Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Zieloni idioci biją w F1

Zieloni idioci biją w F1

Moto | 27 sierpnia 2013 17:45 | Michał Kozera
Kilku śmiałków próbuje namówić swoim banerem... komentatorów nad boksami?
fot. © Greenpeace
Kilku śmiałków próbuje namówić swoim banerem... komentatorów nad boksami?

 Nie mam nic przeciwko umiarkowanemu i rozsądnemu działaniu na rzecz ochrony środowiska. Niestety – jedna z najbardziej znanych, zielonych organizacji pokazała po raz kolejny swoją stanowczość i odwagę. Greenpeace postanowił urozmaicić Formule 1 i jej fanom wyścig, atakując reklamy Shella w trakcie trwania zawodów.

 

Naprawdę lubię akcje mające chronić środowisko – sam widzę, jak brakuje w moim mieście zieleni, jak kiepsko czuję się będąc w zatłoczonej stolicy. Wszystko jednak trzeba przeprowadzać z rozsądkiem, a odważne akcje, chociaż dają największy rozgłos, pokazują bezmyślność aktywistów. Tak po raz kolejny zrobił Greenpeace, atakujący Formułę 1. Akcja Save The Arctic ma na celu zwrócenie uwagi na działania firmy Shell, która szuka ropy na Arktyce, powodując tym samym wzrost temperatur i topnienie lądolodów tego regionu. Apele wydają się słuszne, sposoby propagandy już nie.

 

Pech chciał, że to właśnie Shell jest sponsorem GP Belgii, zatem Spa-Francorchamps było dość gęsto usiane reklamami sponsora. Na tor ruszyła grupa wspinaczkowa z wielkimi banerami, których część zasłoniła reklamy z logo Shella pokazując arktyczną propagandę, zaś inna wywiesiła sporą płachtę na głównej trybunie. To wszystko było zupełnie nielegalne, a co gorsza – totalnie niebezpieczne. Wystarczyła drobna awaria, a bezpieczeństwo kibiców czy obsługi toru, nad którymi aktywiści wisieli, było zagrożone. Kolejnym przegięciem był paralotniarz ze spadochronem, noszącym wymalowaną nazwę organizacji. Latająca w ten sposób maszyna również była zagrożeniem, zwłaszcza przelatując się nad torem. No i przecież sama spalała paliwo ;)

 

Idioci – tyle mogę powiedzieć. Żadną korzyścią jest cenzurować logo Shella samemu robiąc sobie antyreklamę. Działacze Greenpeace’u (mam nadzieję) zrozumieli to doskonale, gdy podczas wręczania nagród zostali wygwizdani przez kibiców. Gorzej, że reakcję tę przyjął do siebie najprawdopodobniej Sebastian Vettel (co nie byłoby pierwszą taką sytuacją). Dwa dni po incydentach na światło dzienne wychodzą też wypowiedzi jednej z aktywistek – Julii, która przyznaje, że ochrona toru próbowała ją skrzywdzić. Dokładniej – przeciąć linę, na której wisiała Julia w trakcie rozwijania banneru. Cóż – rozwiązanie bardzo kontrowersyjne, jednak słowa aktywistki brzmią tak, jakby liczyła ona na traktowanie z pełnymi honorami. Ciężko zdobyć się na uprzejmość wobec bandy intruzów chcących zakłócić sportową imprezę, wisząc nad główną trybuną, nad głowami ludzi co gorsza.


Ucierpieć może organizator, nad którym już teraz wisi groźba kilkumilionowej kary za luki w bezpieczeństwie. Wpuszczenie na tor grupy ludzi z osprzętami wspinaczkowymi, niedostateczna ochrona dostępu do trybun to zarzuty poważne, jednak jak widać jest nad czym pracować. Szkoda jednak, że organizatorzy toru ponieść mogą tak wielkie straty przez kilkunastu ludzi. Pozostaje nadzieja na karę dla Greenpeace, czemu mocno kibicuję.


Formuła 1 to nie miejsce na zielone protesty. Formuła 1 to sport, w którym królują spaliny. Dominują, napędzają do życia, a próby ich ograniczania, przykręcania osiągów, zmniejszania silników, doprowadzają do negatywnych komentarzy. Ludzie tutaj chcą zobaczyć szybkie samochody przygotowywane przez bogate zespoły, chcą widzieć jak silniki osiągają limity obrotów generując tym samym wielkie spalanie. Tutaj nikt nie będzie ubolewał nad problemami zanieczyszczenia środowiska. A jednak niektórzy pchają się na siłę. Po raz kolejny psując wyłącznie swoją opinię i dobrą zabawę.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)