Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna „Manchester United wraca do gry o tron!” Robin van Persie zatrzymał Arsenal

fot. 757Live / flickr.com

„Manchester United wraca do gry o tron!” Robin van Persie zatrzymał Arsenal

Piłka nożna | 10 listopada 2013 20:32 | Michał Kozera

Hit 11 kolejki Premier League za nami! Tylko jedna bramka wystarczyła by rozstrzygnąć starcie aktualnego lidera tabeli z panującym obecnie mistrzem Anglii. Trafieniem głową w 28 minucie prowadzenie Manchesterowi United dał Robin van Persie, a Kanonierzy mimo przeprowadzenia prawdziwego oblężenia nie zdołali umieścić piłki w siatce de Gei. Zwycięstwo dało Diabłom awans na 5 miejsce w tabeli ze stratą 5 punktów.

 

Mecz zaczął się od zdecydowanego nacisku gospodarzy i rożnego dla Diabłów. Pierwsze 10 minut gracze Arsenalu pozwolili narzucić sobie tempo rozgrywki później jednak postanowili zakończyć rozgrzewkę i wziąć się za grę, odwiedzając wreszcie pole karne rywala. Nadal jednak pierwsze skrzypce należą do Czerwonych Diabłów, co skutkuje kolejnym kornerem. Wayne Rooney wykonuje dośrodkowanie z narożnika boiska i wynik w 28 minucie zostaje otwarty. Głowę do dośrodkowania dokłada nie kto inny, tylko Robin van Persie kierując piłkę na dalszy słupek i dając prowadzenie Manchesterowi United.

 

Bramka obudziła ambicje Arsenalu Londyn, którzy postanowił agresywniej podejść do sprawy, jednak Kanonierzy przejawiali ogromne problemy z utrzymaniem piłki na dłuższą chwilę. Jeśli jednak zdarzyło im się poszanować piłkę, to był oto efektem głównie problemów defensywy United z celnym wybiciem. Pierwsza połowa kończy się 56% posiadaniem piłki dla gości, jednak nie przekłada się to na żaden celny strzał na bramkę de Gei. Niebezpiecznie zrobiło się pod koniec połowy, gdy do dośrodkowania w polu karnym Arsenalu wyskoczyli Wojtek Szczęsny oraz Phil Jones. Efekt dość brutalny – bramkarz pada bez ruchu na murawę i dopiero po chwili zdradza znaki życia. Defensor United otrzymuje żółtą kartkę, a Szczęsny wraca do gry. Tego szczęścia nie ma Nemanja Vidić, który we własnej jedenastce głową trafia na biodro de Gei. Serb opuszcza murawę z krwią na twarzy, a drugą połowę na jego pozycji zaczyna Phil Jones.

 

Po przerwie na boisku zjawia się Tom Cleverley w celu wzmocnienia środka pola i jest to ruch słuszny, bo od pierwszego gwizdka do odrabiania strat biorą się gracze Arsenalu. Szanse ku temu mają niemałe, bo piękną klepę znów zaczynają stosować Kanonierzy, co tylko potęguje efekt zagubienia defensorów oponentów. Fenomenalną szansę na lewej stronie pola karnego otrzymał Mesut Oezil, jednak mimo dość dużej ilości miejsca jego strzał trafił tylko w boczną siatkę. Parę minut później podobną szansę miał Wayne Rooney, jednak jego strzał z 16 metra mija się z bramką. Napastnik swoim kolegom może po tej akcji powiedzieć klasyczne „Sorry, lewa”.

 

Mimo niesamowicie szybkiego tempa dopiero w 72 minucie mogły mocniej zabić serca kibiców klubu z Old Trafford, kiedy głęboka wrzutka Sagni mija głowy najpierw Gibbsa a potem Girouda. W ramach rewanżu świetną klepę próbuje wykonać Manchester, niestety wbiegając w pole karne Kagawa po prostu się gubi i kopie w nogi obrońców. W nagrodę dla Japończyka David Moyes wpuszcza na boisko Giggsa na miejsce azjatyckiego pomocnika. Wenger reaguje zdjęciem Cazorli na korzyść Bendtnera.

 

83 minuta przynosi prawdziwy kocioł w polu karnym Davida de Gei, kiedy Ramsey przez Gnabry’ego podaje do Oliviera Giroud, który niespecjalnie może zdecydować się co zrobić z piłką i szybko ją traci. Niewiele lepiej wybijają ją defensorzy i tak akcja Arsenalu trwa nadal. Sędzia przedłuża spotkanie o 180 sekund i w doliczonym czasie gry wysokie tętno kibiców podnosi dodatkowo Bacary Sagna wrzucający piłkę niemalże przy linii bramkowej. Uchylił się Evans, cofają stoperzy United a atak Arsenalu wpada na linię lotu piłki minimalnie spóźniony, omijając tym samym ostatnią szansę na zmianę wyniku.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)