Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Adam Nawałka bez tajemnic

Adam Nawałka bez tajemnic

Piłka nożna | 28 paździenika 2013 14:16 | Jakub Kacprzak


Nie było sensacji. Nawet malutkiej niespodzianki. Zgodnie z tym, na co nakierowywał nas prezes PZPN Zbigniew Boniek, selekcjonerem reprezentacji narodowej został Adam Nawałka. W momencie gdy informacja ta została podana na oficjalnej stronie związku, wielu kibiców załamało ręce, część uroniła łzy smutku, a inni soczystym „faken!” skomentowali tę nowinę. O tym, że w naszym kraju jest 38 mln selekcjonerów wiadomo nie od dziś. Jednak czy już teraz należy na „polskiej opcji”, jaką jest Adam Nawałka, wieszać psy?


PORTRET OSOBISTY
Ma 56 lat. Urodził się w Krakowie. Ma 181 cm wzrostu. Lubi bezrękawniki i z pewnością jest fanem filmu „Jak się pozbyć cellulitu”. To właśnie z tego filmu wzięło się jedno z dwóch ulubionych powiedzonek trenera (drugim jest: ZAPISZ TO!). Piłkarzem był solidnym. Grał na pozycji pomocnika. Podczas 13-letniej kariery, aż dziesięć sezonów spędził jako gracz Wisły Kraków. Zdobył z nią mistrzostwo kraju. Był także podstawowym zawodnikiem na Mundialu w 1978 roku, za kadencji Jacka Gmocha. Zagrał wtedy w pięciu spotkaniach, wszystkie od pierwszej do ostatniej minuty. Łącznie dla biało-czerwonych wystąpił 34 razy. Strzelił jedną bramkę, w swoim debiucie przeciwko Węgrom. Karierę zakończył w USA, gdzie grał dla Polish-Americans Eagles, klubu typowo polonijnego. Po zakończeniu piłkarskiej kariery ukończył Akademię Trenerską Polskiego Związku Piłki Nożnej. Do tej pory prowadził łącznie siedem klubów. Trzykrotnie podejmował się pracy z Białą Gwiazdą.


KARIERA TRENERSKA
Zaczynał w Świcie Krzeszowice. Ten niewielka miejscowość znajdująca się zaledwie 42 km od Krakowa, była pierwszym poligonem doświadczalnym dla Nawałki. Już w swoim pierwszym sezonie, osiągnął sukces, awansując ze Świtem do III Ligi małopolskiej. Pracował tam dwa lata. Potem od 1998 do 2000 roku miał przerwę w byciu trenerem pierwszego zespołu. Wrócił do Wisły, gdzie objął funkcję koordynatora do spraw szkolenia młodzieży. To właśnie wtedy musiano stwierdzić, że będzie on w mieście smoka wawelskiego czynić rolę zbawcy i zapchajdziury.


Po raz pierwszy dano mu osobiście poprowadzić pierwszy zespół 20 marca 2000 roku. Zastąpił Wojciecha Łazarka, w momencie gdy Biała Gwiazda miała 33 pkt po 19 kolejkach. Przez jedenaście ostatnich spotkań Wisła pod wodzą Nawałki zdobyła jeszcze 23 oczka (7 zwycięstw,2 remisy,2 porażki). W ostatnim meczu, którzy przesądził o zajęciu drugiego miejsca w tabeli, Wisła pokonała na wyjeździe Legię Warszawa 2:0. Mimo tego dobrego wyniku, Nawałka nie dostał szansy poprowadzenia krakowskiego klubu w kolejnym sezonie. Podziękowano mu, a na jego miejsce przyszedł Orest Lenczyk, którego po roku pracy zastąpił... tak, zgadliście. Znów pan Adam!


