Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Jeden na jednego z PES 2014

Jeden na jednego z PES 2014

Piłka nożna | 25 września 2013 14:03 | Jakub Kacprzak

Druga połowa września, to moment, w którym kibice mogą nie tylko, cieszyć się startem ulubionych rozgrywek, ale i w domowym zaciszu, wcielić się w ukochanych sportowców. Od lat trwa walka, o miano najlepszej futbolowej gry. Ja, spędziłem kilka dni, z najnowszą odsłoną od Konami. Japończycy wydali Pro Evolution Soccer 2014. Z zapowiedzi, materiałów przedpremierowych i całej masy informacji, jakie przeciekały do mediów, trzeba było się zastanowić nad tym, czy PES ma szansę zdetronizować FIFĘ. Czy się udało?


Nie będę ukrywać. Jest o niebo lepiej, niż było. Sam grałem w futbolówkę od Konami, przez wiele lat i pamiętam kultowego PES 6. Wersja 2008 była również udana, a potem... wszyscy wiemy, jak fatalne były kolejne odsłony. Dlatego z lekkimi obawami, instalowałem na laptopie grę od Japończyków. Pierwsze wrażenie? Wita nas muzyka klasyczna, wybieramy ulubiony zespół i ulubionego piłkarza. W zależności od tego, który klub wybierzemy, będzie inaczej wyglądało menu. Menu, które jest schludne, przejrzyste i łatwe do ogarnięcia. Trybów gry, jest całkiem sporo. Poza klasycznym meczem towarzyskim, mamy również sławetne Master League i Become a Legend, a także w pełni licencjonowane rozgrywki Champions League (w wydaniu europejskim i azjatyckim) Copa Libertadores i Ligi Europy. Wszystko w 100% licencjonowane, z piękną otoczką. Do tego oczywiście klasyczne tryby, które były już wcześniej – ME, MŚ, PNA, Mistrzostwa Azji. Mamy także możliwość stworzenia własnego pucharu, lub zagrania ligi. Jest więc, naprawdę solidnie pod względem ilości rozgrywek do wyboru. Jednak zagłębiając się w nie głębiej, okazuje się, że nie jest tak dobrze. Become a Legend, daje nam możliwość stworzenia własnego zawodnika, lub gry prawdziwym i występowania tylko nim. Możemy wybrać sobie dowolną pozycję (nawet bramkarza!). I w sumie, to tyle. Zero zadań do wykonania, czyli słynnych milestone. Rozwijanie naszego kopacza? Przydzielamy punkty treningowe, możemy nauczyć go nowych tricków i to by było na tyle. Dostępu do obszernych statystyk też brakuje. Co gorsza, gdy gramy bramkarzem, nie zobaczymy, w ilu spotkaniach zachowaliśmy czyste konto, nie porównamy swoich wyników z innym graczami na tej pozycji. Zamiast tego w menu trybu BAL, mamy statystykę strzelonych goli i asyst. Na co to, przy bramkarzu? Nie wiem. Master League, także nie doczekał się wielu usprawnień. Fajnie, że zamiast punktów, są normalne kwoty. Możemy więc robić transfery, ustalić reżim treningowy, rozgrywać mecze, bić się o puchary. Szkoda tylko, że jeśli chcemy wybrać zespół spoza ligi angielskiej, francuskiej, włoskiej czy hiszpańskiej, to musimy go i tak przydzielić, do którejś z tych lig. Ewentualnie do wyboru pozostają ligi z Ameryki Południowej.


