Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Tottenham – Chelsea: derby Londynu tylko na remis, The Blues w 10-tkę

Tottenham – Chelsea: derby Londynu tylko na remis, The Blues w 10-tkę

Piłka nożna | 28 września 2013 18:46 | Michał Kozera

fot. Ticket4Football / flickr.com

To był wyjątkowy mecz – na White Hart Lane Tottenham Hotspur podejmował lokalnego rywala, Chelsea Londyn. Był to też pojedynek ucznia i mistrza, bowiem zmierzyć się z Andre Villas-Boasem przybył Jose Mourinho. I choć takie połączenie dało naprawdę ładny mecz, to jednak bramki zobaczyliśmy tylko dwie, a obie ekipy musiały podzielić się punktami.

 

Zwycięstwo Tottenhamu w tym spotkaniu zapewniłoby ekipie Kogutów pozycje lidera na przynajmniej 3 godziny, kiedy do walki wkroczy Arsenal. Dla Chelsea był to kolejny mecz pod wodzą Jose Mourinho, który po objęciu The Blues nie może pochwalić się takimi wynikami, na jakie liczyli kibice klubu.

 

Spotkanie zaczęło się w stylu iście derbowym – pierwsze akcje należały do tych szybszych i odważniejszych, jednak wszystkie kończyły się na linii obrony. W środku pola do walki stanęli zawodnicy, których Tottenham by nie pozyskał, gdyby nie oddał Bale’a, a nowe nabytki Kogutów starają się pokazać, że było warto. W środku świetnie poczynał sobie Eriksen oraz Paulinho, który w ciągu meczu kilka razy poważnie zagroził bramce Cecha. Na szpicy ustawił się Soldado, jednak to Sigurdsson zdobył pierwszą bramkę w tym spotkaniu. Dobre dogranie Eriksena w pole karne zamieszało obroną Chelsea, która starała się zablokować piłkę, która trafiła wreszcie pod nogi wbiegającego w pole karne Sigurdssona. Ten robił wszystko by samemu nie wpaść w obrońców i po chwili móc upadając już oddać strzał do bramki. Zasłużona bramka była rezultatem gry Tottenhamu, która cieszyła oko – gospodarze w niezłym stylu rozgrywali piłkę na połowie rywala, nie dopuszczając go do głosu i samemu próbując podwyższyć wynik. Do przerwy jednak goli już nie zobaczyliśmy mimo, że szanse mieli też The Blues.

 

Przerwa między połowami musiała być bardzo budująca dla zawodników The Blues, a ich obraz w pierwszych 45 minutach musiał dać do myślenia szkoleniowcowi gości, który zdecydował się jeszcze przed gwizdkiem wprowadzić na boisko Juana Matę za Johna Obi Mikela. Jak się okazało po równo 20 minutach – było warto. Chelsea lepiej grała piłką, która w ich posiadaniu była częściej. Podczas stałych fragmentów gry o dobre rozegranie mógł też zadbać sam Mata i nie zawiódł – w 65 minucie posłał dośrodkowanie wprost na głowę Johna Terry’ego, który piłkę umieścił w bramce. Mecz zaczął się od nowa, jednak żółte kartki pozostały na koncie zawodników i boleśnie przekonał się o tym Fernando Torres w 81 minucie, gdy otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Bez kontrowersji się nie obyło – hiszpański napastnik wyskoczył do lecącej piłki razem z Vertonghenem, któremu udało się ją wybić. Obaj zawodnicy walczyli o miejsce z pomocą rąk, po czym upadli na ziemię trzymając się za głowy. Nie doszło do żadnego uderzenia, powtórki pokazały, że odgwizdanie faulu w tej sytuacji niektórzy uznaliby za przesadę. Czerwona kartka jednak się należała obu graczom za wcześniejsze ich przewinienia, co zapewne miało swój rezultat w tej sytuacji. Szkoda jednak, że sędzia odesłał tylko jednego z graczy.

 

Do końca spotkania wiele się nie zmieniło. Pierwsza połowa dla Tottenhamu, druga dla Chelsea, co potwierdziły bramki w tym spotkaniu. Było bardzo zacięcie – aż 9 żółtych kartek ujrzeli dzisiaj zawodnicy, a dwie z nich spowodowały grę Chelsea w dziesiątkę. Sędzia Mike Dean nie opuścił White Hart Lane zadowolony – chociaż wśród 35,857 obecnych na stadionie kibiców większość stanowili zadowoleni fani gospodarzy, to Ci w kolorach The Blues prędko mu czerwieni nie wybaczą.

 

Fanów Kogutów może natomiast cieszyć gra ich ulubieńców. Villas-Boas pokazał, że zrobił bardzo dobry interes na sprzedaży Bale’a, a nowi gracze prezentują równie wysoką jakość i za kilka meczy mogą stanowić o sile i wynikach zespołu. Póki co z jednym punktem przewagi Tottenham wskakuje na fotel lidera Premier League i kto wie – może nacieszy się nim aż tydzień? Arsenal gra bowiem z niesamowicie trudnym Swansea.

 

Bramki: Sigurdsson (19’) - Terry (65’).
Żółte kartki: Townsend, Eriksen, Vertonghen, Dawson, Dembele - Torres, Ivanović.
Czerwone kartki: Torres.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)