Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piłkarze Ruchu Chorzów: Kocian zaimponował nam charyzmą
Piłkarze Ruchu wywalczyli w Bielsku remis, ale nie byli z niego całkiem zadowoleni
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Piłkarze Ruchu wywalczyli w Bielsku remis, ale nie byli z niego całkiem zadowoleni

Piłkarze Ruchu Chorzów: Kocian zaimponował nam charyzmą

Piłka nożna | 24 paździenika 2013 23:15 | Przemysław Drewniak

Ruch Chorzów to w ostatnim miesiącu najbardziej regularna drużyna w Ekstraklasie. Odkąd zespół z Górnego Śląska przejął trener Jan Kocian, „Niebiescy” w sześciu kolejnych meczach nie zaznali goryczy porażki, tracąc przy tym zaledwie trzy gole. Po spotkaniu z Podbeskidziem, które zakończyło się bezbramkowym remisem, rozmowy udzielili nam chorzowscy weterani – Marcin Malinowski i Marek Zieńczuk.


Choć w Bielsku Ruch przedłużył swoją znakomitą serię meczów bez porażki, piłkarze z Chorzowa nie byli do końca zadowoleni z końcowego rezultatu. - Nikt z nas nie jest zadowolony z tego wyniku, a szczególnie z naszej gry, która nikogo nie mogła dziś powalić na kolana. Wiedzieliśmy po co tu przyjeżdżamy, liczyło się tylko zwycięstwo – żałował po spotkaniu Marcin Malinowski. Wtórował mu Zieńczuk, według którego to gospodarze powinni być z końcowego wyniku bardziej zadowoleni: - Trener Ojrzyński zaczął przyzwoicie. Nie przegrać meczu w debiucie to zawsze coś, na czym można budować kolejne wyniki. My jechaliśmy tu po zwycięstwo, bo Podbeskidziu gra u siebie się nie klei. Gdzie wygrywać, jak nie na boisku ostatniej drużyny w lidze… Ale taka jest specyfika ekstraklasy. Każdy punkt trzeba wybiegać, nikt łatwo skóry nie sprzedaje – stwierdził doświadczony pomocnik, który w czwartek wszedł na boisko dopiero na siedem minut przed końcem, zmieniając Łukasza Janoszkę.


Przed przyjazdem do Bielska położenie Ruchu było łatwe tylko z pozoru. Roszady trenerskie w obozie rywala na kilka dni przed meczem bywają niebezpieczne, bo nigdy nie wiadomo, czego się po takiej drużynie spodziewać. - Wiedzieliśmy, że Podbeskidzie będzie chciało pokazać ten nowy charakter, który wpaja swoim drużynom trener Ojrzyński. Myślę, że efekt „nowej miotły” zadziałał, choć rywale byli w pierwszych dwudziestu minutach sparaliżowani i należało to wykorzystać – zauważył Zieńczuk. Rzeczywiście, na początku meczu Ruch zepchnął bielszczan do defensywy i choć nie potrafił stworzyć sobie klarownych okazji do objęcia prowadzenia, bramka dla gości wisiała w powietrzu. – Niestety nie udało się i później w naszej grze było dużo chaosu – przyznaje były pomocnik Wisły Kraków i Amiki Wronki.


Chorzowian może cieszyć fakt, iż znów byli w stanie zachować czyste konto. Po laniu, jakie miesiąc temu sprawiła im w Białymstoku Jagiellonia (0:6), trener Kocian zdołał błyskawicznie poukładać defensywę tak, by ta nie traciła goli. Mecz w Bielsku potwierdził, że w bardzo dobrej formie jest bramkarz Michał Buchalik, który był najlepszym zawodnikiem czwartkowego spotkania. Ważnym elementem w obronie Ruchu jest też przesunięty na pozycję stopera Malinowski. Występ 38-letniego weterana do ostatniej chwili był zagrożony, ale sztabowi medycznemu Ruchu ostatecznie udało się postawić go na nogi. - Przed meczem rzeczywiście były pewne obawy. Mam na kostce zszytą ranę i było zagrożenie, że może się ona rozejść. Na szczęście nic takiego się nie stało i wszystko wskazuje na to, że spokojnie będę mógł przygotowywać się do następnych meczów – uspokaja fanów „Niebieskich” Malinowski.


Metamorfoza, jaką ostatnio przeszedł Ruch, zaskoczyła chyba wszystkich. Z drużyny skazywanej przez ekspertów na spadek, w niespełna miesiąc urodził się zespół na środek ligowej tabeli. Zieńczuk nie ma wątpliwości, że za takim obrotem sprawi stoi Jan Kocian. - Trener wprowadził do szatni dużo charyzmy i spokoju, w mądry sposób przekazuje nam swoje uwagi. Bazuje na swoim dużym autorytecie, nie musi egzekwować go jakąś impulsywnością – opowiada piłkarz. Gdy we wrześniu z klubu odchodził trener Jacek Zieliński, mówiło się, że atmosfera w szatni Ruchu znacznie odbiega od tej, jaką stworzył tam Waldemar Fornalik. - Atmosfera nie była zła – ucina Zieńczuk. - Oczywiście budują ją wyniki, a te w poprzednich rozgrywkach były bardzo przeciętne. W tym sezonie po dobrym początku też się coś zacięło i to trener Zieliński podjął decyzję, że drużyna potrzebuje impulsu i jak na razie ten bodziec na nas działa. Na oceny i podsumowania przyjdzie jednak jeszcze czas, bo na razie nie jesteśmy nawet na półmetku.


Magia autorytetu Kociana mocno wpłynęła na piłkarzy i scaliła szatnię Ruchu. Świetne wyniki Słowaka sprawiają, że kibice w Chorzowie choć na chwilę mogą zapomnieć o problemach finansowych swojego klubu. I nie umierać z tęsknoty za Waldemarem Fornalikiem.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)