PES 2014 traci wiele przez to, iż znów zabrakło pełnej licencji. Co z tego, że mamy Ligę Mistrzów, jak zabrakło Borussi Dortmund, a więc finalisty z ostatniego sezonu? Rozumiem, że Konami nie dało rady kupić praw, do wszystkich lig, ale o to, byśmy mogli mieć dwóch finalistów LM, mogli jednak zadbać. Mamy oryginalną Legię Warszawa, co jest miłym gestem w stronę fanów z Polski. Jednak nie myślcie, że twarze zawodników mistrza kraju będą podobne. Tak samo jak i w reprezentacji. Choć w końcu, ktoś nauczył się w Japonii, że Błaszczykowski to nie to samo, co Braszczykowski. Niestety, ale brak licencji, mocno komplikuje frajdę z gry. Tym bardziej, że choćby z Premier League, jedynie Manchester United jest oryginalny. Choć składy są podane normalnie, to nie ma co liczyć na prawdziwe nazwy ekip. PES zawsze szczycił się dużą ilością reprezentacji. Owszem, pod tym względem wypadał świetnie, ale co z tego, skoro Holandia jest tutaj bez licencji i zamiast Robbena, van Persiego i paru innych graczy, mamy dziwne nazwiska? Przez to gra wydaje się wybrakowana, a płacąc kibic, płacąc ponad 100 zł na wersje PC, albo ponad 200 na wersje konsolowe, chciałby dostać pełen produkt.


Oczywiście PES 2014 ma wiele plusów. Wygląda przepięknie. Fox Engine daje radę, szczególnie przy powtórkach, widać naprawdę doskonałe wykonanie zawodników. Kibice na trybunach nie wyglądają idealnie, ale też nie odstraszają jako jedna, szara masa. Poprawiono bardzo realistkę ruchów. System kolizji jest dużo lepszy, a walka bark w bark, wygląda naprawdę realistycznie. Zawodnicy nie są już jedną bryłą, której nie da się przepchnąć. Za to, należy się Konami pochwała. Jednak zdarzają się głupie błędy, które wpływają na przyjemność gry. Bywa tak, że bramkarze bronią setki, a błąd popełniają przy prostych zagraniach. Mi się zdarzyło, że grając Barceloną, Victor Valdes najpierw pięknie obronił strzał, ale potem stał w miejscu i nie ruszył do piłki, która leżała na murawie blisko niego. Efekt? Stracony gol. Problemem jest też to, że przesadzono z obroną. Choćbyśmy nie wiadomo jakimi zawodnikami sterowali, to Messi nie będzie szybszy od wysokich drwali z Włoch. Bywa to naprawdę irytujące. Tym bardziej, że system dryblingu nie został najlepiej rozwiązany. Nie jest on intuicyjny, bardziej przypomina robienie combosów w Tekkenie. A już szczytem głupoty jest to, że jeśli chcemy symulować faul, to musimy wcisnąć, aż cztery przyciski. L1,L2, lewą i prawą gałkę analoga naraz. Zero wygody i logiki. Sama rozgrywka została wyraźnie zwolniona. Ciężej jest atakować skrzydłami (choć wciąż to najprostsza droga do zdobycia bramki) i trzeba się porządnie nakombinować, by stworzyć sobie dogodną sytuację. Poziom trudności jest naprawdę dobrze wyważony.


Jakie jest więc Pro Evolution Soccer 2014? Na pewno lepsze, od swoich poprzedniczek. Zrobiono duży skok do przodu, ale... no właśnie. Brak licencji, zaledwie trzy oryginalne utwory w soundtracku, brak możliwości kupowania nowych gadżetów w grze, spadki ilości klatek animacji. Wydaje się, że Konami mogło wycisnąć więcej. Że dostaliśmy produkt wybrakowany. Potencjał jest ogromny i szkoda, że Japończycy nie wstrzymali się ciut dłużej z wydaniem gry. Mogliby dopracować ją bardziej. Po raz kolejny mamy nieaktualne składy (Bale wciąż w Tottenhamie. Ciekawostka. Można kupić go za 14 mln euro w Master League). Mamy XXI wiek. Wymagamy więcej od produkcji, za które płacimy spore pieniądze. Ja wydaję PES-owi ocenę 6+/10. Jest solidnie, dużo lepiej niż w poprzednich wersjach, ale nie oszukujmy się. Do poziomu FIFY, jeszcze jest bardzo daleko.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)