Tym razem jego praca trwała od 6 kwietnia do 22 czerwca 2001 roku. I co ciekawe znów zdobył 23 pkt. w 12 kolejkach. Wygrał osiem spotkań, 1 zremisował, a trzy przegrał. Doprowadził Wisłę do mistrzostwa (9 pkt przewagi nad drugą Pogonią Szczecin) i zdobył Puchar Ligi Polskiej. Oczywiście po tym sukcesie z Wisły odszedł, bo pod Wawelem wolano Franciszka Smudę. Nie mógł Nawałka mówić o szczęściu do właścicieli klubów. W 2002 roku dostał posadę w Zagłębiu Lubin. Na inaugurację sezonu, jego podopieczni rozgromili 5:0 wicemistrza, a więc Pogoń Szczecin. Potem szło już Zagłębiu dużo gorzej. Zaledwie 8 pkt w 10 spotkaniach, seria pięciu porażek z rzędu (m.in. z Wisłą Kraków 1:4 u siebie) i Nawałka został zwolniony.


Następnie na sezon 2003/2004 objął Sandecję Nowy Sącz. Trzecioligowy klub pod wodzą krakowskiego trenera zakończył sezon na 12. miejscu w tabeli. W 30 kolejkach zdobył 36 pkt i o jedno oczko uniknął strefy spadkowej. Oczywiście po tym sezonie Nawałka został zwolniony. Kolejne podejście do pracy, pan Adam miał w Jagiellonii Białystok. Grających na zapleczu Ekstraklasy białostoczan, Nawałka prowadził 2 lata. I choć w pierwszym sezonie zajął 6.miejsce, to w następnym sezonie podziękowano mu z powodu słabych wyników (choć Jagiellonia zajmowała miejsce w pierwszej dziesiątce).


Potem znów na chwilę zawitał do Wisły. Został zatrudniony 19 grudnia 2006 roku, a zwolniony 16 kwietnia 2007. Zastąpił Dragomira Okukę. Wisła była wtedy piąta z dorobkiem 25 pkt i traciła zaledwie pięć oczek do lidera. W sześciu spotkaniach pod opieką Nawałki, krakowianie zdobyli osiem punktów. Wygrali jedno spotkanie i aż pięć zremisowali. Zdecydowano odsunąć go od prowadzenia drużyny. Zastąpił go Kazimierz Moskal, który w dziewięciu meczach zdobył 13 punktów. Podsumowując jego przygody z Wisłą. Trzykrotnie prowadził klub. W 28 meczach pod jego wodzą, krakowianie zdobyli 56 punktów. 16 wygranych spotkań, 8 remisów i tylko pięć porażek.


Po kolejnej przygodzie z Białą Gwiazdą, dołączył w 2007 roku do sztabu trenerskiego Leo Beenhakkera. Przez rok przyglądał się i pomagał Holendrowi w pracy z reprezentacją. Po Euro 2008 wrócił jednak do prowadzenia klubu. Tym razem wybór padł na GKS Katowice. W sezonie 2008/2009 śląski zespół zajął 11.miejsce w tabeli I Ligi, zdobywając 44 pkt. W kolejnym sezonie katowicki klub prowadził do końca 2009 roku. W 19 kolejkach GKS zdobył 30 pkt i zajmował siódmą lokatę. Wtedy też po Nawałkę zgłosił się Górnik Zabrze. Pan Adam zdecydował się zmienić po raz kolejny klubowe barwy i objął zespół, który grał w tej samej lidzie co GKS i miał 1 pkt przewagi nad dotychczasowym zespołem Nawałki. Wszystko skończyło się tak, że zabrzanie z drugiego miejsca w lidze awansowali do Ekstraklasy. W 15 meczach pod wodzą nowego szkoleniowca uzyskali 30 pkt. A GKS? Uzbierał zaledwie 13 oczek i zakończył rozgrywki na 13 miejscu. W Zabrzu w końcu Adam Nawałka znalazł swoje miejsce. Sezon 2013/2014 jest czwartym, który trener spędza w Górniku. Dotychczasowy łączny bilans? W 118 spotkaniach ligowych pod wodzą Nawałki, zabrzanie zdobyli 188 pkt (średnia 1,59 pkt/mecz).


