Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Komu potrzebny ten Obraniak?

Komu potrzebny ten Obraniak?

Piłka nożna | 23 listopada 2013 02:27 | Damian Wiśniewski


 Jak bumerang w kontekście gry w naszej reprezentacji powraca postać Ludovica Obraniaka, Francuza, który z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, 32-krotnie występował w białej koszulce z orzełkiem na piersi. W ostatnich dniach piłkarz Girondins Bordeaux po raz kolejny odmówił występowania w polskiej drużynie narodowej. Moje pytanie jest więc następujące: po cholerę zaprzątujemy sobie nim głowę?

 

Powodów, dla których nie widzę Obraniaka w reprezentacji Polski jest kilka, zacznę od tego najbardziej fundamentalnego. Co tak naprawdę ten pan ma wspólnego z naszym krajem? Ktoś powie, że jego dziadkiem był Polak, a on sam co prawda urodził się we Francji, ale naszych korzeni, a tym bardziej grania w naszej kadrze odmówić mu nie można. Owszem, korzenie są niezaprzeczalne, tego iż jego dziadek był Polakiem nie da się wymazać, ale wcale to jednak nie oznacza, że sam Ludo ma cokolwiek wspólnego z krajem na Wisłą.

 

Przypomnijmy, iż jego debiut stał się za sprawą Leo Beenhakkera, dzięki któremu w 2009 roku miał on okazję zagrać w Bydgoszczy, w wygranym 2:0 spotkaniu z Grecją. Sam debiutant strzelił wtedy oba gole. Od tego momentu minęły już ponad cztery lata, a zakochany w Polsce zawodnik nie potrafi nawet mówić w naszym języku. I oto doszliśmy do kolosalnego paradoksu, reprezentant danego kraju, nie zna języka ojczystego. Wywiady z dziennikarzami? Tylko po francusku, przecież szanowny pan nie miał jeszcze czasu na naukę języka kraju, który reprezentuje.

 

I taka właśnie dziwna, paradoksalna sytuacja miała miejsce przed paroma dniami. Żeby porozmawiać z Obraniakiem w kontekście ewentualnych powołań, zadzwonić do niego musiał Janusz Basałaj, gdyż Adam Nawałka nie zna języka francuskiego (wyobrażacie sobie reprezentanta Niemiec, który nie mówiłby po niemiecku?) Odpowiedź Francuza? Nie. Po raz drugi zawodnik Bordeaux mówi nie trenerowi reprezentacji Polski, tłumacząc się tym razem ważniejszymi sprawami. Tylko po co w ogóle z naszej strony wykonano ten telefon?

 

Dnia 16 maja bieżącego roku, Ludo wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że ze względu na atmosferę jaka wokół niego panuje, rezygnuje z gry w reprezentacji Polski. Tak się zastanawiam i staram sięgnąć pamięcią, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć, iż miałby on zadeklarować chęć powrotu. Więc po co ta cała szopka? Zrezygnował? Zrezygnował. Wyraził chęć powrotu? Nie. Gra w zespole narodowym powinna być najwyższym honorem, nie ma co ciągnąć kogokolwiek do niego na siłę.

 

Odejdźmy już nawet od kwestii narodowościowych. Obraniak zagrał w latach 2009 - 2013 w naszej reprezentacji 32 spotkania, strzelił przy tym sześć goli. Polacy wygrali w tym czasie 10 spotkań, remisowali również dziesięciokrotnie, przegrywali 12 razy. Czyli mniej niż co trzeci raz reprezentacja Polski z Obraniakiem kończyła mecz jako wygrany.

 

Pójdźmy jeszcze troszkę dalej i policzmy mecze o stawkę, w których ten jegomość miał okazję nas reprezentować. Takowych łącznie było dziesięć, cztery w eliminacjach do Mistrzostw Świata 2010, trzy podczas Euro 2012 oraz trzy w niedawno skończonych kwalifikacjach do Mundialu w Brazylii. Bilans? Pięć remisów, pięć porażek. ZERO wygranych, ZERO strzelonych goli.

 

Wniosek nasuwa automatycznie, Obraniak w trakcie czterech lat gry w reprezentacji Polski, nie był w stanie dać jej zupełnie nic w meczach o stawkę. Nic. No, chyba że ktoś jest skłonny brać pod uwagę strzelanie fochami na prawo i lewo i narzekanie, jacy to polscy dziennikarze i Zbigniew Boniek są źli, bo wymagają od reprezentanta Polski mówienia w tym języku. Paranoja? Owszem, a teraz tym bardziej chyba jeszcze widać, jaką paranoją było dzwonienie do niego i pytanie o ewentualny powrót. Mało tego, Nawałka spytany czy widzi jeszcze szansę dla niego do gry w naszej kadrze odpowiedział, czy będzie z nim rozmawiał, powiedział że owszem, jeśli tylko… zdoła się dodzwonić.

 

Dlatego panie Adamie mam prośbę. Niech pan sobie odpuści to dzwonienie, rozmowy międzynarodowe sporo kosztują. Lepiej poszukać jakichś alternatyw, dla których gra w reprezentacji Polski nie będzie robieniem łaski, tylko prawdziwym zaszczytem

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)