Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Najbardziej niewdzięczny zawód świata w futbolu

Najbardziej niewdzięczny zawód świata w futbolu

Piłka nożna | 02 listopada 2013 23:28 | Jakub Kacprzak

Na podwórku każdy chciał być (w zależności od czasów w jakich żył) Cruyffem, Deyną, Pele, Marodoną, Ronaldo, Zidanem, Messim czy Cristiano Ronaldo. To koszulki pomocników i napastników sprzedają się najlepiej. Bardziej doceniani są nawet obrońcy i gdy drużyna gra na zero, to najczęściej właśnie chwali się linię obrony. Bramkarze są natomiast samotnymi bohaterami. Zawodników z pola można porównać do ekipy Avengers. Choć w pojedynkę są jeszcze mocniejsi to i w pojedynkę mają taką samą sławę. Goalkeeperzy to natomiast gatunek herosów osamotnionych. Jest z nimi trochę tak jak z Batmanem. Mniej spektakularni, działający w cieniu. Nie do nich należy gloria chwały, bo to nie oni zdobywają bramki, które oklaskują kibice.


Bez wątpienia mają najbardziej niewdzięczną pracę na świecie. Rzucają się pod nogi przeciwników, ryzykują oberwanie wielu kopniaków w trakcie spotkania, nie mają co liczyć na indywidualne nagrody od FIFA i UEFA. Rzadko się zdarza nawet w krajowych rozgrywkach, by liga nagradzała bramkarzy jako tych najlepszych. Widzowie kochają widowiskowe bramki i efektowne dryblingi. Często wydaje się, że dla fanów bramkarze to zło w najczystszej postaci. Łatwo się w tym fachu spada z Olimpu do Styksu. Bardzo łatwo. Wystarczy jeden błąd, jedna wpadka, a już jest się antybohaterem. O tym, że broniący dostępu do bramki bohaterowie tego artykuły mają niewdzięczne życie, łatwo się przekonać na każdym kroku. Nawet FIFA ich nie docenia tak jak piłkarzy na innych pozycjach. Co roku organizowana jest gala wręczenia Złotej Piłki, gdzie oprócz nagrody dla najlepszego piłkarza, wręczana jest też statuetka dla najlepszego trenera, wybierana jest najlepsza jedenastka roku, nagroda fair play i... nagroda im. Ferenca Puskasa dla najpiękniejszego gola. Wręczana jest także statuetka za zasługi dla futbolu. Jeśli chodzi o Złotą Piłkę (która w 2010 została połączona z nagrodą dla Piłkarza Roku FIFA), to od momentu jej przyznawania, a więc 1956 roku, tylko raz wygrał bramkarz. A przecież przyznawano oddzielnie Złotą Piłkę i nagrodę Piłkarza Roku FIFA przez 53 lata! W 1963 roku nagrodzony został Lew Jaszyn, który wcześniej trzykrotnie był w pierwszej piątce nominowanych. Później podobnego zaszczytu dostąpili jedynie Sepp Maier (5 w 1975 roku), Peter Schmeichel (5 w 1992), dwukrotnie Oliver Kahn (3 w 2001 i 2 rok później), Gianluigi Buffon (2 w 2006) i Iker Casillas (4 w 2008). Na tyle lat tylko dziesięć razy zdarzała się sytuacja, by bramkarz był w pierwszej piątce nominowanych. Jeszcze gorzej wygląda zestawienie dla Piłkarza Roku FIFA. Od 1991 do 2009 roku zaledwie raz w nagrodzonej trójce znalazł się bramkarz. Był nim w 2002 roku Oliver Kahn.


Pod względem płac także nie są zbyt wysoko. W zestawieniu Forbesa za 2013 rok, w czołowej dwudziestce, nie znajduje się ani jeden bramkarz. Nieoficjalnie mówi się, że najwięcej zarabia Iker Casillasa. Legenda Realu dostaje podobno 7,5 mln euro za sezon. Ciekawe jest również podejście do goalkeeperów. Gdy napastnik nie trafi w sytuacji sam na sam, zazwyczaj opinia publiczna stwierdza: „trudno, stało się”. Gdy natomiast bramkarz popełni błąd, jest to od razu odnotowane. Dodatkowo bardziej się ceni piękne bramki, niż piękne interwencje. Wpisując na YouTubie hasło „football”, na pierwszym miejscu pod względem wyświetleń wyskoczy nam film mający ich niemal 52 mln. Jest on zatytuowany „Best goals in history of football”. Wpisuję w wyszukiwarkę „Goalkeeper”. Wyskakuje równy milion wyników. Najwięcej wyświetleń ma film zatytułowany „Goalkeeper almost killed a player”. Obejrzało go ponad 19,5 mln widzów. Wpisując „Top 10 goalkeepers” otrzymamy 174 tysiące wyników. 12,4 mln wyświetleń ma najlepiej oglądany film.

