Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto GP Belgii: Vettel z pewną wygraną

GP Belgii: Vettel z pewną wygraną

Moto | 27 sierpnia 2013 15:25 | Michał Kozera


To było nudne GP. Po emocjach, jakie zafundowały nam sobotnie kwalifikacje z dodatkiem deszczu, niespodzianek i walki do ostatniej chwili, GP Belgii zaoferowało przede wszystkim mniej, niż każdy się spodziewał. Jedna z przyczyn takiego stanu rzeczy to Sebastian Vettel, który zdominował GP i zaprzepaścił szanse na emocje związane z walką o zwycięstwo.


Tym razem nie było ani spektakularnych kraks, wyjazdu Samochodu Bezpieczeństwa, deszczu, wielkiej walki o zwycięstwo. W zamian za to otrzymaliśmy dominujący przejazd Sebastiana Vettela, który swoje ugrał już za Eau Rouge. Niemiec bardzo szybko zbliżył się do Hamiltona jeszcze przed wyjazdem na prostą, na której bez problemu minął Mercedesa i rozpoczął swój śmiały, jednak jakże nudny, marsz po belgijską zdobycz. Bolid Red Bulla (tylko jeden, jak niemal zawsze) był zestrojony fantastycznie, ciężko jednak nie zwrócić tym samym uwagi na Lewisa Hamiltona, który stracił więcej, bo aż dwie pozycje. Swoje pierwsze pole kierowca Mercedesa wywalczył w deszczowych kwalifikacjach i to właśnie aura mogła być kluczem do sukcesu. Udało się cząstkowo, bo niedzielny wyścig był suchy, a deszcz swój udział odznaczył jedynie w komunikatach radiowych między zawodnikami a ich pit-wall. Być może zatem zawiódł potencjalnie deszczowy setup srebrnego bolidu, który nie podołał rywalizacji w innych warunkach.

 

Mimo swojej perfekcyjnej jazdy, Vettel znów ma prawo wściekać się na Alonso. Hiszpan poważnie nie zagroził jego pozycji, jednak trzymał się za liderem w odstępie kilku-kilkunastu sekund. Imponujące jest jednak to, że bolidy Ferrari startowały z pozycji 9 i 10, w kolejności dość oczywistej. Lider włoskiej ekipy w błyskawiczny sposób ruszył po zgaśnięciu świateł, zdobywając już na starcie kilka pozycji. Dalej bez mrugnięcia okiem pokonywał kolejnych rywali, w przeciągu sześciu okrążeń meldując się na trzeciej pozycji. Pozostał Hamilton i Vettel – tego pierwszego udało się objechać po paru kolejnych kółkach, natomiast lider okazał się poza zasięgiem. Drugie miejsce to bardzo dobry wynik i jeszcze lepszy impuls dla ekipy z Maranello, która ostatnio osiadała na laurach. Kto wie, może jest to również sygnał dla Raikkonena.

 

Iceman GP Belgii zaliczyć może do tych wyjątkowo nieudanych. Po rekordowych 38 GP, na których Fin osiągnął metę, dopiero tym razem pech okazał się na tyle skuteczny, by zmusić byłego mistrza świata do przedwczesnego opuszczenia bolidu. „Winą” obarczyć można Fernando Alonso, którego zrywka dostała się do kanału chłodzącego lewy, przedni hamulec w Lotusie Kimiego. Mimo usunięcia problemu podczas postoju w boksie, hamulec osiągnął już temperaturę, której nie dało się zmniejszyć i w końcu jazda się zakończyła. A szkoda, bo chodź rezultat Alonso (mimo lepszej pozycji startowej Fina) był raczej nie do osiągnięcia, to każdy punkt jest cenny w pogoni za liderem mistrzostw.

 

Do bardzo dziwnej sytuacji doszło na 28 okrążeniu, kiedy to do szykany Bus Stop wjechało 5 bolidów, na czele z Guttierezem, który wjechał po wewnętrznej w szykanę, wyprzedzając Pastora Maldonado. Ten chciał zjechać do boksu, musiał więc nieco zwolnić i spróbować ruszyć w stronę zjazdu. Niestety, w jego planach nie połapali się kierowcy Force India jadący za nim, którzy widząc jego słabe tempo w zakręcie, śmiało próbowali go objechać. Wenezuelczyk niestety nie miał w planach zupełnego zatrzymania się, i tak najpierw kawałek przedniego skrzydła ułamał mu Adrian Sutil, a potem doszło do kolizji z Paulem di Restą. Niestety dla tego drugiego, kontaktu nie wytrzymało tylne koło. Na szczęście dla Vettela, do zdarzenia doszło w miejscu, gdzie stojący bolid nie stwarzał najmniejszego zagrożenie, zatem w jedynej możliwej sytuacji Samochód Bezpieczeństwa pozostał w boksie.

 

Cóż poza tym? Wyprzedzenia, z których duża część miała miejsce z użyciem DRSu. Wyścig dla koneserów, którzy radość czerpią ze śledzenia czasów i odstępów co sektory. Bo niestety transmisja nie miała szans uraczyć nas bardzo atrakcyjnymi widokami, co stoi mocno w sprzeczności z miejscem rozgrywania GP. Emocje postanowili wzbudzić aktywiści GreenPeace, nie obyło się też bez szumu medialnego wokół Raikkonena i Red Bulla – o tym jednak później.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)