Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Definitywny koniec Legii w pucharach

Definitywny koniec Legii w pucharach

Piłka nożna | 08 listopada 2013 00:28 | Damian Wiśniewski

fot. T-Mobile Ekstraklasa / x-news

 Finito. Legia znów przegrała, Legia znów nie strzelił gola i Legia definitywnie odpada z rozgrywek Ligi Europy. Dziś mistrzowie Polski mierzyli się na własnym boisku z tureckim Trabzonsporem i tak jak przed dwoma tygodniami, przegrali z tą ekipą 0:2.

 

Każdy, kto oglądał pierwszą połowę tych zmagań z pewnością nie może powiedzieć, że spodziewał się takiego rezultatu na koniec. Piłkarze Jana Urbana lepiej rozgrywali piłkę, dłużej się przy niej utrzymywali i stwarzali sobie całkiem niezłe sytuacje do objęcia prowadzenia.

 

Tych sytuacji może nie było nie wiadomo ile, ale kilka się znalazło. W 21 minucie gry bardzo dobry strzał sprzed szesnastki oddał Kucharczyk, jednak piłkę na rzut rożny sparował Kivrak.

 

Dwie minuty potem ten piłkarz wpakował nawet piłkę do bramki. Z około 18 metra uderzył Tomasz Jodłowiec, bramkarz gości odbił futbolówkę, a pomocnik Legii wbił ją do siatki. Jak się jednak okazało, w momencie strzału Jodłowca był na pozycji spalonej i gol nie mógł zostać uznany.

 

Gospodarze naciskali, oddawali strzały, ale mimo przewagi, nie udało im się nic strzelić. Legia w pierwszej połowie była lepsza, ale nie potrafiła tego udowodnić. Turcy natomiast w drugiej połowie pokazali, że aby wygrać nie trzeba oddać więcej strzałów. Ba, nawet to, że aby wygrać 2:0 wystarczy jeden celny strzał na bramkę.

 

W drugiej połowie gospodarze znów mieli swoje okazje, ale co z tego? Najpierw sami sobie wbili gola, kiedy po bezsensownym wyjściu Kuciaka samobója strzelił Dossa Junior, a po kilku minutach głupie zachowanie w obronie sprawiło, iż gola zdobył Adin.

 

Legia Urbana ma problem, ogromny problem. Potrafi prowadzić grę i potrafi stwarzać sobie więcej sytuacji niż rywal, a i tak przegrywa. Gdy to się zdarzy raz, okej, przypadek. Dwa razy pod rząd? Wyjątkowy pech. Ale gdy taka sytuacja ma miejsce po raz czwarty z rzędu to mamy już chyba do czynienia z pucharowym frajerstwem.

 

Cztery mecze, zero punktów, zero goli strzelonych, sześć straconych. Więcej dodawać nie trzeba.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)