Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Legia na łopatkach w Europie. Urban nie spełnił oczekiwań

Legia na łopatkach w Europie. Urban nie spełnił oczekiwań

Piłka nożna | 28 listopada 2013 23:59 | Przemysław Drewniak
Jan Urban ma sporo do poprawy w grze swojej drużyny
fot. x - news / T-Mobile Ekstraklasa
Jan Urban ma sporo do poprawy w grze swojej drużyny

Jeszcze niespełna cztery miesiące temu łudziliśmy się, że Legia jest w stanie skutecznie powalczyć o fazę grupową Ligi Mistrzów. Dziś brzmi to jak mało wyszukany żart. Po porażce z Lazio podopieczni Jana Urbana wciąż są na dobrej drodze, by wpisać się do annałów jako najgorsza drużyna w historii Ligi Europy. Pozostaje pytanie, kogo w największej mierze winić za taki stan rzeczy: grających słabiej z meczu na mecz zawodników czy też trenera, który przez półtora roku nie zdołał zbudować drużyny z prawdziwego zdarzenia?


Pojedynek z Lazio miał być dla Legii szansą na odzyskanie honoru, ale przy Łazienkowskiej znów, wzorem ostatnich jej meczów w Lidze Europy, oglądaliśmy mecz bez historii. Goście z Włoch odnieśli przekonujące zwycięstwo niewielkim nakładem sił, dzięki czemu zapewnili sobie łatwy awans do 1/16 finału. Z kolei gospodarze nie zrobili prawie nic, by w piątym spotkaniu fazy grupowej strzelić swoją pierwszą bramkę. Zaledwie jeden celny strzał w meczu przed własną publicznością to statystyka, która nie przystoi drużynie myślącej o regularnych występach w europejskich pucharach.


W czwartkowy wieczór, podobnie jak i w spotkaniach z Trabzonsporem czy Steauą, piłkarze Legii odstawali od swoich rywali jeśli chodzi o szybkość, siłę fizyczną czy technikę. Nie była to jednak przepaść, której nie dałoby się zniwelować cechami wolicjonalnymi i dobrym przygotowaniem taktycznym. W futbolu nie zawsze wygrywają drużyny najlepsze piłkarsko. Gdyby tak było, to rywalizacja sportowa nie miałaby przecież większego sensu. Dlatego też opinie z rodzaju „jesteśmy za słabi i basta” nie mogą tłumaczyć fatalnej postawy mistrza Polski w Europie.


Na dziś nie da się powiedzieć, że Jan Urban wyciągnął z Legii maksimum możliwości. W meczu z Lazio w poczynaniach warszawian na próżno było szukać jakiegokolwiek pomysłu na grę i trudno zrzucić to wyłącznie na barki piłkarzy. W oczy rzuca się fakt, iż na boisku Legia nie stanowi drużyny, a jej poczynania to efekt indywidualnych umiejętności poszczególnych zawodników, a nie konkretnej myśli szkoleniowej. Na krajowym podwórku to jeszcze wystarczy, by z powodzeniem walczyć o mistrzowski tytuł, ale wyższy poziom wymaga czegoś więcej. Od miesięcy głównym zarzutem adresowanym do Urbana jest brak wyraźnego stylu w grze Legii. Patrząc na postawę mistrza Polski w ostatnich meczach, trudno tę tezę obalić.


Niepokoi też fakt, że z zewnątrz widać już pierwsze zatargi w szatni Legii. Niektórzy piłkarze mają już dość samolubnej gry Henrika Ojamy, co niejako przyznał w pomeczowym wywiadzie Bartosz Bereszyński. To kolejny dowód na to, że Urban nie do końca panuje nad sytuacją nie tylko na boisku, ale także poza nim. A od tego pozostaje już tylko krok do wypalenia i wewnętrznego rozkładu drużyny.


Winą za niezadowalające wyniki Legii nie można oczywiście obarczać wyłącznie trenera. Nie pomagają mu mnożące się kontuzje, słaba forma niektórych piłkarzy i postawa zarządu, który w żaden sposób nie zrekompensował drużynie odejścia Danijela Ljuboi. Kompromitacja w Lidze Europy, bo tak należy ocenić występ Legii w tych rozgrywkach niezależnie od wyniku ostatniego meczu na Cyprze, poddaje jednak pod wątpliwość efekty pracy Urbana. Bogusław Leśnodorski powinien wstrzymać się z grudniowymi rozmowami nad przedłużeniem kontraktu szkoleniowca i poczekać do końca sezonu. Jeśli Legia nie wygra Ekstraklasy w cuglach, trudno będzie znaleźć dowód na to, obecny trener jest w stanie doprowadzić ten klub do czegoś więcej, niż faza grupowa Ligi Europy.

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)