Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dzieło Stokowca coraz bardziej wyraziste. Jagiellonia w czołówce?

Dzieło Stokowca coraz bardziej wyraziste. Jagiellonia w czołówce?

Piłka nożna | 25 września 2013 01:47 | Przemysław Drewniak
W Białymstoku rodzi się autorski projekt Piotra Stokowca. Czy osiągnie sukces?
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
W Białymstoku rodzi się autorski projekt Piotra Stokowca. Czy osiągnie sukces?

Gdy latem Jagiellonia podpisywała kontrakt z Piotrem Stokowcem, działacze z Białegostoku wiedzieli, że prawdopodobnie trafia im się żyła złota. Po dokonaniu niewiarygodnych rzeczy z chylącą się ku upadkowi Polonią Warszawa, 41-letni szkoleniowiec wreszcie dostał szansę pracy w godziwych warunkach i dopiero na Podlasiu ma pokazać pełnię swoich możliwości. I choć dla niego to dopiero początek pracy w Jagiellonii, to efekty już teraz są nadzwyczaj zadowalające – Jagiellonia gra atrakcyjną, momentami nawet spektakularną piłkę i po 1/3 sezonu zasadniczego znajduje się w gronie kandydatów do zajęcia miejsca w ligowej czołówce.


Porządek po Hajcie


Poprzednik Stokowca, Tomasz Hajto, wprowadził do drużyny kilku młodych zawodników, którzy nadal grają w wyjściowej jedenastce drużyny, ale pozostawił też za sobą wielki bałagan. Przede wszystkim w defensywie, która wiosną uchodziła za najgorszą taką formację w ekstraklasie. Były trener Czarnych Koszul doskonale zdawał sobie sprawę, że jeśli Jagiellonia ma pod jego wodzą osiągać dobre wyniki, gra z tyłu musi być jak najszybciej poukładana. W tym celu sprowadził do siebie swoich byłych podopiecznych, Jakuba Tosika i Martina Barana. Ten pierwszy zastąpił w pierwszym składzie niepewnego Alexisa Norambuenę, a Baran walczy o miejsce w jedenastce z Ugochukwu Ukahem, który pod wodzą Hajty z fatalnym skutkiem był przerzucany na bok obrony. – Wskoczyłem do składu na mecz z Ruchem z konieczności, ale pokazałem, że jestem w dobrej formie. Wreszcie gram na swojej pozycji, bardzo dobrze mi się współpracuje z Michałem Pazdanem i mam nadzieję, że tak będzie nadal – mówi Nigeryjczyk, który wraca do dobrej dyspozycji z czasów gry w Widzewie. Jak sam twierdzi, czuje zaufanie ze strony trenera i to pomaga mu notować dobre występy.


Ta sytuacja pokazuje, że właśnie w relacjach z piłkarzami Stokowiec bije na głowę Hajtę. Gdy w Polonii nie było pieniędzy, a z tygodnia na tydzień ubywało kolejnych zawodników, to właśnie świetna atmosfera w szatni wpływała na dobre wyniki. Teraz możemy to zaobserwować w Jagiellonii. Po wygranym meczu z Podbeskidziem, piłkarze Jagi zaraz po zejściu z murawy zapuścili głośną muzykę, śpiewali i dopiero po kilkunastu minutach wspólnej radości wyszli na rozbieganie. – Jak widać, trener pozwala nam na budowanie atmosfery, a to jest bardzo ważne. Muzyka jest w szatni przed meczem i po meczu, nawet jeżeli coś nie pójdzie po naszej myśli i nie zdobędziemy kompletu punktów – wyjaśnia Jakub Tosik. – Rzeczywiście, w szatni jest wesoło. Naszym didżejem jest Michał Pazdan, to on zarzuca wszystkie utwory – śmieje się Dawid Plizga.


