Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto Lotus – ambicje, możliwości i rekordowe długi

Lotus – ambicje, możliwości i rekordowe długi

Moto | 29 sierpnia 2013 16:20 | Michał Kozera

fot. @Pirelli

Legendarny zespół jest jednym z tych, który lubią niemal wszyscy. Byłe Renault przejęte przez Genii Capital pokazało, że na szczycie stawki jest miejsce dla innych zespołów. A nowemu Lotusowi nie można odmówić ambicji w dążeniu do zwycięstw. Niestety, na przeszkodzie staje to, co jest najistotniejszym elementem Formuły 1 – pieniądze. Lotus potrzebuje funduszy na dalszą walkę.

 

Lotus to prawdopodobnie najbardziej zadłużona ekipa w Formule 1. Kapitał wniesiony przez Gerarda Lopeza nie wystarcza na potrzeby brytyjskiego zespołu – i nie ma się co dziwić. Enstone nie pracuje na obrotach mogących zadowolić graczy końca czy środka stawki, natomiast stara się jak może, by dać swoim produktom jak największe możliwości. Zbudowane przez Lotusa bolidy wyrobiły sobie renomę maszyn oszczędnych dla opon, spalających mniej (czego zasługą jest silnik Renault) i przede wszystkim szybkich. To wymagało nakładów finansowych wykraczających poza możliwości jednego inwestora, jakim był właściciel. Dotychczasowe kontrakty nie okazują się na tyle lukratywne, by móc zaspokoić potrzeby tak prężnie działającego zespołu. Pozostały więc pożyczki. I długi.


Nie „pomaga” także skład kierowców. Kimi Raikkonen i Romain Grosjean nie należą do najoszczędniejszych rozwiązań. Francuz wniósł ze sobą silny sponsoring firmy Total, co widać po czerwieni silnie odznaczającej się w malowaniu obu maszyn. O ile w tym roku wkład finansowy został przeznaczony na rozwój, o tyle w zeszłorocznej kampanii niemałe sumy mogły pójść na budżet napraw po licznych kraksach Grosjeana. Jednak to Raikkonen wydaje się bardziej kłopotliwym kierowcą. I nie chodzi tu o zachowanie, bo to przynosi Lotusowi same korzyści. Chodzi o bilans zysków i strat, który w tym wypadku wygląda na mały graf paradoksów. Mamy Fina, który jeździ szybko. Szybkie występy przekładają się na nagrody za wyniki oraz dobry finisz na koniec sezonu. Dobry rezultat oznacza niestety również większe opłaty od zgromadzonych punktów. Zeszłoroczne zwycięstwo w Abu Zabi oznaczało dodatkowy wydatek dla ekipy Boulliera – premię za zwycięstwo, z której kierowca zrezygnował drogą szczodrego gestu – po zapewne sporych negocjacjach. Jednak wygrana to też sukces samochodu, na którego powierzchni błyszczały w światłach reflektorów nazwy i logosy takich marek jak Burn, Rexona, Clear. I naturalnie to sygnał, że w powierzchnię reklamową na takim obiekcie warto zainwestować.

 

Jeszcze jakiś czas temu dość głośno było o kontrakcie, jaki podpisać może Lotus z dużą firmą. Nowy sponsor byłby tym samym sponsorem tytularnym, co bez wątpienia oznacza bardzo duży wkład finansowy w ekipę. Przed rozpoczęciem sezonu miał to być amerykański Honeywell, teraz zaś negocjacje prowadzone były z Infinity Racing. (Infinity Racing =/= Infiniti znane z Red Bulla czy Nissana). Kontrakt nadal nie został podpisany, gdyż biznesmeni mający w rękach władzę nad marką wciąż nie są pewni, czy inwestycja w zespół jest opłacalna. To zaś jest zupełnie dziwne, bo potencjał Lotusa jest (w moich oczach) oczywisty, a jedyne co doprowadza do obecnych spadków formy, czy raczej zastojów rozwojowych, to właśnie brak pieniędzy. Sponsorzy z Infinity Racing byliby zatem ostatnim elementem układanki, jaki pozwoliłby zabezpieczyć przyszłość zespołu pod wieloma względami – fabryka miałaby fundusze na rozwój, Kimi Raikkonen byłby pewien wypłat i chętniej spojrzałby na dalszą współpracę z zespołem. Bo bez wątpienia kierowca jego pokroju jest potrzebny Lotusowi. Widać to po wynikach Grosjeana, które dość rzadko są lepsze od tych notowanych przez Kimiego – potrzebny jest lider, a bardziej kompletnego kierowcy od Raikkonena się raczej nie znajdzie. Tym bardziej o tak dużej mocy marketingowej, wynikającej z… niechęci do mediów.

 

Potrzeba tylko pieniędzy. Aktualnie mówi się o 120 milionach długu. Tak wiele zobowiązań nie miał jeszcze nikt. Lotus zalega z opłatami wobec dostawców, kierowców, pracowników. Ale jedzie dalej. Wykorzystane zostały już wszystkie rozwiązania na ten sezon, pozostają już tylko wcześniej przygotowane pakiety na dane tory. Gdyby pieniędzy było więcej, przyszłoroczne prace szłyby ramię w ramię z rozwojem na trwający sezon, tego jednak nie zobaczymy. A szkoda, bo ambicje i determinację niszczy pieniądz.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)