Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Kibicowski zwierzyniec

Kibicowski zwierzyniec

Piłka nożna | 17 listopada 2013 13:39 | Michał Chmielewski
Wyróżniamy kilka rodzajów kibiców.
fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl
Wyróżniamy kilka rodzajów kibiców.

Mieszkańcy wrocławskiego ZOO to mają dobrze. Prezes co rusz zapewnia im ciekawe atrakcje, które nie tylko bawią, ale i edukują. Tak, tak – czy wiedzą Państwo, że dzięki tym zabiegom goryle oduczają się rzucania bananami? Za miliard złotych w zachodniej części ogrodu postawiono niedawno nowy pawilon gier. Zdecydowano, że podopieczni umieszczani będą tam na jednym wspólnym wybiegu. Jak w naturze. Bardzo szybko okazało się, że lew zeżarł strusia, wieloryb zajął dwa miejsca, a głupie orangutany wyrwały ze ścian wodopoje.

 

Pawilon gier wywołuje u zwierząt ogromne poruszenie. Choć w innych ogrodach też mają identyczne, zdarza się, że w ramach współpracy integruje się okazy z całej Polski. Jaki to piękny zwierzyniec! Słychać słonią trąbę, szczeki, miały, wycia, gdaczenia... istna Arka Noego. Tym razem gwiazdą pawilonu były Orły. Na zaproszenie Prezesa udałem się w piątek obejrzeć taką integrację. Kilka okazów, stwierdzić trzeba, było bardzo interesujących:


Mordodrzyj czteronogi


Parafrazując mitologiczną zagadkę, zapytam: co to za zwierzę, co rano chodzi na dwóch, a wieczorem na czterech nogach? To mordodrzyj! Jest ich w polskich ogrodach mnóstwo, a – trzeba przyznać – łatwo to rozpoznać. Ich cechą szczególną jest intensywna czerwień. W ZOO trzymają się z żubrówkami, które załatwiają im swoje specyficzne napoje. Dzięki nim na czas gry czerwieni się także morda. Mordodrzyj przypomina mi trochę indyka – jak jeden zagulgocze, gulgocze pół pawilonu. Ku uciesze reszty fauny. Wesołe to takie, pocieszne. Dałoby się oswoić.

 

Karnawalarz biały

 

Karnawalarz to prawie kameleon i czasem jest nawet bardziej od niego kameleoński. Jest to gatunek zagrożony wyginięciem, dlatego szczególną uwagę przywiązują do niego fotoreporterzy i telewizja. Gwiazda. Musi mieć swoje pięć minut, a jeśli graczom idzie kiepsko, ma nawet sześć i to rozłożone na dwa razy. Podobieństwo do swojego lepszego kuzyna wynika z faktu, że przed wizytą na wybiegu stroi się w pawie piórka. Nie do końca pod kolor i okazję. Dlaczego jest określany „białym”? Ze wstydu. Donośny tumult nie z podziwu się przecież zerwał. To strusie na ich widok próbowały pochować w piach głowy.

 

Cichacz dystyngowany

 

Ni to wilk, ni to pies, choć do tego drugiego ma zdecydowanie bliżej. Nazwa całkowicie oddaje usposobienie tego okazu. Należy do mniejszości, która do pawilonu przyszła obejrzeć grę. Obserwuje czujnie, z klasą i wyciąga merytoryczne oceny. W piątek pewnie pomyślał, że narodowym Orłom źle funkcjonowały skrzydła. O ile pozostałe gatunki zachowują się dość typowo, cichacza wyjątkowo podzieliłem na dwa typy – ogoniaste i nieogoniaste. Wydaje się, że ten podział jest płynny. Cichacze ogony tracą jak jaszczurki - przeważnie, gdy w okolicy hasają suki ze szczeniętami. Warknąć by się chciało, ale kaganiec nie pozwala.


Spinacz pospolity


A na koniec najulubieńsze moje odkrycie wieczoru. Chwyciłem za aparat i od razu nagrałem, jak dwa okazy walczą o terytorium. Spiął się jeden spinacz do drugiego, że ten drugi flagę z napisem Dżungla Kongo Wschodnie zasłonił swoją. Z Dżungli Etiopia Centralna. Na wrzaski walczyli tak długo, że napięcie rozładować musieli mordodrzyje. Do konsensusu nie doszło, więc w najbliższe okolice wypuszczono ubranych na pomarańczowo hycli. Porządek musi być, a ja i tak wolałem Etiopię.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)