Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto 1001 wymówek Felipe Massy

fot. @Pirelli

1001 wymówek Felipe Massy

Moto | 05 września 2013 14:00 | Michał Kozera

Felipe Massa nie ma lekkiego życia w Formule 1, chociaż wydaje się, że umilać życie stara mu się Ferrari. Włoska ekipa póki co nie pozbyła się Brazylijczyka, chociaż jego wyniki są dość słabe. A Felipe regularnie dzieli się z mediami możliwymi przyczynami swoich niepowodzeń. Pech, awarie, pech, złe ustawienia, pech – tak może wyglądać uproszczona lista wymówek Massy.

 

Przyznać trzeba, że Felipe Massa na torze łatwo nie ma. Forma jakby spadła, a zarówno teraz jak i wcześniej, Brazylijczyk nie miał wiele szczęście na torze. Końcówka zeszłego i początek obecnego sezonu dawały nadzieje, że niedoszły mistrz świata będzie mógł wreszcie rywalizować możliwie na równi z Fernando Alonso i stanowić realne wparcie dla wyników ekipy. Kwalifikacje do pierwszych GP przybiegały nieźle, wyścigi były równie optymistyczne. Niestety, tendencja była spadkowa, począwszy od GP Australii Felipe zajmował miejsca 4, 5 i 6. W Bahrajnie Brazylijczyk miał spore problemy z prawą, tylną oponą i skończyło się na 15 pozycji. W Hiszpanii Felipe powrócił – najniższy stopień podium niezwykle cieszył nawet, jeśli pierwszy był Alonso.

 

Potem było gorzej. Monako i Kanada to wyścigi, w których Massa miał ogromne problemy z utrzymaniem się na torze. Mówiono wówczas o problemach z bolidem, jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że Brazylijczyk i bez rzekomych awarii poleciałby na bandy. Wyjątkowo kuriozalnie wyglądało zdarzenie podczas GP Niemiec, kiedy w dohamowaniu do czwartego zakrętu kierowca Ferrari złapał spina w kierunku przeciwnym do zakrętu, po czym zgasł mu silnik. Trzecie takie zdarzenie wyglądało na oczywisty błąd kierowcy, mimo to jednak Ferrari wciąż utrzymywało wersjęo awarii. Zanim doszło do GP Niemiec, Felipe miał okazję znacząco poprawić swoje notowania w GP Wielkiej Brytanii. To właśnie w tym wyścigu na potęgę rozpadały się opony, a Brazylijczyk był właśnie jednym z pechowców. Pozytywnym sygnałem było jednak końcowe szóste miejsce, które Massa wypracował po konieczności kontynuacji wyścigu z końca. Dalej przyszły wspomniane Niemcy i bezbarwne wyścigi na Hungaroringu oraz Spa.


Nie wygląda to źle – są punkty. Nie wygląda to też dobrze – Massa jeździ w Ferrari, które ma większe ambicje niż po prostu punkty. Muszą być podia. Naciskanie na czołówkę i przede wszystkim na Alonso, który jeżdżąc „samemu” w czołówce śmiało może swoje złe wyniki porównywać do jeszcze gorszych Felipe. Nie tędy jednak droga, bo chociaż bolid Ferrari faktycznie nie jest najlepszy, to jednak kierowcy powinni robić wszystko, by w takich warunkach wycisnąć 100%. Massa tego nie gwarantuje. Nie jest to też kierowca na tyle silny psychicznie, by móc konkurować w tak ważnej w F1 ekipie jak Ferrari. Ma umiejętności, które jednak starczają tylko na miejsca mniej punktowane. Sam kierowca mówi, że jego dyspozycja to efekt wielu elementów, które przydarzyły mu się w tym sezonie. Gdyby nie one, jego sytuacja punktowa wyglądałaby zupełnie inaczej.

 

Tylko jak długo można mieć problemy?

 

Nadchodzi GP Włoch. Monza, mekka włoskich fanów. Jeśli Felipe zabłyśnie właśnie w świątyni prędkości, Tifosi jego dobry występ pomnożą przez dwa. Być może nawet trzy, jeżeli okaże się to wynikiem lepszym od rezultatu Alonso, lidera teamu. Jednak by to osiągnąć, Felipe musiałby być cały czas „cool”, a za razem mieć w sobie tę gorączkę zwycięstwa. I wywalczyć dobry rezultat, bo szkoda byłoby bardzo, gdyby kariera tego fajnego Brazylijczyka się popsuła.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)