Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Pirelli spoliczkowane

Pirelli spoliczkowane

Moto | 24 sierpnia 2013 19:35 | Michał Kozera

fot. Pirelli

Ominięcie chociaż pół godziny sesji rozgrywanej na Spa-Francorchamps jest wielką stratą dla każdego fana F1. Ciężko było zatem przeboleć wszystkie trzy sesje treningowe przed GP Belgii. Teraz okazuje się, że z czasem powróciły kontrowersje – opony Pirelli znów zaczynają nawalać i robią to w miejscu legendarnym, ale też bardzo niebezpiecznym. Zmiany były zbędne?

 

 

Wczorajsze awarie opon w bolidach Fernando Alonso i Sebastiana Vettela przypomniały problemy, z jakimi zmagali się kierowcy podczas GP Wielkiej Brytanii. Wówczas na Silverstone kilka gum spektakularnie zakończył swój żywot, doprowadzając do niemałego zagrożenia na tym szybkim torze. Rozpoczęła się burza i seria gwałtownych zmian i wydawało się, że złe czasy włoski oponiarz ma za sobą. Jak pokazuje tor Spa – nic bardziej mylnego.

 

 

Belgijska pętla jest niebezpieczna dla każdego – szybki podjazd na Eau Rouge, dohamowanie do Les Combes – to tylko początek trasy, a lista miejsc, gdzie niewytrzymała opona mogłaby doprowadzić do tragedii, jest dłuższa. Nic więc dziwnego, że tym razem zespoły przeszły do rzeczy – ponownie oskarżono Pirelli o fatalne wykonywanie swojej pracy, a od FIA zażądano gwarancji, że ogumienie nie odmówi posłuszeństwa w trakcie wyścigu. Gwarancja została wydana, natomiast wcześniej Pirelli wyjaśniło przyczyny problemów. Szczątki na torze – to brzmi zarazem wiarygodnie i sensownie – jeżeli w jakimś miejscu pozostały elementy, na przykład, przedniego skrzydła, wówczas kierowcy byli mocno narażeni na „kapcia”, przejeżdżając przez nie. Mimo to pojawia się ważne pytanie – od jak dawna w Formule 1 mamy obecne włókno węglowe? Na pewno nie od dziś, a przecież wcześniej opony znosiły lepiej najechanie na ledwo widoczne fragmenty. Przebicia się zdarzały i zdarzać będą, jednak poziom osiągnięty w tym sezonie wykracza poza znaną skalę.


Wniosek jest jeden – opony Pirelli są słabe. Co z tego, jeśli z ust Paula Hebery’ego i jego ludzi słyszymy przy okazji słowa, z których dowiadujemy się jak to dobrze, że dowiedziono odłamek jako sprawcę zamieszania i, uwaga… oskarżenia w kierunku FIA, która nadal nie potwierdziła firmy dostarczającej ogumienie na przyszły rok. Kuriozalne, bo w tym wszystkim brakuje... skruchy i chęci na poprawę?

Kategoria: Moto
Komentarze (0)