Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Vettel kontra…?

Vettel kontra…?

Moto | 31 lipca 2013 15:59 | Michał Kozera

fot. Pirelli

Na półmetku sezonu wyraźnie rysuje się układ sił i pretendenci do tegorocznego tytułu mistrzowskiego. Niespodzianek nie ma i na czele niezmiennie znajduje się Sebastian Vettel, jednak podobnie jak rok temu, nie może czuć się pewnie. Kto jest teraz największym zagrożeniem - Alonso, Raikkonen czy Hamilton? Walka jest otwarta.

 

Trzykrotny mistrz świata może czuć się stosunkowo bezpiecznie w bolidzie Red Bulla. Austriacka ekipa jest miejscem gwarantującym 120% zaangażowania w walkę o mistrzostwo, korzystając przy tym z wszelkich dostępnych środków – od pieniędzy, przez geniusz, aż po naginanie regulaminu do granic możliwości. Mimo to Niemiec nie może czuć się ponownie zwycięzcą – przed nami jeszcze połowa sezonu i choć tabela jasno wskazuje faworyta numer jeden, z tyłu niezmiennie naciskają rywale.

 

Drugie miejsce Kimiego Raikkonena w generalce idealnie podsumowuje wyniki jego i jego zespołu. Lotus jest zespołem, który nie należy do kwalifikacyjnych pocisków jak Red Bull czy Mercedes, jednak wszystkie braki stara się nadrobić w wyścigu, gdzie do maksimum wykorzystuje swoje umiejętności. Co jednak z tego, jeśli szybkości wystarcza tylko na maksymalnie drugie miejsce. Udany był początek sezonu i końcówka poprzedniego, gdzie zdarzyły się wygrane. W trwającym sezonie Kimiemu udało się ponadto 5 razy stanąć na 2 stopniu podium. Być może to jest taktyka w drodze o mistrzostwo, jednak pomysł to bardzo kruchy i niepewny – gdy ktoś jest drugi, ktoś inny wygrywa. A różnicą jest aż 7 punktów.

 

Wygrane zaczynają co raz częściej trafiać na konto Mercedesa, który w tym sezonie przygotował naprawdę świetny bolid, z czasem udoskonalony w miejscach, które niweczyły dotychczasowe liczne szanse Srebrnych Strzał. Bolid szybki w kwalifikacjach wreszcie, prócz szybkości, zaczął charakteryzować się długodystansowymi możliwościami. Lewis Hamilton wspomniał, po swoim węgierskim zwycięstwie, o walce o tytuł, i choć Ross Brawn nieco studzi zapał, Mercedes to obecnie główny rywal Byków. To ich linia formy zwyżkuje w Formule 1 najbardziej i jeżeli utrzymają obecny trend, niedługo wyrosną na dominatorów. Pozostaje tylko dołożyć do tego wszelkich starań i czym prędzej zniwelować stratę do lidera.

 

Szanse straciło już Ferrari. Wbrew temu, co mówi tabela, GP Węgier pokazał, jak wiele traci włoska ekipa do reszty. Charakterystyka czerwonych bolidów podobna jest do tego, co prezentuje Lotus – małe zużycie opon i dobre tempo wyścigowe. Niestety, od kilku eliminacji cechy te zanikają na tyle, że Ferrari traci co raz więcej. Na Hungaroringu Alonso ustąpić musiał pierwszeństwa Lotusom i Red Bullom – w tym Webberowi, który startował z 10 miejsca. Jeśli patrzeć na formę Ferrari przez pryzmat walki o tytuł – jest źle.

 

Kolejna 3 tygodniowa przerwa oznacza kolejne poprawki, które zmienić mogą obraz rywalizacji. Pierwsza czwórka mistrzostw wkrótce może zmienić swój wewnętrzny układ, a patrząc na dotychczasową tendencję, zapowiadają się co raz większe emocje z każdym kolejnym GP. Z walki o tytuł skreśliłbym w tym roku Alonso, natomiast nadal wiele szans daję Raikkonenowi. Wiele zależy od funduszy Lotusa, jednak jeśli Fin zacznie wygrywać oraz kwalifikować się wyżej, może to wnieść wiele pikanterii do walki o tytuł, toczonej obecnie przez Hamiltona i Vettela.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)