Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Współczucie dla Fornalika? Ukraińskie Hej Sokoły - czas zacząć

Współczucie dla Fornalika? Ukraińskie Hej Sokoły - czas zacząć

Piłka nożna | 10 paździenika 2013 22:59 | Jakub Kacprzak

Hej, tam gdzieś znad polskiej wody
Wsiada na koń piłkarz młody,
Czule żegna się z ekipą,
Jeszcze czulej z Ukrainą.

Hej, hej, hej Orły
Omijajcie słupki, poprzeczki, formy doły
Strzel, Strzel, Strzel Robercikuku,
Mój dortmundzki snajperzyku.

Wiele szans jest na świecie
Lecz najwięcej w Ukrainie,
Tam me serce pozostało,
Przy kochanej mej piłeczce.

Ona jedna tam została
Kadra moja, moja, mała
A ja tutaj w obcej stronie
Dniem i nocą tęsknię do niej

Żal, żal za mundialem
Za zieloną Brazylianą,
Żal, żal serce płacze,
Już Mundialu nigdy nie zobaczę.


Nachodzi ten czas. Czas, gdy chłopcy stają się mężczyznami. Nie. Nie mówię o pójściu do burdelu. Choć patrząc na to, jak nasza kadra jest prowadzona, to stwierdzam, że już prawiczek w łóżku powoduje mniejszy chaos, niż powołania Waldemara Fornalika i sposób, w jaki zarządza drużyną. Mecz z Ukrainą. Kolejne spotkanie o wszystko. Ile już takowych, w historii naszego futbolu było? Trudno zliczyć. Jednak przyznam szczerze, że mam problem z naszą kadrą. Problem, który nie polega na tym, że denerwuje mnie ona i nie mogę jej oglądać. Problemem dla mnie jest to, że gdyby nie głupia wpadka z Mołdawią na wyjeździe, to wciąż mielibyśmy bardziej realne szanse na awans. O braku logiki u Waldemara Fornalika już pisałem. Jednak w mej głowie, zaczyna mocno pulsować pewna myśl. A może właśnie selekcjoner daje tej kadrze maksimum? Spójrzmy prawdzie w oczy. Grzegorz Lato i Antoni Piechniczek, dali Fornalikowi reprezentację. Powierzyli dobro narodowe człowiekowi, który nigdy nic nie wygrał, doświadczenia na arenie międzynarodowej nie miał i nigdy nie podlegały mu gwiazdy choćby europejskiego kalibru. Nagle wszystko się zmieniło. Chorzów trzeba było zamienić na Warszawę. Wakacje na Mazurach, na wyjazdy służbowe do Dortmundu. Luźny dres na idealnie dopasowany garnitur. Brak wyzwań, na presję związaną, z koniecznością walki o awans.


Więc może, oczekujemy od Fornalika za dużo? Może powinniśmy cieszyć się, że człowiek znikąd zdołał dać nam remis na Stadionie Narodowym z Anglią? Bo w sumie, nie było to takie pewne. Swoje zarobił, Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i Boruca nam nie zabił. Czyli nie nabroił zbytnio. Oczywiście trzeba brać pod uwagę, że gdyby był dobrym trenerem, to miałby okazję na osiągnięcie naprawdę sporego sukcesu. Ma bowiem niezbędne narzędzia do tego, by zagrozić grupowym rywalom. Artur Boruc to obecnie najlepszy bramkarz Premier League. Kamil Glik jest kapitanem Torino, mamy trio z BVB i wyróżniających się Klicha, oraz Mierzejewskiego. Do tego Sobota trafił na zwyżkę formy. I w takich momentach poznaje się, czy dany trener ma talent, czy nie. Są tacy, którzy potrafią z niczego, zrobić coś. Tutaj dobrymi przykładami są Czesław Michniewicz, który uratował Podbeskidzie i Michał Probierz, który najpierw pomimo -10 pkt utrzymał Jagiellonię, a potem z beznadziejnego ŁKS-u, zrobił zespół, który był w okolicach pierwszej dziesiątki. Są też tacy, którzy dostają odpowiednie narzędzia i korzystają z nich bezbłędnie. Przykład Jana Urbana, który na ligowym poletku poczyna sobie bezproblemowo, mając do dyspozycji największy budżet i najlepszych piłkarzy.


Natomiast Waldemar Fornalik, to człowiek, który radzi sobie najlepiej, gdy nie ciąży na nim żadna presja. Gdy nie musi podejmować trudnych decyzji, gdy wszystko się powolutku toczy. To nie jest odpowiedni człowiek, ani jeśli chodzi o talent, ani też pod względem charyzmy, by prowadzić kadrę. Nie ten poziom. To tak, jakby kazać świeżo upieczonemu kierowcy, by wsiadł za kierownicę bolidu F1 i jechał jak najszybciej do mety. Takie coś, musiało się skończyć katastrofą. A za takową należy uznać tylko 4 pkt zdobyte przeciwko Mołdawii, straconą bramkę z San Marino, zaledwie remis u siebie, z rezerwowym składem Czarnogóry. Gdyby na miejscu Fornalika był ktoś bardziej obeznany w temacie, śmiem twierdzić, że dziś do Charkowa i Londynu, jechalibyśmy dużo spokojniejsi. Niestety pan Waldemar sam sobie niszczy życie. A to z uporem maniaka, stawia na Boenischa, a to powołuje Salamona, który od 9 miesięcy nie gra w piłkę. Ustawia na środku obrony Glika z Szukałą. Miesza i wprowadza chaos, a potem narzeka, że nie są jego podopieczni zgrani. Waldemar Fornalik to takie dziecko we mgle.


Dlatego mocno zastanawiam się, czy powinniśmy znęcać się tak bardzo. Tak, wiem. Sam się znęcałem wielokrotnie. Jednak leżącego się nie kopie. Jak ktoś leży na ziemi, to się stara mu pomóc i dzwoni po pogotowie (chyba, że jest się egzaminatorem WORD-u). Po Waldemara Fornalika, należałoby przysłać ludzi, którzy nauczyliby go trenerskiego fachu.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)