Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Miśkiewicz pomógł Wiśle, a Siejka Piastowi

Miśkiewicz pomógł Wiśle, a Siejka Piastowi

Piłka nożna | 04 listopada 2013 23:35 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

 Dwóch ludzi zadecydowało w znacznym stopniu zadecydowało o wyniku dzisiejszych meczów 15 kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Najpierw Daniel Stefański, który po konsultacji z asystentem Radosławem Siejką podyktował niesłusznego karnego w meczu Piasta z Jagiellonią, a potem Miśkiewicz genialnymi interwencjami zatrzymał Górali z Podbeskidzia Bielsko Biała.

 

Pierwsza połowa meczu w Gliwicach była dla nas wszystkich oglądających te zmagania istną katorgą. Więcej niż strzałów na bramkę było ostrych wejść i fauli w środku pola. Po starciach na murawie zwijali się Dzalamidze, Izvolt oraz Matras. A sytuacje bramkowe? Zapomnijcie. Piłkarze woleli się kopać nawzajem.

 

Druga była już o wiele ciekawsza, o co postarali się i zawodnicy i sędziowie tego widowiska. Zaczeło się oczywiście od… dwóch piłkarzy leżących na boisku. Ukah zderzył się głową z Wilczkiem i choć wyglądało to naprawdę fatalnie, to obaj już po niedługiej chwili wrócili do gry.

 

W 57 minucie spotkania, całkiem drętwa w pierwszej połowie Jagiellonia, wyszła na prowadzenie. Z długą piłką posłaną w pole karne Piasta nie potrafili sobie poradzić Trela wespół z Csabą Horvathem, co wykorzystał Bekim Balaj, który wpakował futbolówkę do pustej bramki.

 

W 64 minucie miała miejsce przedziwna sytuacja. Ukah tuż przed swoim polem karnym w głupi sposób zagrał piłkę ręką, za co słusznie otrzymał czerwoną kartkę. I to jeszcze nie to jest przedziwne. Przedziwne jest, że za tę sytuację pan Daniel Stefański podyktował rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił Ruben Jurado i mieliśmy remis.

 

Takowy jednak nie trwał za długo. Już parę minut potem Tomasz Podgórski dośrodkował piłkę w pole karne, a tam trafiła ona w końcu na kogoś, kto nie nazywa się Zbozień i wpadła do siatki. Autorem gola był Csaba Horvath, który świetnie zrehabilitował się za zawaloną bramkę.

 

Do samego końca już meczu grę kontrolowali gospodarze. Jagiellonia grająca w dziesiątkę grała jeszcze gorzej niż ta grająca w jedenastu. Trzy punkty zostały w Gliwicach i jest to pierwsze od ponad miesiąca zwycięstwo drużyny Marcina Brosza.

 

W drugim dzisiejszym spotkaniu, Podbeskidzie podejmowało na własnym boisku krakowską Wisłę. Faworyta przed spotkaniem nietrudno było wskazać, jednak jak się okazało, boiskowe wydarzenia były całkiem inne niż te, których się spodziewaliśmy.

 

Remis 0:0 podopieczni Franciszka Smudy i on sam zresztą też, mogą zawdzięczać jednemu człowiekowi Michał Miskiewicz. Podbeskidzie od początku spotkania siedli na rywalu i stworzyli sobie kilka naprawdę dogodnych sytuacji bramkowych.

 

Wisła była słaba i nieobecna, choć to ona paradoksalnie mogła jako pierwsza objąć prowadzenie, gdyby tylko Brożek lepiej przyjął futbolówkę w szesnastce rywala, lub po prostu kropnął z pierwszej piłki, to jego ekipa wyszłaby na wynik 1:0.

 

Miśkiewicz kapitalnie bronił strzały Slobody, Paweli, Telichowskiego i tak dalej i tak dalej, a Sokołowski trafił nawet w poprzeczkę. Podbeskidzie zdominowało praktycznie cały ten mecz i bezwątpienia był to najlepszy mecz tej ekipy w tym sezonie.

 

W samej końcówce blisko gola byli jeszcze wspomniany Sokołowski i Deja, ale obaj nie potrafili pokonać bramkarza. Bielszczanie tylko zremisowali, ale z pewnością ten mecz to dobry prognostyk przed kolejnymi meczami tego sezonu.

 

Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 2:1 (0:0)
0:1 Balaj
1:1 Jurado (k)
2:1 Horvath

 

Podbeskidzie Bielsko Biała – Wisła Kraków 0:0

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)