Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Piękno futbolu i wyimaginowane gole - podsumowanie 17. kolejki Ekstraklasy

Piękno futbolu i wyimaginowane gole - podsumowanie 17. kolejki Ekstraklasy

Piłka nożna | 26 listopada 2013 16:06 | Przemysław Drewniak
Piłkarze Lecha sześć razy trafiali do bramki Cracovii pokazując, dlaczego futbol jest okrutny
fot. x-news / T-Mobile Ekstraklasa
Piłkarze Lecha sześć razy trafiali do bramki Cracovii pokazując, dlaczego futbol jest okrutny

W ubiegły weekend na boiskach Ekstraklasy nie zabrakło emocji, kiksów, ładnych bramek, meczów tragicznych, jak i tych, które mogłyby być całkiem niezłą wizytówką polskiej piłki. Obejrzeliśmy więc pełny przekrój umiejętności naszych ligowców – od beznadziejnej postawy uwsteczniających się piłkarsko zawodników Zagłębia Lubin, po zabójczo skutecznych podopiecznych Mariusza Rumaka. Zapraszamy na subiektywne podsumowanie zakończonej wczoraj 17. kolejki.


Futbol jest okrutny!


Jeśli ktoś chce oceniać poniedziałkowy mecz Cracovii z Lechem tylko przez pryzmat końcowego wyniku – niech tego nie robi! Nie mam wątpliwości, że było to jedno z ciekawszych spotkań naszej ligi w tym sezonie. Pokazało, jak cienka jest w futbolu granica między zwycięstwem i porażką - nawet wtedy, gdy jedna z drużyn wygrywa różnicą pięciu bramek. Czyż właśnie to nie stanowi o pięknie tej dyscypliny?


Lubię powtarzać maksymę trenerów NBA, według której budowę drużyny powinno zaczynać się od obrony, bo to ona tak naprawdę gwarantuje sukces. Zresztą, wielu ludzi piłki jest podobnego zdania. A przynajmniej powinni… Wojciechowi Stawowemu należą się ogromne słowa uznania za narzucenie Cracovii unikalnego w Ekstraklasie stylu gry. Żaden z zespół z taką swobodą nie utrzymuje się przy piłce na połowie rywala, jak prowadzone przez niego „Pasy”. Ale na chwilę obecną, fatalna gra w obronie zamyka najstarszemu klubowi w Polsce drogę do ścisłej ligowej czołówki. Oprócz Adama Marciniaka, żaden z defensorów Cracovii nie gwarantuje regularności i gry na wysokim poziomie. Bo jak wytłumaczyć zachowania Milosa Kosanovicia i Mateusza Żytki przy bramkach strzelonych przez Lecha? Błędy w obronie często można obwiniać brakiem zgrania czy licznymi kontuzjami, ale w przypadku Cracovii takie wyjaśnienie jest niemożliwe. Jeśli Stawowy chce powalczyć o coś więcej, a jego zespół ma ku temu potencjał, musi pomyśleć o gruntownej przebudowie formacji obronnej. To, że Kosanović i Żytko potrafili rok temu błyszczeć na tle Kolejarza Stróże, nie oznacza, że powstrzymają też „Kolejorza” z Poznania.


Wreszcie możemy z czystym sumieniem pochwalić Mariusza Rumaka. Jeszcze kilkanaście dni temu kibice Lecha wystawiali go na internetowej aukcji, ale ostatnie wyniki poznaniaków muszą budzić podziw: 3-1 z Górnikiem, 4-2 z Ruchem i 6-1 z Cracovią. Znakomitą formę pokazują krytykowani przez większość rundy Kasper Hamalainen i Gergo Lovrencsics. „Kolejorz” się rozkręcił i jeśli podtrzyma dobrą passę, to jeszcze będzie żałował, że ta z początku bardzo nieudana dla niego runda jesienna ma się ku końcowi.


Samobójca Lafrance


O ciekawym przypadku Zagłębia Lubin, w którym możliwości finansowe są odwrotnie proporcjonalne do osiąganych wyników sportowych, pewnie pisane są już prace naukowe. Nie będziemy już znęcać się nad uwsteczniającymi się piłkarsko zawodnikach „Miedziowych”, którzy już po dziesięciu minutach piątkowego meczu z Piastem słyszeli od swoich kibiców gwizdy i stek obelg. W całej sytuacji żal nam tylko Oresta Lenczyka. Nestor polskich trenerów pewnie żałuje, że wziął się za tę robotę. Sam tego otwarcie nie przyzna, a duma nie pozwoli mu na tym etapie wywieszać białej flagi. Wewnętrzne kwasy dodatkowo rozrywają spójność (o ile takiego słowa można tutaj używać) w szatni Zagłębia i jak na razie lubinianie są jednym z głównych kandydatów do spadku. O pierwszej ósemce raczej nie ma już co myśleć.