41,76% zwycięstw, 26,37% remisów i 31,87% porażek. Tak wygląda dorobek Adama Nawałki jako trenera. Sukcesy: awans do wyższej ligi ze Świtem Krzeszowice i Górnikiem Zabrze. Wicemistrzostwo i mistrzostwo kraju, a także Puchar Ligi z Wisłą Kraków. Jako piłkarz brał udział na Mistrzostwach Świata w 1978 roku, a jako asystent trenera podczas Euro 2008.


RÓŻNICE POMIĘDZY NIM I FORNALIKIEM
Zewsząd słychać lament, że wybranie Nawałki to zły pomysł i tak naprawdę niczym on nie różni się od Waldemara Fornalika. Każdy psioczy i marudzi, że Zbigniew Boniek nie zmienił nic swą decyzją. Że skoro znów Polak, to trzeba było Fornalika zostawić. Jednak takowe głosy padają z ust tych, którzy piłką interesują się jedynie powierzchownie. Otóż Adam Nawałka do Waldemara Fornalika jest tak podobny, jak Angelina Jolie do Anny Grodzkiej. Podstawowa sprawa. Doświadczenie na poziomie reprezentacyjnym. Po raz pierwszy od czasów Pawła Janasa mamy w końcu trenera, który zna atmosferę kadry. Dodatkowym plusem jest to, że Nawałka z reprezentacją pracował zarówno jako piłkarz i jako trener. I przede wszystkim. Nawałka wie jak smakuje sukces. Wygrywał z Wisłą mistrzostwo, awansował z Górnikiem. Fornalik zdobył wicemistrzostwo i grał w finale Pucharu Polski. Był tym drugim. Dodatkowo Nawałka wie jak pracować pod presją. Trzykrotni przychodził ratować Wisłę i wywiązywał się z tego znakomicie. Jego poprzednik nie miał (poza oczywiście kadrą) wymogu, by osiągać konkretne wyniki. To także dwa zupełnie różne charaktery. Fornalik spokojny, cichy, nieco nieśmiały i potulny Nawałka to perfekcjonista, który nie owija w bawełnę. Potrafi w 30 minucie zdjąć piłkarza i od razu opierdzielić przy linii bocznej. Cały czas żyje spotkaniem, podpowiada piłkarzom. Czegoś takiego u Fornalika nie widzieliśmy. Nie mam wątpliwości co do tego, że to dwie różne osobistości.


ZADANIA JAKIE PRZED NIM STOJĄ
Oczywiście nadrzędnym celem jest awans do Euro 2016. Takowe zadanie postawił przed nim prezes Boniek. Jednak, by osiągnąć główny cel, przed Nawałką stoi mnóstwo pobocznych zadań, które mogą okazać się kluczowe w tym, jak będzie wyglądać ogólny obraz kadry. Przede wszystkim zmiana stylu gry reprezentacji. Ani Franciszek Smuda, ani też Waldemar Fornalik nie potrafili wykrzesać ze swych wybrańców tego co najlepsze. Szczególnie widać było to po dortmundzki trio. Ale i inni też nie grali tak skutecznie jak w klubach. Najlepszy przykład to Adrian Mierzejewski. Bohater tego sezonu w Trabzonsporze, dla reprezentacji nie gra tak dobrze. Dlatego też pierwszorzędnym zadaniem powinna być zmiana ustawienia. 1-4-2-3-1, czy 1-4-1-4-1 powoduje, że Lewandowski w ataku jest osamotniony. Zauważcie, że większość bramek jakie Polacy strzelali przez ostatnie 3-4 lata, to głównie bramki po indywidualnych akcjach. Gol z Czarnogórą na Stadionie Narodowym? Indywidualny popis Lewego. Bramka z Rosją na Euro? Kapitalne zejście do środka i strzał Kuby Błaszczykowskiego. Nawet gole z San Marino to głównie samotne popisy. Trudno by było inaczej. W reprezentacji atakuje zazwyczaj dwóch, w porywach do trzech graczy. Są to oczywiście Błaszczykowski i Lewandowski, a czasami dołączy do nich któryś z piłkarzy linii pomocy. Gdy kontuzji doznał Piszczek, kompletnie straciliśmy atrybut w postaci skutecznego podłączania się bocznych obrońców do ataku. Dlatego zmiana ustawienia będzie tutaj istotna. Mi marzy się 1-3-5-2. Skoro nie mamy lewego obrońcy to nie szukajmy go na siłę i nie wystawiajmy fatalnego Wawrzyniaka lub Boenischa. Czy nie lepiej byłoby spróbować ustawienia Rzeźniczak-Glik-Jędrzejczyk? Byłoby dobre także ze względu na Piszczka. Jeśli przesunięto by go do pomocy, miałby w kadrze na pewno większą rolę do odegrania niż dotychczas. No i w końcu pomoc w ataku miałby Lewandowski. Panie Adamie. Prosimy. Niech pan postara się zmienić ustawienie!


