Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Święci ruszyli na podbój Premier League

Święci ruszyli na podbój Premier League

Piłka nożna | 08 paździenika 2013 20:57 | Damian Wiśniewski

fot. Southampton / facebook.com

 Kiedy przed rozpoczęciem tego sezonu w angielskiej ekstraklasie, Artur Boruc powiedział, że jego Southampton stać nawet na zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów, niejeden z nas pewnie spoglądał na te słowa z lekkim politowaniem. Na tę chwilę mamy za sobą siedem rozegranych kolejek i choć bez wątpienia za wcześnie jeszcze jest na wyciąganie jakichkolwiek wniosków, to dyspozycja drużyny z St. Marry’s musi robić wrażenie. Czwarte miejsce w ligowej tabeli, tylko dwa stracone gole, to także dużej mierze zasługa właśnie bramkarza reprezentacji Polski, który został nawet nominowany do tytułu najlepszego piłkarza września w Premier League. Jego szkoleniowiec, Mauricio Potchettino, dostał nominację dla najlepszego menedżera.


Ostatecznie żaden z nich tytułu nie otrzymał, jednak sam fakt brania ich pod uwagę w tych kategoriach, do myślenia daje sporo nawet tym, którzy na co dzień Premier League się nie interesują, lub robią to w bardzo powierzchowny sposób. Człowiek taki najpierw usłyszy o tych dwóch nominacjach, a potem zapewne spojrzy na ligową tabelę. I co zobaczy? Ano na, że Święci okupują miejsce numer cztery, a od trzeciej Chelsea dzieli ich tylko gorszy bilans bramek. Że za ich plecami są takie firmy jak oba Manchestery i Tottenham. I człowiek taki pomyśli sobie pewnie, że ktoś go zrobił w jajo i spogląda na tabelę po raz drugi, trzeci, woła kogoś, żeby również spojrzał, bo nie jest pewny, czy to tylko nie wytwór jego umysłu.

 

A potem oczywiście okazuje, że wcale nie. Pytanie tylko, skąd wziął się taki stan rzeczy? Jednej odpowiedzi na to szukać można próżno, jest ich kilka. Solidny trener, brak osłabieni po poprzednim sezonie, niezłe wzmocnienia i… fura szczęścia.

 

Zacznijmy więc od osoby trenera. Mauricio Pochettino zaczynał pracę w tym zawodzie w Espanyolu Barcelona, w klubie w którym wiele lat spędził również jako piłkarz. Z zespołem tym pracował od 19 stycznia 2009 roku, do 25 stycznia roku 2012, w którym to dniu został zwolniony z racji słabych wyników drużyny z Katalonii. Znów 19 stycznia, jednak roku 2013, do mediów dotarła informacja, iż przejął on ówczesnego beniaminka angielskiej ekstraklasy, Southampton.

 

Okoliczności przejęcia tej pracy były troszkę dziwne. Jego poprzednik, Nigel Adkins, wprowadził The Saints do Premier League z League One, czyli trzeciej klasy rozgrywkowej w Anglii, w ciągu zaledwie dwóch lat. Sezon 2012/2013 drużyna z St. Marry’s zaczęła lekko mówiąc kiepsko, jednak w momencie poprzedzającym wymianę szkoleniowca, wróciła na właściwą drogę i w końcu regularnie zdobywała punkty. Ostatecznie po zatrudnieniu Argentyńczyka zajęli miejsce 14, co uznano za mały sukces i dobry prognostyk przed kolejnymi rozgrywkami.

 

W letnim okienku transferowym, klub ten z pewnością nie przeszedł jakiejś rewolucji, jednak zasiliło go kilku niezłych piłkarzy o uznanej marce, przy czym próżno szukać jakichś znaczących osłabień. Jedynym piłkarzem regularnie grającym w pierwszym zespole, który odszedł z Southampton, jest Jason Puncheon, który przeszedł na wypożyczenie do tegorocznego beniaminka, Crystal Palace. Na południe Anglii trafili za to Pablo Osvaldo z Romy, Victor Wanyama z Celtiku Glasgow oraz Dejan Lovren z Olympique Lyon. Nietrudno więc zauważyć, iż letnie transfery można zapisać in plus.

 

Jeśli jednak ktoś uważa, że dzięki tym wszystkim czynnikom, piłkarze z hrabstwa Hamshire zdominowali każdego swojego dotychczasowego rywala i ich wygrane były lekkie łatwe i przyjemne, to mocno się myli. Już na starcie sezonu, w meczu z West Bromwich Albion udało się zwyciężyć 0:1, po golu z rzutu karnego, wywalczonego dopiero w minucie 90. Następnie był remis 1:1 na własnym boisku z Sunderlandem (jedyny jak dotąd punkt Czarnych Kotów w sezonie!), z bramką wyrównującą znów w samej końcówce, w 88 minucie.

 

Kolejny mecz to nawet porażka na Carrow Road z Norwich 1:0, potem kolejny podział punktów, tym razem po bezbramkowym spotkaniu z West Ham United. Brak bramek mogliśmy wtedy „zawdzięczać” świetnej dyspozycji obu bramkarza, a przede wszystkim reprezentującego Młoty, Jussi Jaaskelainenowi. Następnie była niespodziewana wygrana 0:1 nad Liverpoolem, w dodatku na jego stadionie. Po tym meczu znów chwalony był Boruc, który popisał się kilkoma świetnymi interwencjami. Ostatnie dwa spotkania, to również komplet punktów. Najpierw zwycięstwo u siebie 2:0 z Crystal Palace, no i w ostatniej kolejce także 2:0 ze Swansea. I tutaj po raz kolejny świetne noty zebrał bramkarz reprezentacji Polski, który został nawet okrzyknięty najlepszym zawodnikiem tego meczu.

 

Jak długo utrzyma się dobra dyspozycja zespołu Mauricio Pochettino przewidzieć jest piekielnie ciężko. Zespół ten jeszcze nie mierzył się z takimi drużynami jak Manchester City, Manchester United, Arsenal, Tottenham, czy Chelsea. Tak naprawdę to właśnie po tych potyczkach będziemy dopiero mądrzy i będziemy znali prawdziwą siłę Southampton. Trudno jednak nie być pod wrażeniem do tej pory osiąganych wyników i z pewnością fani Świętych mają teraz swoje pięć minut.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)