Coraz więcej pewności


Stokowiec objął Jagiellonię już w połowie czerwca, więc miał wystarczająco czasu na to, by pomyśleć o piłkarzach, którzy wzmocnią klub i będą pasować do jego koncepcji gry. W Białymstoku nie było mowy o finansowej rozrzutności, ale trener dokonał trafnych wyborów. Poza Tosikiem i Baranem na Podlasie trafili napastnicy, Mateusz Piątkowski i Bekim Balaj. O wypełnieniu dziury po Tomaszu Frankowskim nie może być mowy, ale obaj jak na razie sprawiają, że Jagiellonia ma kim straszyć z przodu. Sprowadzony z Dolcanu Piątkowski dopiero uczy się ekstraklasowego grania, ale potrafi się zastawić, zrobić przed polem karnym miejsce dla pomocników i strzelił już trzy gole, wliczając mecz w Pucharze Polski. Jeszcze lepszym dorobkiem może pochwalić się Balaj, który wszystkie pięć bramek strzelił wchodząc na boisko z ławki. To pokazuje, że Stokowcowi sprzyja także potrzebne w trenerskim fachu szczęście.


Zazwyczaj trenerzy w ekstraklasie potrzebują kilku miesięcy, by w grze ich drużyn zauważalny był ich autorski, wpajany piłkarzom na treningach styl gry. Stokowiec już pracując w Polonii pokazał, że bardzo szybko potrafi narzucić zawodnikom swoje wymagania. Od pierwszych meczów Jagiellonii w tym sezonie widać było zalążki jego myśli szkoleniowej, a w spotkaniach z Ruchem i Podbeskidziem grała drużyna już w pełni świadoma tego, co ma robić na boisku. Stokowiec nie lubi, gdy jego zawodnicy decydują się na zagrywanie górnych piłek. Jaga opiera swoją grę na silnym środku pola i szybkich atakach skrzydłowych, których uruchamiać ma nieszablonowo podający Dani Quintana. Dzięki kombinacyjnej, ładnej dla oka piłce, kibice i dziennikarze lubią styl Stokowca. Preferują go także sami piłkarze. W Bielsku-Białej, podobnie jak tydzień wcześniej w meczu z Ruchem, w poczynaniach białostoczan widać było pewność siebie i radość z gry. – Na boisku coraz lepiej się rozumiemy, a zwycięstwa z Ruchem i Podbeskidziem dodały nam dużo pewności przed meczem z Legią, który będzie dla nas dużym sprawdzianem – mówił po wygranej w Bielsku Plizga.


Wejdzie w buty Probierza?


Najbliższe miesiące pokażą, czy Stokowiec będzie w stanie dorównać w Białymstoku drużynie Michała Probierza, którą tamtejsi kibice na trybunach wciąż wspominają z rozrzewnieniem. Zdobycie Pucharu Polski i awans do europejskich pucharów to wysoko zawieszona poprzeczka, ale 41-letni szkoleniowiec wciąż pokazuje, że stać go na wiele. Na Podlasiu ma to, na co nie mógł liczyć w początkach swojej pracy na ławce trenerskiej – spokój i stabilizację. Prezes Jagiellonii Cezary Kulesza nie ukrywa, że liczy na dłuższą współpracę ze Stokowcem i jak na razie wiele wskazuje na to, że się nie zawiedzie.


A na co stać Jagiellonię już w tym sezonie? Pierwsze dwa miesiące pokazują, że awans do grupy mistrzowskiej nie powinien być dla Stokowca większym wyzwaniem. A jeśli uda się jeszcze wzmocnić drużynę zimą, białostoczanie będą mogli pomyśleć o czymś więcej. W ostatnich dwóch meczach żółto-czerwoni wypadali świetnie na tle słabszych rywali, a teraz będą mogli sprawdzić swoje możliwości przeciwko Legii. Jeśli w starciu z najlepszą drużyną w kraju Jagiellonia zaprezentuje się równie dobrze i zdobędzie punkty, już teraz śmiało będzie można ją zaliczać do ekstraklasowej czołówki.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)