Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Capital One Cup: Manchester United zrewanżował się Liverpoolowi

Capital One Cup: Manchester United zrewanżował się Liverpoolowi

Piłka nożna | 26 września 2013 02:54 | Michał Kozera

fot. Catatan Bola Photo Gallery / flickr.com

Rozgrywki angielskich zespołów rozpieszczają kibiców na Wyspach spotkaniami najlepszych zespołów niemal każdego tygodnia. Dziś, w ramach Pucharu Capital One Manchester United podjął na własnym stadionie Liverpool by powalczyć o rewanż za niedawną ligową porażkę. David Moyes tym razem wystawił odważny skład, który zapełnił sobie awans do kolejnej rundy.

 

Brendan Rogders zdecydował się przywieźć do Manchesteru skład z niewielkimi zmianami – Daniela Aggera zastąpił Jose Enrique, za Iago Aspasa ujrzeliśmy zaś powracającego po 10 meczowym zawieszeniu Luisa Suareza.


O wiele odważniejszy skład postanowił na własnym terenie wystawić David Moyes – w porównaniu do spotkania z City, dziś na murawę wyszło w podstawowym składzie aż 8 zawodników. Po kontuzji powrócił Rafael, a kilku graczy w podstawowej jedenastce tegorocznego sezonu debiutowało – swoją szansę otrzymali wreszcie Nani, Kagawa, Buttner i Hernandez. Na bramce niezmiennie bronił de Gea, środek obrony tworzyli Smalling i Evans, których jako defensywny pomocnik wspierał Jones. Z przodu o sile ataku stanowili Giggs i Rooney.

 

Oczy wszystkich bez wątpienia skierowane były na gwiazdę Liverpoolu. Luis Suarez to nie jest typ piłkarza, który nie odznaczyłby swojej obecności w meczu i wydaje się, że doskonale wiedzieli o tym obrońcy United, uważnie pilnujący poczynań Urugwajczyka. Jego występ na Old Trafford nie mógł obejść się bez gromkich przyśpiewek lokalnych kibiców, co odsunęło nieco w cień „debiuty” Naniego czy wyczekiwanego długo Kagawy. To właśnie za pomocą tych dwóch graczy Diabły postanowiły na początku narzucić swoje reguły gry. Najpierw strzał Naniego zablokowała defensywa The Reds, potem siłą strzału nie popisał się Kagawa.


Gdy tylko obrońcy uspokoili piłkę, klub z Liverpoolu przeszedł do kontrataku, zabierając na swoją korzyść już nie 10, ale niemal 20 minut gry. Z upływem czasu co raz dalej w ofensywie posuwali się goście, a gorąco zrobiło się w 19 minucie, gdy piłka w polu karnym wędrowała od Jose Enrique, przez Suareza do Sturrigda. Trwało to jednak sekundy za długo, bo w końcu kolejne podanie odczytał Rafael, przerywając akcję, ale nie przewagę rywala. Trzy minuty później wyborną akcję miał Suarez, niestety zawiodło przyjęcie i do piłki skutecznie wystartował David de Gea. Również Sturrigde mógłby zagrozić bramce Hiszpana, gdyby drogi do niej nie zablokował mu wślizgiem Smalling. Akcja wywołała protesty The Reds, bowiem piłkę obrońca zablokował ni to klatką, ni to ręką – sędzia wobec braku pewności odgwizdał wyłącznie rożny.

 

Pod koniec pierwszej połowy swoje kilka minut miały jeszcze obie drużyny. Z bardzo trudną piłką w powietrzu nie poradził sobie Chicharito i nic dziwnego, bo walorami fizycznymi znacznie ustępował asystującemu go obrońcy. W ostatnich minutach gra się zaostrzyła – najpierw Giggs faulem kładzie na ziemię Sturrigde’a, potem od tyłu nogi Naniego atakuje Skrtel. Chwilę później Mark Clattenburg wyciąga pierwsze kartki – dla Lucasa za faul na Jonesie oraz Giggsa za atak na Mosesa.