Kolejna sprawa, która ostatnio krąży w mediach, to kwestia kapitana. Zostawić Błaszczykowskiego, czy może dać opaskę komuś innemu? Jedni mówią, że powinien być to Lewandowski. Inni, że idealny jest Boruc. Ja też skłaniałbym się ku Arturowi, ale mam jeszcze jedną propozycję. A może Kamil Glik? Mianowany „Il Capitano” w Torino, mógłby również w kadrze pełnić takową rolę. Ryzykowne jest oddanie opaski kapitana Robertowi, który jak wiadomo, nie żyje w idealnej zgodzie z Kubą. Mówi się o tym, że w kadrze są dwie grupki. Jedna podążająca za naszym napastnikiem, a druga za naszym pomocnikiem. Warto więc, by opaskę kapitana miał ktoś, kto zjednoczy wszystkich. Poza tym musi być to osoba z charakterem, która soczyście opieprzy kiedy trzeba i nie będzie bała się złapać za łachmany tych, którzy kadrę olewają. Dlatego moim zdaniem nowym kapitanem powinien być ktoś z dwójki Glik-Boruc.


Kwestią, o której się nie mówi, a mnie interesuje niezwykle jest to, czy Nawałka umiejętnie ułoży kadrę. Fornalik za swoje alibi uważa to, że wprowadził do kadry wielu młodych graczy. Ok. Zrobił to, ale zapomniał, że każda drużyna powinna mieć zarówno młodych jak i doświadczonych piłkarzy. Dlatego na miejscu Nawałki nie rezygnowałbym z wyjadaczy. Jeśli ktoś powyżej 30 roku życia będzie się wyróżniał to jak najbardziej powinien do kadry trafić. W Polsce mamy dziwne przekonanie, że jak ktoś ma 33 lata, to na kadrę jest już za stary. Trzeba jednak znaleźć złoty środek. Powołania niech dostają ci, którzy najbardziej pasują do koncepcji selekcjonera. Niech nie będzie najważniejsze to czy są grzeczni (jak było u Smudy), czy jakie barwy zagranicznych klubów przywdziewają (jak u Fornalika). Jeśli ktoś zachwyci Nawałkę z naszej ligi, brać go! Leo Beenhakker pokazał, że nawet z typowych „no name” jak w tamtych czasach Bronowicki, Matusiak czy Garguła, da się zrobić ważnych graczy reprezentacji.


Kolejna sprawa. Mieszanie składem. Nawałka będzie miał zaledwie sześć spotkań towarzyskich, by ustabilizować kadrę na mecze eliminacji. Nie jest to dużo, ale też nie tak mało. Fornalik i Beenhakker po jednym, Janas dwa, a Engel sześć. Pan Adam ma w miarę klarowną sytuację jeśli chodzi o „kręgosłup” kadry. Boruc i Szczęsny będą rywalizować o miano tego pierwszego w bramce. Jeśli wszyscy będą zdrowi to w polu mamy Piszczka, Glika, Błaszczykowskiego, Krychowiaka, Klicha, Lewandowskiego i Sobotę. Jest to spora grupa. Jeśli Nawałka skończy w końcu z powołaniami widmo, a więc dla piłkarzy, którzy nie grają, to będzie to wyglądać solidnie. Liczę, że nigdy więcej w kadrze nie zobaczymy sytuacji, gdzie powołanie dostaje zawodnik, który w piłkę na poziomie ligowym nie gra od kilku miesięcy.


