Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Nie kopmy leżącego

Nie kopmy leżącego

Piłka nożna | 09 listopada 2013 00:15 | Hubert Błaszczyk
Mariusza Rumaka czekają ważne spotkania.
fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl
Mariusza Rumaka czekają ważne spotkania.

Lech Poznań w bieżącym sezonie skompromitował się już kilkakrotnie. Fanów najbardziej bolą te porażki, które kończyły przygodę Kolejorza odpowiednio z Ligą Europy i Pucharem Polski. Kibice szybko wskazali winnego – Mariusza Rumaka. Szkoleniowca poznaniaków trzeba było zwolnić po meczu z Żalgirisem Wilno, teraz nie ma to najmniejszego sensu. Po boisku biega bowiem kilku parodystów, którzy nigdy nie powinni założyć trykotu z herbem Lecha.

 

Kibice twierdzą, że Rumak miał wystarczająco dużo czasu, żeby zbudować zespół potrafiący wygrywać, a do tego grać w odpowiednim stylu. Wszystko się zgadza, ale patrząc na ruchy Lecha wydaję się, że trener poznaniaków nie do końca miał wpływ na ruchy kadrowe.

 

W letnim okienku transferowym do klubu przyszli Maciej Gostomski, Barry Douglas, Dimitrije Injac, Daylon Claasen i Szymon Pawłowski. Sfinalizowano również definitywny transfer Gergo Lovrencsicsa. Wszyscy zawodnicy oprócz tego ostatniego przyszli za darmo, a przecież klub dostał ogromne pieniądze za sprzedaż Aleksadara Tonewa. Zespół nie został należycie wzmocniony – to sprawa osławionego już komitetu transferowego, który istnieje w poznańskim Lechu.

 

To jednak nie ci piłkarze, którzy przybyli do Lecha w ostatnim okienku transferowym stanowią największy problem. Podczas meczu w Legnicy doskonale można było zaobserwować komu zależy na grze w barwach Kolejorza, a kto przyjechał sobie pobiegać i statystować.

 

Henriquez, Teodorczyk, a przede wszystkim Możdżeń – tych zawodników nie powinno być w Lechu Poznań. Jeśli zawodnik po spotkaniu ocenia trenera, a to zrobił Możdżeń po meczu z Górnikiem, następnego dnia powinien zapieprzać w Klubie Kokosa bez zająknięcia. Gość, który swoją markę zbudował na jednym golu z Manchesterem City w Lechu ewidentnie się rozbestwił. Na boisku natomiast jest rzucany z jednej pozycji na drugą, a jak ktoś jest od wszystkiego, to jest po prostu do dupy. Nie potrafi tego zauważyć Rumak, nie potrafi również zobaczyć, że Henriquez to przeciętny piłkarz, którzy piłkę może kopać w Sparcie Miejska Górka, a nie w Lechu Poznań. Fochy Panamczyka i Teodorczyka przejdą zresztą do historii. Obaj zazwyczaj mają pretensje do wszystkich – sędziego, śliskiej murawy, kolegów z drużyny, ale nie do siebie, a w takich meczach jak w Legnicy trzeba jeździć na tyłkach i wyrwać zwycięstwo, ci gracze tego nie zrozumieją jednak nigdy.

 

Po meczu w Legnicy zobaczyłem skruszonego Rumaka. Rumaka, któremu dobro Lecha leży na sercu chyba najbardziej. Trenerem jest przeciętnym, ale zarzucić mu braku zaangażowania i pasji nie można. Jego przeciwieństwo stanowią piłkarze, dlatego nie kopmy leżącego, Rumaka zweryfikują najbliższe mecze. Bez radykalnych zmian nie widzę szans na poprawę gry Lecha. Trener musiałby dać impuls i przenieść 2-3 zawodników do rezerw, bo na jego graczy nie działają już nawet wychowawcze rozmowy z kibicami. Mało kto, ma jednak odwagę z nimi porozmawiać. Zazwyczaj są to ci sami – Murawski, Kotorowski czy Injac. Najwięksi parodyści stoją daleko i udają, że słyszą, a na boisku kompromitują zawód profesjonalnego piłkarza.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)