Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Mateusz Bąk dla SPORT4FANS: Zasługujemy na solidny opierdol

Mateusz Bąk dla SPORT4FANS: Zasługujemy na solidny opierdol

Piłka nożna | 10 listopada 2013 17:50 | Przemysław Drewniak
Lechistom należy się ostra reprymenda od Michała Probierza
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Lechistom należy się ostra reprymenda od Michała Probierza

Mało kto pamięta czas, gdy po 6. kolejce tego sezonu Lechia Gdańsk zajmowała pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy. W ostatnich 11 meczach biało-zieloni wygrali zaledwie raz, a wczoraj skompromitowali się porażką 1:3 z Podbeskidziem w Bielsku-Białej. Po spotkaniu wywiadu udzielił nam bramkarz lechistów, Mateusz Bąk, który w mocnych słowach wypowiedział się na temat gry swojej drużyny.


Powrót do Bielska-Białej był dla Pana okazją do spotkania ze starymi znajomymi, ale na tym przyjemności się skończyły. Po takim meczu można współczuć Wam dziesięciogodzinnej drogi powrotnej do Gdańska.

Jesteśmy bardzo źli. Nie chcę używać brzydkich słów, ale one same cisną się na usta, jestem w strasznie złym humorze. Co z tego, że momentami było widać, że piłkarska kultura gry jest po naszej stronie, skoro walory siłowe przy stałych fragmentach należały do drużyny z Bielska. Nie może być tak, że kontrolujemy sobie mecz, gramy spokojnie, jest 0:0, nagle rywale wykonują rzut rożny i jest bramka. Musimy wszyscy to sobie wyjaśnić, bo coś się musi zmienić, i to od najbliższego meczu. Błędy w trakcie gry mogą się zdarzyć, bo to część futbolu, ale przy stałych fragmentach musimy robić wszystko, by piłka nie miała prawa wpaść do bramki.


Wasze statystyki są fatalne: w ostatnich jedenastu kolejkach Lechia tylko raz sięgnęła po zwycięstwo. Cel, jakim jest miejsce w pierwszej piątce, niebezpiecznie się oddala.

Ta statystyka mówi sama za siebie. Nie mamy co się oszukiwać i mówić, że nie jest tak źle i wszystko idzie w dobrym kierunku. Dzisiaj dołożyliśmy kolejną dawkę złych emocji sobie i naszym kibicom. Mamy teraz dwa tygodnie przerwy przed ostatnią fazą tej rundy. Trzeba się zresetować, a potem uzbierać jak najwięcej punktów. Wiosna będzie bardzo krótka, bo rozegramy tylko 11 kolejek przed podziałem tabeli na dwie grupy. Wtedy może być już ciężko o odrabianie strat. Musimy po męsku wziąć się do roboty. Jeżeli nie idzie pod względem piłkarskim, to właśnie tą walką i męskością musimy zdobywać punkty. Podbeskidzie pokazało dziś nam, jak powinno to wyglądać.


Błędy przy stałych fragmentach w kolejnym meczu to wynik braku koncentracji czy czegoś innego?
Nie wiem, ciężko mi to ocenić z perspektywy bramki. Nie po to nas krytykuję, by kogokolwiek obwiniać. Wszyscy w zespole ponoszą za te bramki jakąś winę i musimy znaleźć na to rozwiązanie. Nie wiem, czy brakuje nam koncentracji czy po prostu umiejętności. Zasłużyliśmy na solidny opierdol, jeśli chodzi o te stałe fragmenty.


Trudne boisko nie było Waszym sprzymierzeńcem. Podbeskidzie bazuje na walce, fizyczności, stąd wyższość Lechii jeśli chodzi o umiejętności techniczne miała mniejsze znaczenie.

Zgadzam się, nawierzchnia bardziej sprzyjała dziś stylowi gry Podbeskidzia. Jeśli byłoby w lepszym stanie, to być może łatwiej byłoby nam o rozgrywanie piłki. Ale to nie jest naszą wymówką, bo warunki były takie same dla obu drużyn. Pewnie w Bielsku będą mieli problemy z tym boiskiem już do końca rundy, bo dziś mocno je wyoraliśmy.


W ostatnich meczach prezentował Pan bardzo dobrą formę. Zanosi się na to, że długo nie odda Pan nikomu miejsca w bramce Lechii.

Teraz się nad tym kompletnie nie zastanawiam. Jak ja mogę mówić o jakichś dobrych interwencjach czy dobrej dyspozycji po meczu, w którym tracimy trzy bramki? Dla żadnego bramkarza to nie jest wesoła historia. Do poniedziałku mamy wolne, a od wtorku muszę zakasać rękawy i walczyć na treningach, by trener Probierz nie miał co do mnie wątpliwości. Zawsze mam wobec siebie wysokie wymagania. Jeżeli je spełnię i będę z siebie zadowolony, to myślę, że także trener będzie na mnie stawiał.


Powrót do Lechii był chyba spełnieniem marzeń, bo poza Gdańskiem, nawet w Bielsku, nie wiodło się Panu tak dobrze.

Nie analizuję swojej przeszłości, na to przyjdzie czas po zakończeniu kariery. Skupiam się na tym, co jest teraz. Oczywiście, że jestem szczęśliwy w Gdańsku, ale jest to szczęście ogólne. Codziennie walczę o to szczęście jednostkowe, żeby być zadowolonym po każdym meczu. A dzisiaj do tego mi daleko.


Rozmawiał w Bielsku-Białej Przemysław Drewniak

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)