I ostatnia sprawa. Stałe fragmenty gry. Nie wiem czy Adam Nawałka widzi w kadrze Ludo Obraniaka i czy sam piłkarz chce wrócić. Ale nie może być sytuacji, że mając pięć-sześć rzutów rożnych w spotkaniu, nie potrafimy ani razu zagrozić rywalowi. Nad tym trzeba popracować. Ani Smuda, ani Fornalik tego nie uczynili. Co gorsza, ostatni selekcjoner dodatkowo olał ten element gry pod względem obrony. Nawałka musi to zmienić.

No dobrze. To była przedostatnia sprawa. Ostatnią jest to, by Adam Nawałka pozostał sobą. Niech nie obraża się na media. Niech też potrafi opierdzielić (mając logiczne argumenty) nas dziennikarzy. Jeśli nie zgodzi się z tezą, któregoś z nas (do czego ma absolutne prawo!) to niech wda się w słowną szermierkę. Wielcy trenerzy potrafią to czynić. Raz, że pokaże kto kadrą dowodzi, a dwa, da dobry przykład piłkarzom i wprowadzi odpowiednią atmosferę. Bycie sobą w tym zawodzie jest cholernie ważne. Jeśli piłkarze i media zobaczą, że choć trochę Adam Nawałka się boi, to zjedzą go bez popicia.


ZALETY I WADY
Udana kariera piłkarska, udział w dwóch najważniejszych imprezach międzynarodowych, zdobycue krajowych pucharów, silny charakter, ciekawa wizja prowadzenia swoich zespołów, ambicja, doświadczenie na szczeblu reprezentacyjnym – to najważniejsze zalety Adama Nawałki.


Częste zmienianie klubów, brak większego sukcesu od wielu lat, czasami zbyt mocna upartość, brak sukcesów każdym klubie, który prowadził – to największe wady.


Jak widać więcej jest w trenerze plusów niż minusów. Ja jestem ciekaw wizji kadry jaką ma. Uwielbiam zagadnienia taktyczne i strategiczne. Chciałbym, by potrafił zachować własną osobowość i sprawić, by kadra miała własny styl.


PODSUMOWUJĄC
Jestem przeciwny wieszaniu psów na Nawałce i Bońku. Oczywiście nie może być tak, że kadra nie zmieni się pod wodzą nowego selekcjonera. Jeśli nie ma być rewolucji, to po co było zwalniać Fornalika? PZPN ewidentnie czyści wszystko to, co zostało po Grzegorzu Lacie. Nie ma już Fornalika, pracę stracił też Tomasz Rząsa, który zajmował się kontaktem kadry z mediami. Nawałka jest autorskim pomysłem prezesa PZPN. Obaj znają się doskonale, razem grali w reprezentacji. Czasu Adam Nawałka ma tyle, co Jerzy Engel. Wiele jest podobieństw pomiędzy wyborami tych selekcjonerów. Wtedy też polskie społeczeństwo łapało się za głowę, gdy Michał Listkiewicz ogłaszał, że to właśnie pan Jerzy zostanie trenerem kadry. Przypominam też, że te sześć spotkań towarzyskich jakie miał Engel nie napawało optymizmem. A potem? Potem był pierwszy po szesnastu latach awans na Mundial. I oby to był dobry omen dla Adama Nawałki. Niech zapisuje wszystko co najważniejsze tak, jak robi to w Górniku. I oby słynne „faken” nie musiało być tak często używane. I najważniejsze. Niech jego praca z kadrą nie skończy się puentą jak we wspaniałym monologu Wojtka Mecwaldowskiego: „Kurwa no nie. No po prostu kurwa no nie! Boże, czy Ty to widzisz?!”




Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)