Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Przełamania Legii, Korony oraz Widzewa

Przełamania Legii, Korony oraz Widzewa

Piłka nożna | 03 listopada 2013 00:09 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

 Dzisiejszą sobotę ewidentnie można nazwać dniem przełamań w T-Mobile Ekstraklasie. W dniu, w którym zainaugurowano 15 kolejkę rozgrywek swoje zwycięstwa odniosły zespoły Korony, Widzewa oraz warszawskiej Legii. Każdy z nich przerwał tym samym jakąś serię bez wygranego spotkania w lidze.

 

Zaczniemy chronologicznie, a więc od spotkania, w którym Cracovia podejmowała kielecką Koronę. Pasy ostatnio miały imponującą serię czterech zwycięstw z rzędu, natomiast Scyzory po porażkach z Pogonią oraz ostatnio 1:4 z Ruchem, z całą pewnością punktów potrzebowały ja ryba wody.

 

Jako pierwsza prowadzenia objęła Cracovia. Po świetnym dośrodkowaniu Ntibazonkizy, futbolówkę do bramki wpakował będący ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji Dawid Nowak. Radość gospodarzy nie trwała jednak długo i jeszcze przed przerwą wyrównał Piotr Malarczyk. Piłkarz ten wykorzystał świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego, którego autorem był Paweł Golański.

 

Jak się okazało, to nie był ostatni akcent strzelecki zespołu Pachety, kwadrans po przerwie było już 1:2, a autorem samobójczego trafienia był Damian Dąbrowski. Taki wynik utrzymał się już do samego końca i goście niespodziewanie wygrali w bardzo ważnym dla siebie meczu.

 

Po spotkaniu w Krakowie przenieśliśmy się do Łodzi, gdzie Widzew podejmował również szczecińską Pogoń. Jako faworyci do tego pojedynku przystępowali Portowcy, dla których pierwsza runda tego sezonu jest naprawdę udana.

 

Jak to jednak często bywa, przedmeczowy potentat, zszedł z boiska z niczym. Już w 20 minucie gry do bramki Radosława Janukiewicza, po pechowym podaniu od Bartosza Ławy, pokonał Eduards Visnakovs. Było to już ósme trafienie Łotysza w bieżących rozgrywkach.

 

Czas od 49 do 50 minuty, to prawdziwa podróż z piekła do nieba dla Kevina Lafrance’a. Obrońca łódzkiej drużyny najpierw wpakował futbolówkę do własnej siatki, by już 60 sekund później ponownie dać prowadzenie Widzewowi. Wynik 2:1 utrzymał się do samego końca i Widzew zwyciężył po raz pierwszy od niemalże miesiąca.

 

W ostatnim dzisiejszym spotkaniu, Legia na własnym stadionie grała z Zagłębiem. Mistrzowie Polski podeszli do tego meczu po paśmie niepowodzeń w lidze i w europejskich pucharach, więc w perspektywie czwartkowego meczu w Lidze Europy, pokonanie Miedziowych z pewnością byłoby dla nich bardzo dobrym prognostykiem.

 

Piłkarze Jana Urbana od samego początku mieli przewagę, jednak więcej wynikało z tego chaosu, niż kreowania sytuacji bramkowych, choć jeszcze przed przerwą udało im się objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, świetnie w polu karnym zachował się Dwaliszwili i zaliczył ładną asystę przy trafieniu Helio Pinto.

 

Po przerwie Gruzin do asysty dorzucił jeszcze gola. W 53 minucie gry Vidanov w absurdalny sposób zagrał ręką we własnym polu karnym, a jedenastkę na gola zamienił właśnie Dwaliszwili, dla którego był to ósmy gol w tym sezonie ligowym.

 

Legia wygrał pewnie i zasłużenie, więc teraz ze spokojem może czekać, na to, co w najbliższych dniach zrobią jej rywale w walce o tytuł.

 

Cracovia – Korona Kielce 1:2 (1:1)
1:0 Nowak
1:1 Malarczyk
1:2 Dąbrowski (s)

 

Widzew Łódź – Pogoń Szczecin 2:1 (1:0)
1:0 Visnakovs
1:1 Lafrance (s)
2:1 Lafrance

 

Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:0 (1:0)
1:0 Pinto
2:0 Dwaliszwili

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)