Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Pogoń ogrywa Lecha, Widzew wysoko przegrywa z Piastem

Pogoń ogrywa Lecha, Widzew wysoko przegrywa z Piastem

Piłka nożna | 20 września 2013 22:31 | Damian Wiśniewski


 Pogoń Szczecin niespodziewanie pokonała na wyjeździe poznańskiego Lecha 1:2. Portowcy zaprezentowali się lepiej od rywala, a przede wszystkim byli od niego lepiej poukładani i triumf ten był zasłużony. W drugim dzisiejszym meczu, Piast wygrał u siebie z Widzewem 3:0.

 

Piast wygrał dość wysoko, ale wcale nie musiało tak być. Już na samym początku meczu, po w siódmej minucie, po fantastycznym podaniu Batrovicia, sam na sam z Trelą wyszedł Eduard Visnakovs, ale najlepszy snajper Widzewa uderzył wprost w bramkarza.

 

Po tej niewykorzystanej sytuacji, inicjatywę przejęli gospodarze, a goście popełniali coraz to więcej indywidualnych pomyłek. Najpierw jednak niezłe strzały oddawali Wilczek, Zbozień i Podgórski, ale w przypadku każdego z tych uderzeń, górą był Maciej Mielcarz.

 

Moment krytyczny dla piłkarzy trenera Mroczkowskiego przyszedł w minucie 19. Najpierw Perez sfaulował Wilczka, a następnie po dośrodkowaniu Podgórskiego z rzutu wolnego, gola zdobył Horvath. Piłkarza Piasta nie upilnował… Perez.

 

Łodzianie byli w małym szoku i sytuację tę świetnie wykorzystali zawodnicy z Gliwic. Na 2:0 w 25 minucie spotkania podwyższył Ruben Jurado. W akcji bramkowej znów palce maczał Wilczek, który obsłużył kolegę fantastyczną asystą.

 

Widzewiacy po tej sytuacji jakby lekko się otrząsnęli i jeszcze przed przerwą stworzyli sobie parę sytuacji. Żadna jednak nie była na tyle groźna, żeby stojący w bramce Piasta Dariusz Trela mógł poczuć się zagrożony.

 

Po wznowieniu gry, obraz tego meczu praktycznie się nie zmienił. Przeważali wciąż gospodarze, a łodzianie wciąż sami stwarzali sobie spore problemy.

 

W 54 minucie, sam na sam z bramkarzem wyszedł Wilczek, a goalkeeper gości wyszedł przed pole karne i tam sfaulował rywala. Arbiter nie miał najmniejszych wątpliwości i Mielcarz musiał wylecieć z boiska.

 

Już po chwili było 3:0. Z rzutu rożnego dośrodkował Podgórski, a głową gola znów zdobył Csaba Horvath. Bierność gry obronnej gości była przeogromna. Każdy stały fragment gry drużyny gospodarzy pachniał kolejnym dla nich golem.

 

Takowy już jednak nie padł. Podopieczni Marcina Brosza spokojnie kontrolowali przebieg gry i bez większych problemów dowieźli ten wynik do samego końca. Trzy punkty jak najbardziej zasłużenie zostały w Gliwicach.

 

Mecz w Poznaniu zaczął się raczej od delikatnej przewagi gości. To portowcy dłużej utrzymywali się przy piłce i konstruowali ciekawe akcje. Lech był mocny w czasie stałych fragmentów gry i to podczas nich, zdołał przejąć inicjatywę.

 

Także po jednym z nich padł gol dla piłkarzy Mariusza Rumaka. W 31 minucie spotkania, po rzucie rożnym w polu karnym Janukiewicza wywiązało się spore zamieszanie. Futbolówka ostateczni spadła pod nogi Manuela Arboledy, a ten jak niczym napastnik nawinął sobie obrońcę i trafił do bramki.

 

Po tym zdarzeniu gospodarze kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Nie stworzyli sobie co prawda już żadnej stuprocentowej sytuacji, jednak do takowych nie dopuszczali również piłkarzy Dariusza Wdowczyka. Przed przerwą rezultat nie uległ zmianie.

 

Już na początku drugiej połowy, inicjatywa wróciła do gości i potrafili oni w kilka minut całkowicie zmienić obraz gry.

 

W 53 minucie gry, z narożnika boiska dośrodkował Akahoshi. W szesnastce Lecha mieliśmy spore zamieszanie, błąd popełnił Arboleda, a futbolówkę do bramki skierował Frączczak.

 

Kolejorz nie zdążył się dobrze otrząsnąć z utraty prowadzenia, a już sam musiał sprężać by doprowadzić do wyrównania. Po dośrodkowaniu z lewej strony, kolejnym błędzie kolumbijskiego obrońcy Lecha i świetnym obróceniu się z piłką w wykonaniu Marcina Robaka, ten ostatni dał drugą bramkę swojej ekipie.

 

W kolejnych minutach, to znów piłkarze z Poznania przejęli inicjatywę. Oddali nawet kilka niezłych strzałów z dystansu, jednak piłka albo mijała bramkę, albo zostawała zatrzymywana przez Janukiewicza.

 

Jednak od około 80 minuty, portowcy znów ustabilizowali przebieg wydarzeń na swoją korzyść, nie pozwalając rywalowi nie konstruowanie jakichś groźnych akcji. Pogoń do końca dowiozła to niespodziewane, acz zasłużone zwycięstwo.

 

Piast Gliwice – Widzew Łódź 3:0 (2:0)
1:0 Horvath 19’
2:0 Jurado 25’
3:0 Horvath 58’

 

Lech Poznań – Pogoń Szczecin 1:2 (1:0)
1:0 Arboleda 31’
1:1 Frączczak 53
1:2 Robak 58’

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)