Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wawrzyniak? Boenisch? A może by tak Lewandowski?

Wawrzyniak? Boenisch? A może by tak Lewandowski?

Piłka nożna | 24 września 2013 22:28 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

 Nie od dzisiaj wiadomo, że jednym z największych problemów naszej reprezentacji, jest obsada pozycji lewego obrońcy. Problem miał Benhakker, Smuda, problem ma teraz również Waldemar Fornalik. Ten ostatni wybiera głównie spomiędzy dwóch nazwisk, w grze są Kuba Wawrzyniak i Sebastian Boenisch. Ale czy naprawdę musimy wybierać spomiędzy tych dwóch panów?

 

Od początku tego sezonu na lewej obronie w Pogoni Szczecin gra zawodnik młodzieżowej reprezentacji Polski, Mateusz Lewandowski. Na początek trochę statystyk. Piłkarz ten każdy mecz obecnych rozgrywek ligowych rozpoczynał w pierwszym składzie, w trzech z nich opuszczał boisko przed czasem. Wystąpił również w spotkaniu Pucharu Polski, jednak wtedy wszedł na boisko od razu po przerwie.

 

Mateusz bardzo dobrze wygląda w grze do przodu. Świetnie podłącza się do akcji ofensywnych, notuje kapitalne dośrodkowania z lewej strony (jak w ostatnim meczu z Podbeskidziem, gdy jego idealne podanie zmarnował Frączczak), całkiem nieźle spełnia również zadania defensywne. Jeśli miałbym go do kogoś porównać, to do prawego obrońcy warszawskiej Legii, Bartosza Bereszyńskiego. Obaj mają bardzo podobne walory, obaj są jeszcze bardzo młodzi.

 

Jak gra Kuba Wawrzyniak wiedzą chyba wszyscy. Solidny obrońca jak na polskie warunki, z niezłym dośrodkowaniem. Jednak popełnia sporo błędów w obronie, zdarzają mu się głupie kiksy, wpadki. Bardzo porządne występy, miesza czasami z takimi, po których można by zapaść się pod ziemie. Do reprezentacji powoływany (powiedzmy sobie szczerze) z braku laku. Nie ma żadnej konkurencji, więc selekcjoner stawia na niego.

 

Natomiast to, iż do kadry narodowej powoływany jest Sebastian Boenisch, zakrawa o kryminał. Zawodnik ten od dłuższego czasu, miast być wzmocnieniem, lub chociaż nie przeszkadzać w drużynie, w której akurat występuje (czy to klub, czy reprezentacja), jest jak piąte koło u wozu. Fatalnie gra w ofensywie, nie potrafi podłączyć się do akcji swojego zespołu, dobrze dośrodkować, czy nawet wymienić kilku prostych podań. Jego gra pressingiem obrasta już w legendy, gdyby mógł, to odprowadziłby przeciwnika wzrokiem do bramki. Jeśli Sebastian wychodzi w pierwszej 11 na jakiś mecz, to nie dajcie się zwieść mylnemu wrażeniu – z jego drużyny na boisku jest tylko dziesięciu piłkarzy.

 

Ktoś powie, że Lewandowski też wybitny nie jest. Pewnie, że nie jest, wybitni to grają w Premier League. Jest natomiast bardzo solidny, na pewno nie odstaje poziomem od Wawrzyniaka, o pozorancie z Leverkusen nie wspominając. Inny powie, iż za młody, bo ma dopiero 20 lat. Jeśli to ma być argument na przeciw, to można go sobie od razu wsadzić w dupę. Niemcy co chwilę puszczają młodych do pierwszej reprezentacji i nikt problemu nie widzi.

 

***

 

W dzisiejszym „Fakcie” pojawiła się również informacja jakoby o obywatelstwo polskie starał się Dudu Paraiba, oczywiście w kontekście występów w reprezentacji. Serio? Potrzebny nam taki Dudu? To znaczy, żebyśmy się źle nie zrozumieli, to bardzo dobry piłkarz. Ale Brazylijczyk. Chce zostać Polakiem? Bardzo fajnie. Jest nim Vuković, stara się o to Radović. Jednak żadnemu z nich nie przeszło nawet przez głowę by grać z białym orzełkiem na piersi. Mam nadzieję, iż Paraiba uczyni to samo i że stara się o nasze obywatelstwo z innych pobudek niż promocja własnego nazwiska.

 

Obyśmy nie mieli powtórki ze sprawy Manuela Arboledy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)