O bramkarzach od dawien dawna mów się, że są szaleńcami. I trudno się z tym nie zgodzić. Nasz Artur Boruc przyznał kiedyś, że ma najgłupszy zawód świata. Oliver Kahn ugryzł przeciwnika w policzek. Fabien Barthez przyprawiał o zawał serca kibiców i kolegów z drużyny szalonymi interwencjami. Jeremie Janot potrafił wyjść na mecz w stroju spidermana. Peter Schmeichel schwytał kibica, który wbiegł na murawę podczas jednego ze spotkań i powalił go na ziemię. Gdyby zrobić piłkarskie Arkham Asylum, to bramkarze byliby tam największą grupą pacjentów. W końcu ich praca polega na częstym rzucaniu się na ziemię, ryzykowaniem tego, że zostaną skopani przez rywali, albo tym, że wpadną głową w słupek. Jednak są oni najciekawszymi osobowościami na piłkarskiej murawie. Nie ukrywajmy. Bardziej kibica będzie interesować to co robi poza murawą Victor Valdes niż Xavi lub. Andres Iniesta Ale jest w tym pewna prawidłowość. Strzelić bramkę ma szansę dziesięciu graczy z pola. Wpuścić go, tylko jeden. Bramkarze muszą być szaleni, bo inaczej nie mieliby szans poradzić sobie z presją jaka na nich spoczywa. Napastnik spudłuje do pustej bramki (siemka Torres!)? Jest szansa, że dziewięciu jego kolegów wyręczy go, albo znów stanie przed szansą. Pośmieją się z niego trochę, ale będzie miał mnóstwo szans na poprawę. A bramkarz? Wpuści tzw. „szmatę” i robi się problem. Aby wytrzymać taką odpowiedzialność, trzeba być lekko szurniętym psychicznie.


Bramkarze dzielą się jednak na tych, którzy pomimo błędów dalej są genialni, oraz na takich, których dany błąd prześladuje całe życie. Oliver Kahn przez cały Mundial 2002 bronił genialnie. Mówiono, że może być drugim po Lwie Jaszynie bramkarzem, który zostanie nagrodzony Złotą Piłką. Przyszedł pamiętny finał z Brazylią. Rivaldo uderzył zza pola karnego. Piłka leciała wprost w niemieckiego goalkeepera. Ten niespodziewanie wypuścił piłkę z rąk wprost przed siebie. Dopadł do niej Ronaldo i było 1:0. Błąd ten okazał się katastrofalny w skutkach. Niemcy strat nie odrobili, a Canarinhos dorzucili jeszcze jedno trafienie. Jednak mimo to, nikt w Niemczech nie śmiał powiedzieć na Kahna złego słowa. Karierę reprezentacyjną zakończył po Mundialu w 2006 roku (na imprezie był drugim bramkarzem, ale zagrał w meczu o brąz), a z klubem pożegnał się dwa lata później. Każda piłkarska „jedynka” popełnia błędy. Zanim Jerzy Dudek stał się bohaterem finału Ligi Mistrzów, popełnił w Premier League straszny błąd, po którym Diego Forlan (grający wtedy w Manchesterze United) zdobył bramkę. Z piłką mijał się Barthez i Casillas. Valdes często źle wykopywał piłkę, lub tracił ją podczas niepotrzebnego dryblingu.


Najlepsi bramkarze to tacy, którzy po złym występie, potrafią wrócić od razu do siebie. Nie przejmują się, nie analizują. Uznają, że po prostu spieprzyli i w kolejnym meczu będą mieli szansę na rehabilitację. Grzegorz Lato w kiepskim żarcie stwierdził, że nie ma dobrych bramkarzy. Są tylko źle trafieni. Prawda jest taka, że dobry bramkarz to taki, który jest odporny psychicznie. Dlatego jeśli, któremuś przytrafi się błąd, to nie wieszajmy na nim od razu psów i nie skazujemy na zesłanie do piekła. Dajmy szansę mu się wykazać w następnym spotkaniu. Oceniać należy bramkarzy po całym sezonie.





Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)