Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Moto GP Włoch: Sebastian Vettel wygrywa na Monzy

GP Włoch: Sebastian Vettel wygrywa na Monzy

Moto | 08 września 2013 15:57 | Michał Kozera

fot. Pirelli

GP Włoch nie zachwyciło. Winny tej sytuacji jest Sebastian Vettel, który znów zdominował wyścig i nie dał sobie stworzyć chociaż przez chwilę zagrożenia. Równie mało zajmująca była rywalizacja z tyłu stawki, gdzie dopiero na koniec wyścigu małe show postanowił zrobić Lewis Hamilton. Była szansa na deszcz, niestety skończyło się tylko na nadziejach – jedyne opady miały miejsce przed startem, a kierowcy do walki ruszyli już na slickach.


Kierowcy podczas rozgrzewki musieli uważnie wybierać linię jazdy – tor nie wyschnął całkowicie po wcześniejszych opadach i pod drzewami ciągle jest mokro. Na start docierają na szczęście wszyscy, gasną światła i… świetny start Ferrari, dobrze również Webber! Australijczyk nieco postraszył od wewnętrznej swojego partnera, a w tym czasie od zewnętrznej pojawiło się Ferrari. Vettel obronił pozycję mocno blokując opony, Massie jednak udało się przebić przed Webbera. Dwa okrążenia później zrobił to również Alonso w Variante della Roggia, wymuszając na Webberze zostawienie mu drzwi.


Powtórki pokazują bardzo dobry start Raikkonena, który niestety został potem zniweczony przez kontakt z bolidem Pereza na dohamowaniu – to oznaczało wizytę w boksie, zmianę skrzydła i spadek na ostatnie miejsce. Odpadł również di Resta, który na dohamowaniu do szykany della Roggia zblokował koła i stuknął w tył maszyny Grosjeana. Efekt – urwane koło di Resty, Francuz prawdopodobnie uderzenia nie odczuł.


Vettel odjeżdża, Alonso poradził sobie z Massą bez sztucznej rywalizacji, a z tyłu traci Hamilton. Brytyjczyk miał już 10 pozycję, jednak szybszy okazał się najpierw Vergne, potem Button, a z tyłu został jeszcze Grosjean. Skąd to słabe tempo Srebrnej Strzały? Taktyka na jeden pitstop? Takiej nie będzie w przypadku Vettela, który ma problemy z przednimi gumami, mimo to jednak powiększa przewagę nad Alonso i ma jej już… na tyle dużo, że gdy Niemiec wjeżdża w Parabolicę, Ferrari wypadły dopiero z Ascari. A równa się to już 6 sekundom.


Dość dziwna sytuacja z Lewisem Hamiltonem. Z pit wall doszły informacje, że w samochodzie jest przebita przednia, prawa opona i konieczny jest pit stop. Lewis jednak… rusza na kolejne okrążenie, co potwierdza wcześniejszy komunikat o problemach z komunikacją. Poproszony o wciśnięcie przycisku „Pit confirm”, Hamilton wreszcie zjeżdża do boksu i zamiast twardych otrzymuje średnie opony. A w przygotowaniu jest tablica z poleceniem „Radio reset”.

 

 

Na czele bez zmian, jednak na jego zapleczu może do nich dojść, jeśli tylko Webber… na przykład uruchomi KERS. Kiedy Australijczyk goni Massę, z wyścigu odpada Vergne, którego silnik nie wytrzymał trudów wyścigu. Massa otrzymuje informację taktyczną – Webber jest zawsze wolniejszy w sektorze drugim. Pytanie, czy wykorzysta ją, by uciec ze strefy DRS. Tymczasem ciekawie sprawę stawia Martin Brundle z telewizji Sky – Alonso jest liderem w bezvettelowej skali. Takiej niestety nie możemy zastosować, a nawet gdyby tak zrobić, to przewaga Alonso nad Massą wcale nie uatrakcyjniłaby wyścigu. Alosno trochę przyspiesza i kto wie, może zobaczymy walkę o pozycje lidera? Deszcz nadal możliwy.


Sebastian Vettel oraz Mark Webber jeden za drugim zjeżdżają do boksu, a liderem zostaje Alonso. Massa zjeżdża również do boksu i niestety traci pozycję na rzecz Webbera, a Alonso widać nie chce oddać pozycji lidera, bo odwiedzić mechaników nie zamierza. To chyba jest dość kiepska taktyka, bo Vettel odrabia sekundę na okrążeniu. Mamy wreszcie wizytę w boksie, 3 okrążenia po Vettelu, podczas których wydaje się, że Alonso stracił kolejne sekundy, zwłaszcza, że Webber jest tuż za Hiszpanem.


