Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Wszyscy jesteśmy selekcjonerami

Wszyscy jesteśmy selekcjonerami

Piłka nożna | 18 paździenika 2013 22:02 | Jakub Kacprzak


Po przegranych eliminacjach, nadszedł czas na znany i lubiany w Polsce serial: Kto selekcjonerem kadry narodowej? Media rozpisują się na temat faworytów, kibicowskie społeczeństwo domaga się zagranicznego szkoleniowca, prezes Boniek bawi się ze wszystkimi w ciuciubabkę. Nazwisk ewentualnych kandydatów pojawia się co niemiara. Faworytem jest podobno Adam Nawałka, ale swoich kibiców mają również Jerzy Engel i Dariusz Wdowczyk. Opcja zagraniczna? Po konferencji Zbigniewa Bońka raczej odpada, choć może to tylko zasłona dymna? Kraj podzielił się na tych, którzy mają dość mitycznej „polskiej myśli szkoleniowej” i chcą kogoś, kto złapie piłkarzy za jaja, strzeli w pysk i nauczy dyscypliny, oraz ci, którzy próbują już teraz przypodobać się nowemu trenerowi biało-czerwonych i promują go w swych felietonach. A prawda? Prawda jak zwykle leży pośrodku.


Prezes Boniek stwierdził, że potrzebny jest mu ktoś, kto polskich piłkarzy zna. Więc niby opcja trenera – obcokrajowca odpada. Jednak czy to rozsądne, by skreślać takowe rozwiązanie? Patrzę na inne reprezentacje, które awansowały na Mundial. I co widzę? Szwajcarów prowadzi Niemiec Otmar Hitzfeld. Rosjanów Fabio Capello z Włoch. Kolumbią dowodzi Jose Pekerman, który jest Argentyńczykiem. Jego krajan, Jorge Sampaoli kieruje kadrą Chile. Za Ekwador odpowiada Kolumbijczyk – Reinaldo Rueda. Japończycy dowodzeni są przez Włocha, Alberto Zaccheroniego. Australijczycy właśnie zwolnili Niemca, Holgera Osiecka i szukają jego następcy wśród zagranicznych szkoleniowców. Irańczyków, którzy na Mundialu ostatni raz grali w 2006 roku, prowadzi Carlos Queiroz z Portugalii. Niemieckiego trenera w postaci Jurgena Klinsmanna mają Amerykanie. Kostarykę trenuje Jorge Luis Pinto z Kolumbii. Jego rodak, Luis Fernando Suarez jest szkoleniowcem Hondurasu. Na ten moment z 32 reprezentacji, które wystąpią na Mundialu, aż 10 prowadzonych jest przez obcokrajowców. A przecież nie brałem pod uwagę ekip, które wciąż o awans do MŚ w Brazylii walczą. Nie jest więc tak, że świat odwraca się od „nieswoich” i kieruje tym, że krajan lepiej zna środowisko. Nawet w klubowej piłce od tego się odchodzi. Bayern prowadzi Hiszpan, Chelsea Portugalczyk, Barcelonę Argentyńczyk, Real Madryt Włoch. W futbolu dawno już zniknęło pojęcie „nasi/obcy”. Dziś piłka nożna to globalna wioska. Dlatego nie przemawia do mnie argument pana prezesa.


Ale też kto naszą kadrę miałby prowadzić? Pojawiają się głosy, że idealny byłby Marcelo Bielsa. Tutaj się zgadzam. Prowadził Argentynę i Chile. Dwukrotnie awansował na Mundial, zdobył wicemistrzostwo Copa America, a także srebro na IO w 2004 roku. Jednak bardzo wątpliwe, że Zbigniew Boniek zdecyduje się, by to właśnie obcokrajowiec prowadził kadrę. Jeśli nie jest to zasłoną dymną, to pewniakiem do objęcia spadku po Fornaliku jest Polak. I tutaj zaczynają się schody. Kandydatem numer jeden jest Adam Nawałka, który obecnie prowadzi Górnik Zabrze. Szczerze? Nie rozumiem tego. Mieliśmy idealny przykład z Fornalikiem, że tego typu ludzie nie nadają się na selekcjonerów. Sam Nawałka co prawda brał lekcje od Leo Beenhakkera, którego był asystentem w kadrze. Wzoruje się na włoskich szkoleniowcach, odmienił Górnik Zabrze. Jednak ostatni sukces jaki osiągnął, to mistrzostwo Polski z Wisłą, w roku 2001. Nie ma doświadczenia gry w europejskich pucharach, praca w Zabrzu jest najdłuższą, bo wcześniej w klubie był maksymalnie dwa lata. Zdążył już siedmiokrotnie zmieniać zespoły, które prowadził. A jeśli dodamy do tego, że trzykrotnie podchodził do pracy z Wisłą Kraków, to możemy mieć pewne wątpliwości. Oczywiście wyróżnia się na polskim podwórku, ale czymś się naprawdę różni od Fornalika? Czy jego słynne „faken” zmotywuje Lewandowskiego, Błaszczykowskiego i resztę graczy, czy może wzbudzi śmiech i lekką szyderę z ich strony?


