Szukaj:

Sportowe artykuły, felietony, reportaże, wywiady i wiele więcej...

Sport4fans.pl Piłka nożna Odwrócone role

Odwrócone role

Piłka nożna | 30 listopada 2013 00:26 | Hubert Błaszczyk
Stanislav Levy powoli nie panuje nad sytuacją w Śląsku.
fot. Marcin Karczewski/ Superstar.com.pl
Stanislav Levy powoli nie panuje nad sytuacją w Śląsku.

Przed sezonem nie dawaliśmy szans Wiśle Kraków na grę w grupie mistrzowskiej, tymczasem z automatu umieszczaliśmy tam Śląsk Wrocław. Życie lubi jednak zaskakiwać. Biała Gwiazda pod wodzą Franciszka Smudy odzyskała dawny blask i na własnym stadionie jeszcze w tym sezonie nie przegrała. Ba, od 9 sierpnia nie straciła u siebie bramki i jest poważnym kandydatem do mistrzostwa Polski. U ich przyjaciół z Wrocławia natomiast odmienne nastroje. Śląsk zaczął dobrze, a im dalej w las, tym gorzej.


Franek Smuda czyni cuda


Smuda do Krakowa przychodził po trudnych przejściach z reprezentacją Polski i Jahn Regensburg. Z naszymi Orłami Franek nie wyszedł z grupy podczas EURO 2012, a w Niemczech skompromitował się kompletnie spuszczając zespół do trzeciej ligi. W Krakowie więc do jego zatrudnienia podchodzono z należytą rezerwą. Zwłaszcza, że zespół pod względem personalnym nie wyglądał imponująco. Optykę zmieniły nieco transfery braci Brożków i Donalda Gurriera, ale nadal byłem w stanie wymienić kilka silniejszych drużyn od Wisły.


Tymczasem krakowianie od początku zaczęli zaskakiwać. Większość ekspertów liczyła, kiedy wreszcie zespół Smudy się potknie, wszakże krótka ławka rezerwowych musiała dać znać o sobie. Ten moment nie nadszedł i prawdopodobnie już w tej rundzie nie nadejdzie. Zespołem nie zachwiała nawet porażka z Górnikiem w Zabrzu, gdzie Wisła prowadziła już 2:0, by przegrać 2:3.


Na korzyść Smudy przemawiają jednak nie tylko wyniki. Franek odkurzył takich zawodników jak Paweł Brożek, Łukasz Garguła czy też Rafał Boguski. Wszyscy grają o niebo lepiej niż w poprzednim sezonie, a Garguła już w najbliższym czasie powinien ocierać się o reprezentację. Największa gwiazdą Wisły jest jednak Michał Chrapek. Człowiek, który jeszcze niedawno kopał w Kolejarzu Stróże w piątek przeciwko Śląskowi grał jak piłkarz z czołowej ligi świata. To współpraca ze Smudą tak wpłynęła na tego 20-latka, bo to niezwykle pracowity zawodnik. Dzień po meczu młodzieżówki z Grecją wyszedł na trening, pomimo że przysługiwała mu odnowa biologiczna. To jest właśnie Pan piłkarz.


Giki zrobił ferment


Wisła zaskakuje, Śląsk z kolei dołuje. Nie sposób jednak odnieść wrażenia, że we Wrocławiu nie do końca o sprawy piłkarskie chodzi. Szeroko pojmowana atmosfera w Śląsku leży. Po listopadowym meczu z Zawiszą w szatni doszło do szamotaniny pomiędzy Rafałem Gikiewiczem a Przemysławem Kaźmierczakiem. O wrocławskim zespole i negatywnej atmosferze zrobiło się głośno. Później dementowano, że nic się nie stało, ale smród pozostał. Zwłaszcza, że od tamtego czasu Giki nie podniósł się z ławki rezerwowych.


Liczby mówią same za siebie. Od spotkania z Zawiszą, Śląsk wygrał 2 mecze, raz zremisował i dwukrotnie schodził z boiska pokonany. Zwycięstwa nad Podbeskidziem Bielsko-Biała i będącą w dołku Lechią Gdańsk nie robią na nikim wrażenia. Najgorszy jest jednak fakt, że zawodnicy Stanislava Levy’ego nie zdają sobie sprawy w jak ciężkiej sytuacji się znaleźli. Zamiast wziąć się ciężko do pracy i walczyć na boisku, opowiadają o tym, że są w trójce najlepszych drużyn w kraju – Sebino Plaku, a Marco Paixao mówi nawet o mistrzostwie Polski!


Śląskowi odmówić pomysłu na grę nie można. Fakt, grają ofensywnie, ładnie dla oka, ale punktów za styl nikt do tabeli nie przyznaje. Po osiemnastu kolejkach trenerowi Levemu powinna zapalić się lampka: - Mamy tylko 21 punktów, przegraliśmy już 7 meczów – tak se ne da!


Prognoza na przyszłość


Wisła w takiej formie będzie walczyć o mistrzostwo Polski – to nie podlega wątpliwościom. W przerwie zimowej krakowski zespół wzmocni 2-3 graczy. Ich obserwacje są w zaawansowanym stadium, także śmiem twierdzić, że nie będą to niewypały.


Śląsk to dla mnie duża niewiadoma. W tym zespole zachwiana jest proporcja pomiędzy obroną a atakiem. Wrocławianie często strzelają bramkę jako pierwsi, ale nie poprzestają na tym, tylko dalej idą do przodu, nadziewając się na kontry. Przez to drużyna z Dolnego Śląska straciła już w tym sezonie kilka punktów, które w końcowym rozrachunku mogą zaważyć o miejscu w ósemce.

 

HUBERT BŁASZCZYK

TWITTER: @hubertblaszczyk

Kategoria: Piłka nożna
Komentarze (0)