Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Dwie twarze Górnika

Dwie twarze Górnika

Piłka nożna | 03 listopada 2013 20:58 | Przemysław Drewniak
Łukasz Teodorczyk był jednym z bohaterów Lecha w starciu z Górnikiem
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Łukasz Teodorczyk był jednym z bohaterów Lecha w starciu z Górnikiem

W pierwszym meczu bez trenera Adama Nawałki Górnik Zabrze przegrał na wyjeździe z Lechem Poznań 1:3. Zwycięstwo "Kolejorza" było o tyle zaskakujące, że do przerwy to goście prowadzili i dyktowali warunki gry. W drugim niedzielnym meczu 15. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Lechia Gdańsk przegrała u siebie ze Śląskiem Wrocław 1:2.


Lechia Gdańsk 1-2 Śląsk Wrocław


Rafał Grodzicki nie miał łatwego życia po odejściu z Ruchu Chorzów. Czołowy stoper zespołu prowadzonego przez Waldemara Fornalika długo nie mógł się odnaleźć w barwach Śląska, ale tamten okres w jego życiu powoli przechodzi w niepamięć. Dziś Grodzicki jest już liderem linii defensywnej wrocławian i w meczu z Lechią był najlepszym zawodnikiem swojego zespołu. To jego bramka przesądziła o pierwszym w tym sezonie wyjazdowym zwycięstwie Śląska.


Toczony w strugach deszczu pojedynek zaprzyjaźnionych zespołów był wyrównany. W pierwszej połowie to Śląsk sprawiał lepsze wrażenie i był bliższy zdobycia bramki. Dwie znakomite okazje zmarnował jednak Marco Paixao. Portugalczyk najpierw minimalnie chybił po groźnym strzale zza pola karnego, a później po mierzonym dośrodkowaniu Tomasza Hołoty trafił głową w słupek, a piłkę odbitą od jego wewnętrznej strony z poświęceniem wybił Mateusz Bąk.


Po zmianie stron to Lechia przejęła inicjatywę. Podopieczni Michała Probierza przystąpili do ataku i już po dziesięciu minutach dopięli swego. Fantastycznym przerzutem z prawego skrzydła popisał się Daisuke Matsui, który idealnie dograł do wchodzącego w pole karne Piotra Grzelczaka. Niepilnowany napastnik gospodarzy pięknym wolejem z pierwszej piłki nie dał szans Marianowi Kelemenowi, po raz kolejny udowadniając, że specjalizuje się w strzelaniu bramek o wyjątkowej urodzie.


Śląsk w drugiej połowie grał słabiej, ale dwa razy bezlitośnie wykorzystał fatalne krycie rywali przy stałych fragmentach gry. W obu przypadkach piłkę z lewego narożnika dośrodkowywał Mateusz Cetnarski, a użytek z jego podań robili… stoperzy. Przy golu wyrównującym piłkę do siatki wpakował Adam Kokoszka, który wykorzystał zgranie swojego partnera z defensywy, Grodzickiego. W 82. minucie sprawy wziął już w swoje ręce były stoper Ruchu Chorzów, idealnie nabiegając na dośrodkowanie Cetnarskiego i zostawiając w tyle Patryka Tuszyńskiego.
W końcówce piłkarze obu drużyn byli już zmęczeni bieganiem po boisku nasączonym dużą ilością wody i Lechia nie potrafiła już stworzyć sobie dogodnych szans na wyrównanie. Największą przeszkodę stanowiła doskonale współpracująca para Grodzicki-Kokoszka, która udaremniła wszelkie próby przedostania się pod bramkę Kelemena. Dzięki temu Śląsk wygrał drugi raz z rzędu i wrócił do pierwszej ósemki Ekstraklasy.


Lech Poznań 3-1 Górnik Zabrze


Futbol jest niesprawiedliwy, przewrotny i nieprzewidywalny. Jeśli ktoś o tych prawidłach zapomniał, niedzielny mecz w Poznaniu musiał odświeżyć mu pamięć. Grający przez znaczną część meczu bezbarwnie Lech pokonał Górnika Zabrze, choć do przerwy wydawało się, że doskonale grająca drużyna z Górnego Śląska nie miała prawa przegrać.


Dzień przed wyjazdem do Poznania w Zabrzu uroczyście pożegnano Adama Nawałkę. Nowy selekcjoner reprezentacji Polski zdążył jeszcze poprowadzić przedmeczową odprawę swojej drużyny, więc nie dziwiło, że na boisku zabrzanie prezentują tak, jak w najlepszych spotkaniach pod jego wodzą. W pierwszej połowie Górnik kompletnie zdominował gospodarzy. Można było wręcz odnieść wrażenie, że Lech nie za bardzo wie, co się dzieje i nie wytrzymuje zderzenia z perfekcyjną organizacją gry rywali. Zachowując wszelkie proporcje, w grze Górnika było widać tę łatwość i swobodę, z jaką ze swoimi przeciwnikami potrafi radzić sobie Bayern Monachium. Dokładność, siła, szybkość, pewność siebie – na tle Lecha goście wyglądali jak przybysze z innej, mocniejszej ligi.
 

W zespole Górnika nie było słabych punktów. Największą przewagę goście osiągnęli w środku pola, gdzie rewelacyjnie spisywał się Krzysztof Mączyński, który do spółki z Sobolewskim zupełnie przyćmił duet Trałka-Murawski. Dzięki temu zabrzanie z łatwością tworzyli sobie kolejne okazje bramkowe, ale mimo wielu strzałów oddanych na bramkę Macieja Gostomskiego, piłka ugrzęzła w siatce tylko raz, gdy strzał Zachary skutecznie dobił Prejuce Nakoulma.


Zamiast pójść za ciosem, w drugiej połowie Górnik przestał grać. Wydawało się, że po świetnej pierwszej połowie goście popadli w samozadowolenie, bo po przerwie w niczym nie przypominali zespołu, który wcześniej w pełni kontrolował przebieg meczu. Poprawa w grze lechitów była z kolei niewielka, ale gwizdy coraz bardziej zniesmaczonych kibiców „Kolejorza” motywowały gospodarzy do bardziej ambitnej gry. Tym, który natchnął Lecha do lepszej gry był Gergo Lovrencsics. Węgier dał swojej drużynie wyrównanie po akcji Teodorczyka i Douglasa, który świetnie wprowadził się na boisko wchodząc z ławki rezerwowych. Dziesięć minut później ku zdumieniu wszystkich Lech objął prowadzenie. Po zagraniu z rzutu rożnego piłkę zgrał głową Teodorczyk, a stojący na dalszym słupku Marcin Kamiński wykorzystał złe ustawienie obrońcy i bez problemów wpakował piłkę do siatki.


Zabrzanie byli tym wszystkim na tyle zszokowani, że nie potrafili nawet zbliżyć się pod bramkę Gostomskiego. Zgasł świetny w pierwszej połowie Nakoulma, niewidoczny był także Przybylski. Kolejne błędy popełniali za to obrońcy. Rafał Kosznik, który tego wieczoru chciał koniecznie potwierdzić, że warto postawić na niego w zbliżających się meczach kadry, był zamieszany we wszystkie trzy bramki strzelone przez poznaniaków. Przy tej ostatniej pozwolił Trałce na dośrodkowanie w pole karne, gdzie czyhał już Teodorczyk i strzałem głową pokonał Steinborsa.
 

Warto zaznaczyć, że przy akcji na 1:1 sędziowie nie zauważyli ewidentnego spalonego Teodorczyka. Górnik nie może mieć jednak o tę sytuację przesadnych pretensji, bo w Poznianiu przegrał na własne życzenie.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)