 

Druga połowa zaczyna się równie dynamicznie co poprzednia – od razu do ataku przechodzą gracze United i wywalczają rożny. Z lewej strony piłkę dośrodkowuje Rooney i… jest bramka! Z futbolówką mija się głowa Gerrard, wybiegającego z linii bramkowej Hernandeza gubi Jose Enrique i Meksykanin akrobatycznym wyskokiem dokłada nogę, rewanżując się Liverpoolowi za niedawną ligową porażkę.


Bramka niewiele zmieniła w obrazie meczu i po wznowieniu gry akcja przeniosła się pod pole karne Manchesteru United. To mógł być idealny moment na wyrównującego gola, bowiem obrona Diabłów wyglądała na nieco wyluzowaną zmianą wyniku i co za tym idzie, śmielej dopuszczającą rywala do gry. Ten jednak nie kwapił się zrobić użytku z zaproszenia i poważnego zagrożenia nie było. Z drugiej strony boiska powinien być natomiast rzut karny kiedy kopnięty w kolano został Nani, sędzia jednak nie kwapił się do użycia gwizdka. W 64 minucie swoją szansę miał Shinji Kagawa – Japończyk drybling na 25 metrze zakończył strzałem, którego tor lotu nastraszył Mignoleta, piłka bowiem uderzyła w poprzeczkę.

 

Po 70 minutach i The Reds postanowili zmarnować kilka akcji. Jose Enrique wcelował podanie wprost na głowę nadlatującego szczupakiem Mosesa, a ten uderzył prosto w bramkarza. Dwie minuty później bezpośrednio rzut wolny wykonał Suarez, jednak poprzeczka i tym razem postanowiła powstrzymać zmianę wyniku. Robił co mógł również Simon Mignolet, parując za boisko rzut wolny Rooneya, a potem i jego strzał sprzed pola karnego.

 

Ostatnie kilkanaście minut nie przynosi kluczowych sytuacji i mimo widowiskowego spotkania, kończy się ono z tylko jedną bramką. David Moyes skutecznie zrewanżował się Brendanowi Rodgersowi za 1:0 na Anfield, a wystawiając zupełnie inny skład udowodnił, że potrafi podejmować odważne decyzje i co ważniejsze – odnosić sukcesy z silnymi rywalami. Być może przekonał się też do licznych dziś na boisku rezerw Manchesteru i niektórych piłkarzy częściej ujrzymy w kolejnych spotkania. Szkoleniowiec Liverpoolu może natomiast skupić siły na lidzie bez wielkiego żalu – Capital One Cup niema bowiem wysokiej rangi w angielskich rozgrywkach.

 

Bez wątpienia zawiedli się kibice, którzy liczyli na popis Luisa Suareza i jeszcze wyższe zwycięstwo, ze znacznym jego udziałem. Podobne uczucia mogli mieć fani United, którzy czekali na popisy Naniego oraz Kagawy, a zobaczyli dość solidny występ, pokazujący jednak budowaną dopiero formę swoich graczy. Nie zawiódł natomiast ani Rooney, ani Chicharito, który w swoim stylu odnalazł się we właściwym miejscu i czasie, by odmienić losy spotkania.

 

W kolejnej fazie rozgrywek Manchester United zmierzy się na własnym stadionie z Norwich City.

 

Sędzia: Mark Clattenburg

Bramki: 46' Hernández


Manchester United:
De Gea - Rafael, Evans, Smalling, Buttner - Jones, Giggs - Nani (Welbeck 90'), Rooney, Kagawa (Januzaj 73') - Hernandez (Carrick 74').
Żółte kartki: Giggs 41', Jones 71'

 

 

Liverpool:
Mignolet - Toure, Sakho, Skrtel, Enrique - Henderson, Gerrard, Lucas (Kelly 67') - Moses (Sterling 82'), Suarez, Sturridge.
Żółte kartki: Lucas 39', Toure 51', Henderson 75'

 

 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)