabilitować się trochę za sobotnią porażkę Webbera w Q3 i w niedzielę robił wszystko, by Australijczyk bez problemów przejechał pełny dystans. Celowo jednak napisałem „trochę”, bowiem była realna szansa na obecność innego z kierowców Red Bulla na podium. Webber po zmianie opon na miękkie miał 10 okrążeń, by odrobić 10 sekundową stratę do Vettela. Gdy zaczął zyskiwać po dwie na okrążeniu, musiał otrzymać kubeł zimnej wody, bo na mecie zjawił się 5,5sekundy po Sebie. Niemniej, awans z 10 na 4 pozycje należy traktować jako wspaniały występ odchodzącego z F1 zawodnika.


Uśmiech zawitać może na twarzach ekipy Williamsa. Zespół, który rok temu w Hiszpanii świętował zwycięstwo, wczoraj zdobył swój pierwszy punkt obecnego sezonu. Dopiero w połowie sezonu 10 miejsce Maldonado zapewniło im punkty, jako ostatniej ekipie z grona tych „regularnych”. Kolejnym etapem jest dla nich dogonienie w tabeli Saubera, dla którego to także jest fatalny sezon. Te dwa zespoły muszą już teraz zdecydować, czy nadal starać się o poprawę osiągów tegorocznych konstrukcji, czy może skupić się na przyszłorocznym sezonie, w którym każdy zacznie od zera. Być może decyzje takie już zapadły.


Jeśli wierzyć doniesieniom, większą część sił na nowy bolid przerzucił już McLaren. Ten sezon okazał się dla nich niewiarygodnym niewypałem, a dla ekipy takiej jak ta wyniki inne niż podia, są nie warte więcej niż kilka punktów w tabeli. Mimo pozbawienia MP4-28 potrzebnej mu uwagi, ostatnie pakiety poprawek sprawiły, że bolid osiąga nieco lepsze wyniki. W połączeniu ze stosowaną ostatnio taktyką, McLaren zdobywa znów punkty, będąc po trochu zawalidrogą na torze. Przekonał się o tym dobitnie Sebastian Vettel, dość długo walcząc z Jensonem Buttonem. Brytyjczyk jechał wówczas długi stint, miał bardziej zużyte opony, nie zostawiał jednak otwartych drzwi rywalowi, któremu co raz bardziej psuł wyścig.


I być może to jest główny winowajca tak słabego wyniku Vettela. Nie ukrywajmy – 3 pozycja to dla trzykrotnego mistrza dość kiepski wynik. Oczywiście zaczęło się od świetnego czasu Hamiltona w kwalifikacjach, a potem jego równie dobrej jeździe w wyścigu, jednak prawdziwym problemem okazał się wyjazd z boksu tuż za Jensonem Buttonem. Dwa razy! Za pierwszym razem było naprawdę długo i ciężko – Seb próbował, kombinował, jednak na nic. W końcu otrzymał polecenie schłodzenia bolidu, aż wreszcie nastał moment, gdy ogumienie straciło przyczepność w bolidzie Buttona, zaś Vettel mógł z powrotem zaatakować. Udało się dość łatwo, podobnie jak po drugim, pechowym wyjeździe. Cała sytuacja psuje nieco opinię Vettela – Hamilton dwa okrążenia wcześniej bez problemu pokonał Buttona po wyjeździe z boksu, natomiast kierowca Red Bulla mają świeże opony przeciw zużytym, bolid RBR przeciw McLarenowi, nie potrafił tego wykorzystać. Na koniec starał się jeszcze dopaść Raikkonena, jednak ten zaprezentował już prawdziwy, wyścigowy majstersztyk.


Tym razem Lotus miał szczęście, a przynajmniej jeden z kierowców. O ile zawsze odnosiło się wrażenie, że ekipie przydałoby się dodatkowe kilka okrążeń w wyścigu, by ten wygrać, o tyle GP Węgier mogłoby być krótsze. Niewiele brakowało, a jadący na zużytych oponach (i z jednym pitstopem mniej) Kimi straciłby drugie miejsce na rzecz Vettela, mającego o wiele świeższe ogumienie. Zamiast tego obejrzeliśmy świetną walkę i prawdziwy majstersztyk Fina, który blokował rywala w taki sposób, że na jednym zakręcie zyskiwał cenne dziesiąte sekundy , zamiast je tracić. Było bardzo blisko, a Seb znów robił co mógł, by nie odpuścić – nie miał jednak wyjścia, jeżeli chciał wyścig ukończyć. Przez radio skarżył się na spychanie go i niebezpieczną jazdę kierowcy Lotusa, jednak po wyjściu z bolidu nieco ochłonął. I dobrze, po co Lotusowi kolejna kara?


Wystarczą dwie dla Romaina. Grosjean tak naprawdę niewiele zawinił podczas tego wyścigu, jednak delikatne trącenie tej cienkiej linii „bezpieczeństwa” spowodowało wysyp kar i w efekcie popsuty wyścig. Moim zdaniem, Francuz nabroił tylko raz, kiedy to zbyt szybko zajechał linię jazdy Buttona, w efekcie zawadzając go kołem. Na szczęście obeszło się bez poważnych konsekwencji, chociaż Brytyjczyk był wściekły. Potem Romain w naprawdę niezłym stylu pokonał Massę, niestety zaledwie o centymetry wyjechał poza linię toru, co zaowocowało karą. Wówczas moim zdaniem kary być nie powinno nie tylko ze względu na rozmiar przewinienia, ale na fakt, że Massa zostawił zbyt mało miejsca, by ryzykować jazdą w obrębie toru. A nuż doszłoby do kolizji, znów z udziałem Grosjeana. To nie miało miejsca, jednak przeszłość kierowcy Lotusa doprowadziła do szybkich kar i braku litości dla niego. Nie dziwne – sędziowie nie ryzykowali i chcieli szybko sprowadzić go na ziemię. Przy okazji psując fantastyczny weekend i szanse na zwycięstwo.


Wygrał Hamilton i zrobił to w stylu idealnym. Był szybki, skuteczny, wyprzedzał bez przeciągania. Jego Mercedes również był niezrównany, wytrzymał trudy wyścigu, a przede wszystkim nie pożarł opon w znanym nam wszystkim tempie. Śmiało można powiedzieć – wszystko się udało, wszystko poszło idealnie, nic nie nawaliło. Nic dziwnego, że po takim występie Hamilton zaczyna mówić o walce o mistrzostwo. Póki co to dopiero pierwsza wygrana na koncie Brytyjczyka, jednak zarówno kierowca jak i zespół mają potencjał, by to osiągnąć. Zwłaszcza, gdy od początku sezonu jasne jest, który z kierowców jest tym faworyzowanym.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)