W dół pikuje także Widzew. Łodzianie mają szczęście, że w Ekstraklasie są jeszcze Zagłębie i Podbeskidzie, ale jeszcze bardziej powinni się cieszyć z faktu, że mają Eduardsa Visnakovsa. Gdyby nie osiem bramek łotewskiego snajpera, podopieczni Rafała Pawlaka pewnie powtarzaliby teraz historię bielszczan z poprzedniej jesieni. W rundzie wiosennej Widzew zagra o życie (pewnie z nowym trenerem), bo ewentualny spadek prawdopodobnie będzie oznaczał zsunięcie się o więcej niż jedną klasę rozgrywkową.


Ciekawi mnie przypadek Kevina Lafrance’a. Haitańczyk świetnie wprowadził się do naszej Ekstraklasy, zbierając bardzo dobre recenzje za występy przeciwko Jagiellonii czy Podbeskidziu. Potem z meczu na mecz gasł, tak jakby pojedyncze błędy (w tym kolejne bramki samobójcze) mocno obniżały jego pewność siebie. Po sobotnim meczu z Zawiszą, w którym Lafrance znów trafił do siatki… swojego zespołu, trener postanowił przesunąć go do drużyny rezerw. Regres w grze tego zawodnika musi mieć jakieś drugie dno, bo po pierwszych występach Haitańczyk zapowiadał się na jednego z lepszych stoperów Ekstraklasy.


(Za) duże buty Nawałki


Ryszard Wieczorek wszedł w niedzielę w buty Adama Nawałki i poprowadził Górnik do zwycięstwa nad Podbeskidziem. Nie ma jednak wątpliwości, że realne efekty jego pracy zauważymy dopiero w rundzie wiosennej, a do końca tego roku będziemy oglądać zespół z tymi samymi schematami i nawykami, które przez ostatnie lata wypracował w Zabrzu nowy selekcjoner.


Pytanie tylko, czy Wieczorek nie rzucił się na zbyt głęboką wodę. Siłą rzeczy nie uniknie on porównań z Nawałką, w których raczej nie wypadnie lepiej od swojego poprzednika. Trochę przypomina to, zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, przejęcie przez Pepa Guardiolę posady Juppa Heynckesa. Różnica polega na tym, że nowy trener Bayernu miał do rozdysponowania miliony euro na pozyskanie zawodników pasujących do jego koncepcji. Górnik zostanie zimą osłabiony, bo drużynę opuści prawdopodobnie Nakoulma, niepewny jest też los Olkowskiego. Przed Wieczorkiem stoi arcytrudne zadanie, ale jak sam stwierdził, jest hazardzistą. Wie, ile może wygrać, a jednocześnie jak wiele ryzykuje.


Brzyski postraszy Lazio?


Kto by się spodziewał, że największym odkryciem rundy jesiennej Legii Warszawa będzie nie Henrik Ojamaa, nie Patryk Mikita, a… Tomasz Brzyski. Na początku pobytu w stolicy wielu go skreślało, ale teraz Jan Urban nie może sobie wyobrazić zestawienia wyjściowej jedenastki bez byłego piłkarza Polonii i Ruchu. Patrząc na jego świetną grę w meczu z Pogonią, w którym zaliczył dwie asysty i nieustannie nękał rywali lewym skrzydłem, tym bardziej można żałować, że Adam Nawałka nie wypróbował go przeciwko Słowacji i Irlandii w większym wymiarze czasowym. A może jest tak przekonany o jakości Brzyskiego, że nie musiał testować jego przydatności w koszulce z białym orłem? Jedno jest pewne - w takiej formie skrzydłowy Legii powinien mieć pewne miejsce w reprezentacji, gdzie może z powodzeniem występować zarówno w obronie, jak i w pomocy.


Śmieszne są głosy niektórych ekspertów, zdaniem których wygrana z Pogonią była dla Legii dobrym prognostykiem przed meczem Ligi Europy z Lazio. O tym, że Ekstraklasa i europejskie puchary to zupełnie inny świat, przekonywaliśmy się tej jesieni już tyle razy, że nie trzeba do tego nikogo przekonywać. Mistrz Polski powalczy w czwartek o honor i punkty do rankingu UEFA, których zdobył w tym roku bardzo niewiele. Można jednak wyczuć, że już mało kto wierzy, by Legia pokazała się w ostatnich meczach fazy grupowej z lepszej strony i choć trochę osłodziła niesmak, jaki po sobie pozostawiła.


Szkoda, że częściej nie mamy przerw na mecze reprezentacji. Dwa tygodnie przerwy sprawiają, że piłkarze Ekstraklasy nagle zaczynają biegać dwa razy szybciej, a w drugiej połowie sędzia nie musi przerywać meczu z powodu skurczy jednego z zawodników. Tą świeżość było widać po Legii, Lechu, Cracovii (w pierwszej połowie) czy Jagiellonii. I może na tym to wyliczanie zakończmy, bo postawę Zagłębia, Widzewa, Lechii i Ruchu lepiej przemilczeć. Kibice gdańszczan wpadli za to na świetny pomysł i sfrustrowani fatalnym poziomem spotkania cieszyli się z wyimaginowanych goli. Lepsze to, niż gwizdanie i obrażanie piłkarzy, które w Lubinie staje się już wydarzeniem na porządku dziennym.


Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)