Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Generał Alonso

Generał Alonso

Piłka nożna | 11 listopada 2013 19:14 | Adrian Szymczak

fot. flickr.com (FIFPro World Players' Union )

Oglądając ostatni mecz Realu Madryt z Realem Sociedad, byłem zdumiony faktem, jak bardzo jeden zawodnik może odmienić grę całego zespołu, począwszy od linii obrony, kończąc na zawodnikach ataku. Istnym spoiwem każdej formacji w zespole Królewskich jest oczywiście generał środka pola – Xabi Alonso.


Gdy w sierpniu tego roku Xabi Alonso doznał złamania piątej kości śródstopia w prawej nodze, wielu ekspertów zgodnie twierdziło, że Real Madryt będzie miał problem z optymalnym ustawieniem środka pola. Mimo transferu Isco, Casemiro, a przede wszystkim Asiera Illaramendiego, Madridismo żyło w niepokoju o swoją drużynę. Czas pokazał, że brak Baska na boisku widać jak na dłoni. Po ponad trzymiesięcznej absencji Xabi Alonso dopiero niedawno powrócił do pierwszej drużyny Królewskich. Przez ten czas Real Madryt, na czele z trenerem Carlo Anchelottim, musiał się sporo napracować, by sensownie ustawić wyjściową jedenastkę. Włoski trener próbował najróżniejszych wariantów ustawienia środka pola. Bardzo często na pozycji rozgrywającego ustawiał Niemca Samiego Khedirę, którego tyły zabezpieczał Asier Illaramendi. Młody Bask miał przejąć zadania swojego rodaka Alonso i równie dobrze operować piłką w środkowej części boiska. Bardzo szybko można było dostrzec, że popularny „Illara” idzie w ślady Xabiego, ale minie jeszcze sporo czasu, nim wejdzie na ten sam poziom gry. Kombinacje Anchelottiego sięgnęły zenitu w ostatnim klasyku ligi hiszpańskiej czyli meczu Realu z Barceloną. Wtedy to, na pozycji defensywnego pomocnika zagrał Sergio Ramos. Wydarzenia boiskowe bardzo szybko sprowadziły Włocha na ziemię, ponieważ jego eksperyment okazał się totalną klapą i Ramos nie radził sobie na nowej pozycji. W klasyku brakowało Realowi dowódcy, który rozprowadzi piłkę od tyłu i będzie kreował grę. W innych spotkaniach trener Anchelotti wymyślał różne warianty. W niektórych spotkaniach Luka Modrić miał więcej zadań defensywnych, natomiast Khedira miał wolną rękę z przodu i z tyłu. Widać, że Włoch próbuje każdej opcji i z czasem wychodzi mu to na plus. Sami Khedira pokazał, że nie jest typowym „drewniakiem”, który ma za zadanie tylko przerwać akcję. Stał się zawodnikiem bardziej wszechstronnym, który potrafi celnie podać, kiwnąć i uderzyć. Z kolei Chorwat z każdym kolejnym spotkaniem pokazuje, że niechlubny tytuł jakim został ukoronowany w poprzednim sezonie (tytuł najgorszego transferu) był zupełnie bezpodstawny. Luka świetnie spisuje się w zadaniach ofensywnych, spokojnie kontrolując tempo gry, ale także coraz lepiej gra w odbiorze w środkowej strefie boiska, pomagając swoim obrońcom. Mimo tego, że Khedira, Modrić, a także wspomniany wcześniej Illaramendi grają coraz lepiej, zawsze na boisku widać pewne mankamenty, które znikają, gdy na boisku pojawia się elegancki brodacz z numerem 14 na koszulce. Gdy powrócił do gry po kontuzji, trener Królewskich odnalazł to, czego szukał od początku sezonu czyli spokój. Pierwsze mecze po dłuższej kontuzji nigdy nie są łatwe i nie należą do tych najlepszych. Jednak np. w meczu Realu Madryt z Rayo Vallecano, który zakończył się wynikiem 3-2 dla Królewskich, Xabi Alonso wyszedł w podstawowym składzie i było widać, że jeden zawodnik potrafi zrobić różnicę. Do momentu, gdy Bask znajdował się na boisku, Królewscy panowali nad spotkaniem prowadząc 3-0. Jednak w momencie zejścia z boiska Alonso, gra Los Blancos się „rozsypała”. Zmiennikiem Xabiego był oczywiście Illaramendi, lecz młody Bask nie udźwignął tego ciężaru i Rayo strzeliło dwie bramki, które skutkowały nerwówką w końcówce spotkania. No i wreszcie ostatnie spotkanie z Realem Sociedad. Alonso znów zaczął od początku i znów było widać klasę Baska. Real Madryt wyszedł trójką w środku: Alonso, Khedira, Modrić. Wydaje mi się, że to ustawienie będzie używane bardzo długo bo ci zawodnicy świetnie ze sobą współpracują. Khedira działał na zasadzie wolnego elektronu, poruszając się od pola karnego do pola karnego. To samo dotyczyło Modricia. Chorwat był obecny w każdym sektorze boiska, ale był mniej obciążony zadaniami defensywnymi przez co swobodniej operował z Balem Ronaldo i Benzemą. No i Xabi Alonso. Dowódca, generał, wódz. Określeń jest wiele. Gracja i elegancja z jaką poruszał się ten zawodnik znów zaczęła zachwycać Santiago Bernabeu. Nie można zapomnieć o jego niesamowicie precyzyjnych długi piłkach, z których słynie Hiszpan. Każda z nich znajdowała swojego adresata w 100% i była dograna co do milimetra. Nienaganny odbiór piłki na stojąco, ale także wślizgiem. Fakt, zespół z Sociedad nie był zbyt wymagającym rywalem dla tak grającego Realu Madryt, który pokonał swojego imiennika w stosunku 5-1. Mimo wszystko Xabi Alonso pokazał, że to on rządzi na boisku i to on wydaje rozkazy.Statystyki nie kłamią. Dzięki niemu Królewscy znacznie poprawili swoje posiadanie piłki i ilość celnych podań w swoich ostatnich dwóch meczach. A to właśnie w nich Xabi Alonso wyszedł w wyjściowej jedenastce.
 

Trener Carlo Anchelotti powoli zapomina o swoim kłopocie ze środkiem pola. Alonso z każdym treningiem wygląda coraz lepiej, co przekłada się na wydarzenia meczowe w spotkaniach ligowych. Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że Alonso jest mentorem i wzorem dla młodszego kolegi Illaramendiego, z którego niewątpliwie Real będzie miał niemałą korzyść. Jednak pewne jest jedno, że jeszcze nie raz zobaczymy jak Generał Alonso prowadzi swoje wojsko w bitwie o zwycięstwo.
 

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)