Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Skandaliczne sędziowanie w Białymstoku

Skandaliczne sędziowanie w Białymstoku

Piłka nożna | 25 paździenika 2013 23:44 | Damian Wiśniewski

 W pierwszym spotkaniu tego dnia 13 kolejki T-Mobile Ekstraklasy Cracovia ograła na wyjeździe 3:1 Widzew, a w drugim Górnik wygrał natomiast z Jagiellonią… bla bla bla. To wszystko teraz jest raczej mało istotne. To znaczy, istotne, bo trzeba dopisać punkty do ligowej tabeli. Ważniejsze jednak na tę chwilę jest zachowanie sędziego Pawła Pskita podczas meczu w Białymstoku.

 

Powiedzieć, że sędziowanie Pskita stało dzisiaj na dość średnim poziomie, to jak powiedzieć, iż na średnim poziomie stoi książka „50 Twarzy Greya”. To była absolutna profanacja tego zawodu, ten pan pomylił się dziś tyle razy, że wytrawny matematyk miałby problem z policzeniem tych uchybień.

 

Zacząć trzeba od tego, iż 12 minucie gry z boiska za brzydki faul na Michale Pazdanie z boiska wylecieć powinien pomocnik gości, Łukasz Madej. Były piłkarz GKS-u Bełchatów nie obejrzał nawet żółtego kartkonika.

 

Następnie mieliśmy czerwoną kartkę dla Niki Dżalamidze, która była konsekwencją drugiej żółtej. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie dwa fakty. Raz to, że pierwsza żółta kartka dla tego piłkarza była jak to się mówi, z dupy wzięta, a dwa to to, że za drugi faul należała się bezpośrednia czerwień.

 

W drugiej połowie pomyłkom znów nie było końca. W 53 minucie gry Kosznik ewidentnie faulował w polu karnym Plizgę, jednak gwizdek arbitra z Łodzi milczał.

 

Apogeum przyszło w piątej minucie doliczonego czasu gry. Alexis Norambuena w bandycki sposób wjechał w nogi Prejuce’a Nakoulmy i tylko dzięki szybkiemu odskoczeniu zawodnik drużyny przyjezdnej uratował je przed połamaniem. Alexis oczywiście dostał tylko żółtą kartkę, czerwona powędrowała w stronę piłkarza z Burkina Faso, który uderzył zawodnika Jagielloni. Prawda jest taka, że obaj powinni wylecieć z boiska, a zawodnik gospodarzy od komisji dyscyplinarnej winien otrzymać przynajmniej dziesięć meczów zawieszenia. Tak, aby miał czas na przemyślenie swojego poziomu głupoty.

 

Górnik oczywiście wygrał po golu (bardzo ładnym zresztą) Mateusza Zachary. Trudno jednak nie zgodzić się z opinią reportera Canal+, który w pomeczowym wywiadzie z jednym z piłkarzy ze Śląska stwierdził, iż Zabrzanie zagrali jeden z najgorszym meczów w tym sezonie.

 

To Jagiellonia była dzisiaj lepsza, to ona stworzyła sobie więcej sytuacji bramkowych, nawet po utracie zawodnika. Oczywiście domyślać się tylko możemy co by było gdyby Madej dostał czerwoną kartkę, a sędzia odgwizdał karny po faulu na Plizdze. Fakt jest jednak taki, iż piłkarze Stokowca nie wygrali trzeci raz z rzędu, a Górnik zrobił to czwarty raz z kolei.

 

W drugim, choć chronologicznie pierwszym, spotkaniu tego dnia Cracovia wygrała w Łodzi z Widzewem 3:1.
Mecz ten jednak lepiej rozpoczął się dla gospodarzy. W 13 minucie gry Kosanović faulował w polu karnym Eduardsa Visnakovsa i sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł Rybicki, który dał prowadzenie swojej ekipie.

 

Później było już dla Łodzian tylko gorzej. Pasy miały przewagę i były tego dnia po prostu piłkarsko lepsze. Jeszcze przed przerwą nie tyle wyrównały, co wyszły na prowadzenie. Najpierw po fatalnym błędzie Mielcarza trafił Dąbrowski, a następnie po ładnej akcji i strzale prowadzenie przyjezdnym dał Dawid Nowak.

 

Po przerwie na boisku nie wiele się zmieniło, wciąż wyraźnie zarysowana była przewaga podopiecznych Wojciecha Stawowego, którzy zdołali jeszcze nawet podwyższyć rozmiary wygranej. W 61 minucie w pole karne dośrodkował Ntibazonkiza, a samobójczą bramkę strzeł Lafrance.

 

Jagiellonia – Górnik Zabrze 0:1 (0:0)
0:1 Zachara

 

Widzew Łódź – Cracovia 1:3 (0:0)
1:0 Rybicki (k)
1:1 Dąbrowski
1:2 Nowak
1:3 Lafrance (s)

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)