Przyznaję się, że dopiero w połowie wyścigu przypomniałem sobie o sprawcy dużej niespodzianki podczas wczorajszych kwalifikacji – Nico Hulkenberg gdzieś przepadł podczas startu, a teraz jedzie na 5 miejscu. Już 6, bo Lewis Hamilton nie bez potrzeby czaił się za plecami Niemca, jednak jest to nadal świetna pozycja dla Saubera. Trochę za nim również szykuje się zacięta walka – za Ricciardo jadą Button i Perez. Tymczasem jednak to Grosjean psuje szyki, wyprzedzając Pereza.


Hamilton zalicza drugą wizytę w boksie, znów będąc o tym poinformowanym przez tablicę. Póki co bez drugiego pit stopu pozostaje niemal cała pozostała stawka. Na twardych gumach jedzie pierwsza trójka i bardzo możliwe, że będą na nich jechać do końca wyścigu. Webber chciałby bez wątpienia zdobyć lepszą pozycję i jest blisko tego – od Alonso dzielą go już dziesiąte sekundy. Przez radio nadchodzi jednak informacja o problemach ze skrzynią biegów i prośba o wczesne wbijanie niższych biegów na wyjściu z T2. To na pewno odbije się na czasach Australijczyka, chociaż wydaje się, że w ramach małej sprawiedliwości działa KERS.

 

 

Okej, koniec ze złośliwościami – identyczna informacja ląduje w uszach Vettela. Może to zasłona dymna, ale Monza to tor, na którym występ naprawdę boli jednostki napędowe. Przekonał się o tym już dziś Jean-Eric Vergne. A z tyłu Hamilton zabiera się za Raikkonena. Co ciekawe – obaj poza punktowaną dziesiątką. Na nasze szczęście, daje nam to możliwość pooglądania niezłej walki – jeden z nielicznych ciekawych elementów tego GP. Atak na końcu prostej startowej, Kimi po wewnętrznej blokuje rywala, jednak Lewis wychodzi po wewnętrznej z szykany i ma lepszą trakcję. Teraz to Raikkonen musi gonić, a ma na to tylko 3 okrążenia. Czasu nie traci Lewis i wyprzedza na następnym kółku Pereza, a Kimi zbyt szeroko wchodzi w szykanę. Rosberg zdobywa w międzyczasie najszybsze okrążenie wyścigu, Lewis zatem dostosowuje się osiągami i pokonuje Buttona. Raikkonen nie chce być gorszy i walczy – skutecznie – z Perezem.


Hamilton jeszcze naciska – ma przed sobą Grosjeana, Ricciardo i ostatnie okrążenie na zdobycie pozycji. Vettel mija metę, to jednak nieistotne, bo widzieliśmy to dziesiątki razy. Hamilton jest a ogonie Grosjeana, jeszcze próbuje, jednak zbyt agresywne dohamowanie do Roggia i konieczność ratowania się cięciem szykany psują plany – kolejność się nie zmienia i Hamilton jako 9 wjeżdża na metę, mając przed sobą Grosjeana i Ricciardo. 5 miejsce ląduje w rękach Hulkenberga, tuż za podium dojeżdża Massa. Pierwsza trójka bez zmian – Vettel, Alonso, Webber.


Vettel kolejny raz budzi skrajne uczucia. Z jednej strony Niemiec w pełni zasłużył na swoje zwycięstwo, z drugiej strony zapewnił nam kolejny, niezwykle nieinteresujący wyścig z perspektywy walki o zwycięstwo. Patrząc na rywalizację z perspektywy przedstawionej przez komentatorów Sky – no Vettel – mielibyśmy pasjonujący pościg Webbera za Alonso. Niestety, mogliśmy tylko podziwiać próby zdobycia P2 przez Webbera, świetną walkę Hamiltona i… to wszystko. Monza, podobnie jak Spa, nie zachwyciła i pozostaje tylko liczyć, że wyjazd z Europy doda Formule 1 polotu z początku sezonu, kiedy silne było nie tylko Ferrari i niepokonany Red Bull, ale w walce o zwycięstwo faworytami byli Mercedes i Lotus. Wówczas obsada podium była znacznie bardziej zagadkowa.

Kategoria: Moto
Komentarze (0)