Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Trafił Kosa na kamień

Trafił Kosa na kamień

Piłka nożna | 12 listopada 2013 20:58 | Jakub Kacprzak


Zagadka. Co to jest: ma 168 cm, 23 lata i zamiast formą świeci dupą? Nie... to nie żadna kolejna celebrytko-modelka (one są wyższe). Mowa o Kubie Koseckim. Syn Romana (podoba mi się ten fragment wprost z cioci Wikipedii). Chłopak, który ostatnimi czasy jest na cenzurowanym. Powód ku temu jest niestety dla niego bardzo poważny, z którym wygrać zawodnik Legii szans nie ma.


Dotychczas w Ekstraklasie rozegrał dziewięć spotkań. Trzy razy wchodził z ławki rezerwowych, a czterokrotnie był zmieniany. Zaledwie dwa razy zagrał w pełnym wymiarze czasu. Łącznie na murawie spędził 530 minut. Jedyne czym wpisał się do meczowego protokołu to żółta kartka. Dokładnie tak. Zawodnik odpowiadający za atak, w obecnym sezonie ligowym nie wpisał się jeszcze ani razu na listę strzelców i nie zaliczył żadnej asysty. Co ciekawe w całym obecnym sezonie jego bilans wygląda następująco: 18 spotkań, 1246 minut spędzonych na murawie, 3 bramki i dwie asysty, oraz dwie żółte kartki. Cztery razy wchodził z ławki rezerwowych, a wysyłany na nią był siedmiokrotnie. Średnia strzelonym bramek na minutę? Na jedno trafienie Kosy w tym sezonie czekamy średnio 415 minut. Z tych trzech bramek, dwie strzelił takim futbolowym markom jak Rozwój Katowice i The New Saints. Co dzieje się z zawodnikiem, który w zeszłym sezonie zaliczył po dziewięć goli i asyst?


Widać, że Kubie ewidentnie nie idzie. W Legii nie jest pewnym punktem, w tym roku nie zachwycił także w meczach kadry (jeden gol z amatorami z San Marino). Częściej niż o jego boiskowych popisach mówi się o występowaniu na portalach plotkarskich, czy występie u Kuby Wojewódzkiego. Co gorsza sam Kosa nie widzi, że coś jest nie tak. Krytyka? Nie zasłużył! Powód tego, że nie idzie? Brak podań od Radovica! Zły jest sędzia, bo za faule na nim, nie pokazuje czerwonych kartek. Że zmęczenie sezonem daje się we znaki. Ale momencik. Zmęczenie sezonem? W lipcu zagrał cztery mecze (jeden w pełnym wymiarze czasu). W sierpniu pięć (trzy w pełnym wymiarze czasu), we wrześniu trzy (jeden w pełnym wymiarze czasu), w październiku trzy (żadnego w pełnym wymiarze czasu), a do tej pory w listopadzie trzy (dwa w pełnym wymiarze czasu). Oczywiście należy pamiętać, że w październiku leczył kontuzję, przez którą opuścił cztery spotkania, ale jak profesjonalny sportowiec może mówić, że czuje zmęczenie grając średnio trzy mecze w miesiącu?! Do tego narzekanie na brak dobrych podań od kolegów. Przecież Kuba nie ma 190 cm wzrostu i nie jest typem lisa pola karnego, który jak nie dostanie piłki to nie da rady nic zrobić samemu. Chłopak ma robić wiatr na skrzydle, przeprowadzać rajdy, dośrodkowywać i kreować sobie samemu sytuacje. Tymczasem narzeka na to, że dostaje za mało podań.


Kibice i media krytykują go słusznie. Widać, że na boisku nie ma takiego zaangażowania jak w poprzednich latach. Pamiętam go jeszcze z czasu gry w ŁKS-ie. Chłopak był wszędzie, starał się i walczył za trzech. Zeszły sezon w Legii miał bardzo dobry i pomógł drużynie w zdobyciu mistrzostwa. Czemu teraz jest tak źle? W lutym Kosecki przedłużył kontrakt i być może to spowodowało, że obniżył swój poziom. Od momentu podpisania nowej umowy z Legią, strzelił w Ekstraklasie 2 gole i zaliczył pięć asyst. Przed jej podpisaniem bilans ten wynosił 7 bramek i 4 asysty. Trudno więc nie mieć podejrzeń, że Kuba osiadł na laurach. Tym bardziej, że zmieniło się także jego podejście do życia. Gdy w ŁKS-ie nie dostawał wypłaty, warunki do trenowania miał fatalne i jak sam przyznał, finansowo bardziej wspierała go jego dziewczyna niż on ją, jego gra wyglądała znakomicie. Teraz, gdy zarabia podobno 50 tysięcy zł miesięcznie, żyje w bogatej towarzysko stolicy, stał się bardziej celebrytą niż piłkarzem skupionym na karierze.


Występ u Kuby Wojewódzkiego, ustawka z pieskowym portalem plotkarskim i styl ubierania, który bardziej pasuje do pokazów mody niż sportowego trybu życia. Najgorsze jest to, że chyba sam Kuba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że jest na cenzurowanym. W jednym z wywiadów stwierdził, że nie jest zadowolony ze swojej postawy, ale jednocześnie dodał, że Jan Urban chwali go za zaangażowanie. Jednak na próżno szukać u młodego Kosy samokrytyki, która realnie oceniałaby jego obecną postawę. Skrzydłowy mistrza Polski ma na wszystko wytłumaczenie. Nie wygląda to niestety ani profesjonalnie, ani też ambitnie.


Szkoda, bo wydawało się, że gdy w końcu zaufano mu w Legii i może w pełni odpalić swój niemały talent, okazało się, że niestety po ogromnej podwyżce (z 8 na 50 tysięcy) przestało mu się chcieć. Ciekawe jak się cała sytuacja skończy. Czy Kuba odnajdzie formę i będzie znów nas zachwycać rajdami po skrzydle, czy też skończy się na tym, że skupi się na pokazywaniu wraz ze swoją dziewczyną w plotkarskiej prasie?





Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)