Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Po V kolejce: The Citizens jak małe ujadające pieski

Po V kolejce: The Citizens jak małe ujadające pieski

Piłka nożna | 24 września 2013 17:14 | Damian Wiśniewski

fot. Premier League / facebook.com

 Każdy z nas czekał na wielkie, wspaniałe widowisko, coś a’la derby sprzed roku, coś co nie pozwoli oderwać się od telewizora na choćby minutę. Co dostaliśmy? Mecz do jednej bramki, w którym od początku do końca grał tylko jeden zespół. Drugi nawet nie biegał po boisku, tylko grał w chodzonego. Z innych ciekawych wydarzeń tej kolejki, na wspomnienie zasługują objęcie pozycji lidera przez Arsenal i pierwsza porażka Liverpoolu, w której palce, a nawet całe ręce maczał Artur Boruc.

 

Powiedzieć, że Manchester City zdominował swojego lokalnego rywala, to nic nie powiedzieć. Piłkarze Manuela Pellegriniego byli dla swojego rywala jak Bayern dla Barcelony w półfinale poprzedniej edycji Champions League.

 

W każdej akcji o trzy kroki szybsi, w każdym zagraniu zdecydowanie bardziej dokładni. Może to nie to, iż są piłkarsko lepsi, ale Czerwonym Diabłom brakło zwyczajnego chciejstwa. The Citizens cholernie chcieli wygrać i to zrobili, mimo kiepskiej dyspozycji w poprzednich meczach ligowych. Parafrazując wypowiedź Kazimierza Węgrzyna, byli jak małe, ujadające pieski wyskakujące z bramy.

 

Wynik 4:1 na pewno nie jest zawyżony, z przebiegu boiskowych wydarzeń stwierdzić należy nawet, iż dla podopiecznych Davida Moyesa był najniższy wymiar kary. Szczerze mówiąc, po golu Samira Nasriego z 50 minuty, spodziewałem się rezultatu jak sprzed dwóch lat, kiedy Niebiescy wygrali na Old Trafford aż 6:1. Nie no, może nie spodziewałem się trafienia dla United.

 

Czwartą wygraną z rzędu zanotował za to Arsenal Londyn. Podopieczni Arsene’a Wengera ograli 3:1 Stoke City, a jedną z bramek strzelił niesamowity na początku tego sezonu Aaron Ramsey. Zapowiada się, iż może być sezon życia tego walijskiego pomocnika. W końcu zaczyna wykorzystywać on swój potencjał, który bez wątpienia jest bardzo wysoki.

 

Dwie asysty w tym meczu zaliczył (a jakże) Mesut Ozil. Niemiec jest tym kogo Kanonierzy potrzebowali od dawna i czego teraz wyraźnie potrzebuje w swoim zespole David Moyes. Świetny przegląd pola, piłki dogrywane z chirurgiczną precyzją, kapitalne stałe fragmenty gry. Arsenal jest liderem i Arsenal będzie grał o mistrza.

 

Warto odnotować również pierwszą w tym sezonie porażkę Liverpoolu. The Reds przegrali na własnym stadionie z Southapmton, a jednym z bohaterów Świętych okrzyknięto naszego Artura Boruca. Polak po meczu nadzwyczaj skromnie powiedział, że tylko wykonuje swoją pracę.

 

Wobec tego, jedynym niepokonanym zespołem w stawce jest inny klub z miasta Beatlesów, Everton. Piłkarze Roberto Martineza w ostatniej w sobotę ograli 2:3 West Ham.

 

Mamy również pierwszą ofiarę kiepskich wyników. Po klęsce 0:3 z West Bromem pracę trenera w Sunderlandzie stracił Paolo Di Canio. Punkty punktami, ale czy znajdzie się ktoś, kto nie będzie tęsknił za tym Włochem? Wątpię.

 

A poza tym trudno oprzeć się wrażeniu, iż z tą decyzją można było się jeszcze troszkę wstrzymać. Nie z takiego bagna kluby wychodziły.

 

Co by nie mówić, trwający sezon może być najlepszym od naprawdę wielu lat. Stawka jest niezwykle wyrównana, a wygrane faworytów ze słabeuszami, albo nie mają miejsca, albo przychodzą niezwykle ciężko (patrz ostatni mecz Tottenhamu). 4 – 5 drużyn bijących się o mistrza? W to mi graj.

 

Komplet wyników piątej kolejki
Norwich City – Aston Villa 0:1
Liverpool – Southampton 0:1
Newcastle United – Hull City 2:3
West Bromwich Albion – Sunderland 3:0
West Ham – Everton 2:3
Chelsea – Fulham 2:0
Arsenal – Stoke City 3:1
Crystal Palace – Swansea City 0:2
Cardiff City – Tottenham 0:1
Manchester City – Manchester United 4:1

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)