Boniek chce kogoś, dla kogo polska kadra nie będzie dopełnieniem kariery i ostatnim przystankiem. Odpada więc wiekowy selekcjoner. Ma to być osoba ambitna, mająca plan i wizję, oraz posłuch wśród piłkarzy. Ten opis idealnie pasuje do... Michała Probierza. Ale czy rzeczywiście jest on na liście PZPN do objęcia kadry? Podobno lista ta ma trzy nazwiska. Jednak czy Probierz to dobry pomysł? Nie sięgnął nigdy po mistrzostwo, często zmieniał kluby, ale też z drugiej strony doskonale odnajduje się w ciężkich warunkach pracy. Z -10 punktami uratował utrzymanie Jagiellonii, z przedostatniego w tabeli ŁKS-u zrobił drużynę na okolice pierwszej dziesiątki. Dziś odmienił Lechię, a międzyczasie pracował w Grecji, gdzie gdyby nie problemy finansowe klubu, także odniósłby spory sukces. Na pewno ambicji, charyzmy i talentu odmówić mu nie można. Czy jednak ma on szanse?


No i pozostaje trzecie nazwisko. Nieśmiało pojawiają się głosy, że być może Maciej Skorża, ale dla mnie to raczej kiepski żart niż coś, co ma prawo się wydarzyć. Choć tak naprawdę... wszystko to jest jedną, wielką niewiadomą. Zbigniew Boniek bawi się w ciuciubabkę zarówno z mediami jak i kibicami. Nie uważam to za nic dobrego. Owszem, słusznie wstrzymał się z ogłoszeniem listy kandydatów. Jednak mógł powiedzieć wprost już teraz, czy jest szansa na zagranicznego szkoleniowca czy też nie. Budowanie napięcia w momencie, gdy zajmujemy 69.pozycję w rankingu FIFA, drugi raz z rzędu nie awansowaliśmy na Mundial i zapomnieliśmy już jak smakuje zwycięstwo nad bardziej renomowanym rywalem, jest niezwykle ryzykowne. Wiele swą decyzją i stylem w jaki będzie ona podjęta, prezes Boniek może stracić. I byłoby szkoda, bo odbudowywanie wizerunku idzie jak dotąd PZPN świetnie. Również styl, w jakim pożegnano się z Waldemarem Fornalikiem zasługuje na uznanie. Nie wystawiono go na medialne poniżenie. Pan Zbigniew wolał to załatwić za zamkniętymi drzwiami, w cztery oczy. Choć jak przyznał w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego liczył, że Fornalik sam poda się do dymisji.


Trudno wyrokować kto będzie następcą. Tym bardziej, że prezes PZPN to człowiek niezwykle sprytny i lubiący sobie ze wszystkich żartować. Media co chwile podsyłają kolejne kandydatury, niektórzy już obwołują Adama Nawałkę selekcjonerem. A może to wszystko zasłona dymna? Nic mądrego się nie wymyśli. Ja swoich kandydatów nie wymieniam. Mogę jedynie napisać, że bardziej jestem za opcją obcokrajowca niż mityczną „polską myślą szkoleniową”. Jedyne co mogę stanowczo potwierdzić to to, że nie popieram kandydatury Dariusza Wdowczyka i uważam, że ci, którzy w ogóle pomyśleli i napisali o nim jako o jednym z tych, którzy mogą prowadzić kadrę, powinni mocno zastanowić się nad swoją moralnością. Ja panu Dariuszowi W. mówię stanowcze... NIE!



Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)